Reklama

Fanka "Jakiej to melodii" świętowała stulecie urodzin w Skarbienicach

Urodziła się w Bochum w czasach Republiki Weimarskiej. Gdy miała 8 lat, mieszkała z rodziną we Francji, w miejscowości, w której na świat przyszedł akurat słynny w przyszłości piłkarz, Raymond Kopaszewski. W czasach II wojny światowej była wywieziona z rodzicami na południowe tereny Polski. Po wojnie gospodarowała z mężem w Juncewie. Od 10 lat mieszka u rodziny w Żninie. 22 kwietnia świętowała stulecie swoich urodzin.

Stanisława Smogulecka, bo o niej mowa, urodziła się 24 kwietnia 1923 roku w Bochum w Niemczech jako najmłodsze, dziewiąte dziecko Marianny i Franciszka Molendy. Rodzice pani Stanisławy pochodzili z Wielkopolski. W związku z sytuacją w kraju, w poszukiwaniu pracy, ich rodziny wyemigrowały do Niemiec. Dopiero tam się zapoznali i w 1900 roku pobrali. W 1914 roku wybuchła wojna i zmieniły się warunki bytowe. Po wojnie trudno było o pracę. Na tereny niemieckie przyjechali agenci z Francji i namawiali na wyjazd. W 1924 roku rodzice pani Stanisławy wraz z dziećmi zdecydowali się wyjechać do Francji, gdzie zamieszkali na ulicy Mussena w Noeux-les-Mines. Co ciekawe, w tej miejscowości urodził się w 1931 r. słynny piłkarz francuski polskiego pochodzenia, Raymond Kopa Kopaszewski. Pani Stanisława nie pamięta jednak z opowiadań swoich rodziców, aby znali się z rodziną Kopaszewskich. Niewykluczone, że tak było, bo w górniczej miejscowości, jako rodziny polskich emigrantów zarobkowych, mogli się znać.

fot. archiwum rodzinnego

Tata i bracia pani Stanisławy podjęli prace w kopalni. Część rodzeństwa została na terenie Francji, gdzie założyli rodziny. Natomiast 3 braci i pani Stanisława wraz z rodzicami w 1933 roku wrócili do Polski, gdzie za zarobione pieniądze kupili 14-hektarowe gospodarstwo rolne w Murczynku gmina Żnin. Kilka miesięcy po wybuchu II wojny światowej, dokładnie 2 stycznia 1940 roku pani Stanisława wraz z bratem Leonem i rodzicami zostali wysiedleni i trafili do wioski Ludźmierz. Tam otrzymali jeden pokój i kuchnię. W tym czasie pani Stanisława robiła ludziom - w zamian za żywność - swetry na drutach.

fot. a archiwum rodzinnego

Do Murczynka rodzina wróciła 3 maja 1945 roku bez ojca, który po ciężkiej chorobie zmarł i został pochowany w górach w Klikuszowej. 12 kwietnia 1950 roku Stanisława Molenda poślubiła Czesława Smoguleckiego i przeniosła się do jego domu rodzinnego w Juncewie. Wraz z mężem prowadziła gospodarstwo, w którym hodowali trzodę chlewną oraz bydło. Zajmowali się również uprawą roli. Do głównych zajęć pani Stanisławy należała opieka nad trzodą chlewną oraz pielęgnacja ogrodu i sadu. Pani Stanisława wraz z mężem nie doczekali się dzieci. Jednak potomstwo starszego brata pani Stanisławy - Alfonsa - zawsze o niej pamiętało i chętnie odwiedza ją do dnia dzisiejszego. Mąż pani Stanisławy, Czesław zmarł w 1989 roku. Byli zgodnym małżeństwem i bardzo sobie oddanym. Po śmierci męża pani Stanisława została sama na gospodarstwie. Z pomocą dzieci brata Alfonsa dotrwała do 2013 roku w Juncewie, zajmując się ogrodem i kurami. Cieszyła się z możliwości obdarowania najbliższych darami ogrodu oraz jajkami. Robiła ciepłe swetry i skarpetki rozdając rodzinie. Pani Stanisława ma umiejętności manualne. Oprócz robienia na drutach pięknie wyszywała obrusy, serwetki, bieżniki, które są pamiątką w niejednym domu. W wieku 90 lat zamieszkała z bratanicą w Żninie i do dnia dzisiejszego funkcjonuje w dobrej formie. Pani Stanisława jest sprawna intelektualnie, przelicza w pamięci, pamięta daty urodzin swoich bratanków i bratanic. Jest zagorzałą fanką teleturnieju „ Jaka to melodia” oraz "Teleexpresu" i serialu „Klan”. Jest osobą pogodną i wesołą. Jej bliscy mówią o niej, że to kobieta do tańca i do różańca. Jej motto brzmi „Nie kombinujesz, nie jedziesz”.

Impreza z okazji 100. urodzin Stanisławy Smoguleckiej odbyła się w restauracji w Skarbienicach. Najpierw odbyła się msza św. w intencji stulatki, którą sprawował ks. Piotr Rutkowski, proboszcz parafii pw. św. Marcina w Żninie. Na swoich 100. urodzinach, pomimo braku sprawności ruchowej, jubilatka była bardzo aktywna i podrygiwała nóżkami w takt muzyki. List gratulacyjny od prezes KRUS Aleksandry Hadzik oraz decyzję o wyższym świadczeniu wręczyli przedstawiciele kierownictwa KRUS - Robert Szafrański i Anna Falkowska. Odczytano życzenia od premiera Mateusza Morawieckiego oraz wojewody Mikołaja Bogdanowicza.

fot. z archiwum rodzinnego




Karol Gapiński

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości