Pije się wszędzie fot. Paweł Dobies
Międzynarodowe Warsztaty Teatralne w Żninie
Filozofia picia
Bohaterowie opowieści Wieniedikta Jerofiejewa to pijani robotnicy doby realnego socjalizmu w najlepszym radzieckim wydaniu. Nie byli oni obcy autorowi. Sam Jerofiejew także nałogowo pil.
Jego twórczość, nie jest jednak twórczością pijaczka ale twórczością świadomego swego piętna alkoholika. To diametralna różnica. Jest w niej zabawny urok lekkiego podchmielenia i rauszu. Na tym jednak nie koniec. W tym świecie wódka leje się strumieniami. Pije się wszędzie, zarówno w pociągu, gdzie konduktor każe sobie płacić w mililitrach za każdy przejechany kilometr, jak i w szpitalu psychiatrycznym będącym azylem głównego bohatera. I nie jest to picie dla rozrywki. Alkohol to bolesna konieczność dla żyjących w socjalistycznym raju. Wóda jest próbą ucieczki od koszmarnie szarej rzeczywistości świata.
Picie jednak budzi ze snu upiory. Gdy zwykła siwucha nie starcza, z dokładnością alchemika miesza się ze sobą piwo, szampon, lakier do paznokci, oczyszczoną politurę. Wszystko to w imię doznań wyższego rzędu. I doznania te nadchodzą w postaci bolesnych do szaleństwa wizji raju i piekła. Przerażająco prawdziwych i od których nie ma nigdzie ucieczki.
To dużo więcej niż picie piwka z kolegami po pracy czy obciąganie taniego winka w parku. To prawdziwy dramat człowieka.
Obawiam się, że z polskich teatrów jedynie szczeciński Teatr "Kana" potrafił do tego faktu podejść z należną mu pokorą. Udowodnił to spektaklem Noc według twórczości Jerofiejewa, laureatem nagrody Fringe First na Festiwalu Teatralnym w Edynburgu przed dwoma laty, a zagranym w piątek 3 maja na zakończenie Międzynarodowych Warsztatów Teatralnych w Żninie.
Paweł Hałaburdzin
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze