Wszyscy są zgodni, że podwyżki pracownikom urzędu i gminnych jednostek się należą. Problem dotyczy ich wysokości. Ale nie tylko. W Gąsawie również tego, kto te podwyżki firmuje. Radni czy wójt.
Temat podwyżek dla pracowników Urzędu Gminy w Gąsawie oraz jednostek gminnych został poruszony na wspólnym posiedzeniu komisji stałych Rady Gminy 3 listopada. Wójt Błażej Łabędzki poinformował radnych, że wpłynęły do niego pisemne prośby pracowników o podwyżki. W związku z tym włodarz Gąsawy wyszedł z propozycją wypłacenia pracownikom podwyżki w kwocie średnio o 600 zł. Dodatkowo, zgodnie w wcześniejszymi decyzjami wójta, pracownicy urzędu i gminnych jednostek od 1 stycznia 2023 roku mieli otrzymać do 12% podwyżki. Ta druga podwyżka byłaby liczona po uwzględnieniem tej pierwszej.
Okazało się, że radni tą propozycją zostali zaskoczeni, bo na wcześniejszych posiedzeniach komisji padła inna propozycje. Radny Leszek Kranz przypomniał, że na jednym z wcześniejszych posiedzeń komisji zaproponował, by wszyscy pracownicy, niezależnie od zajmowanego stanowiska, otrzymali 2.000 zł netto jednorazowo na koniec bieżącego roku. Te 2.000 zł na osobę miało zostać sfinansowane z dochodów bieżących. Natomiast od nowego roku urzędnicy mieli dostać jeszcze 18% większe pensje. W odpowiedzi radni mieli usłyszeć, że przyznawanie dodatkowych pieniędzy pracownikom nie leży w ich kompetencji. Temat został odłożony ad acta.
Teraz temat wrócił, tylko wnioskującymi nie był organ uchwałodawczy (Rada Gminy), ale organ wykonawczy samorządu, czyli wójt. Zdaniem radnych podwyżka jaką zaproponował wójt miałaby sens, gdyby wójt dał gwarancję, że te 600 zł otrzymają wszyscy. Takiej gwarancji Błażej Łabędzki nie dał i niejako potwierdził to tłumacząc, że dysponentami pieniędzy w jednostkach gminnych są ich kierownicy, a nie on. Wątpliwości budziło również samo źródło finansowania zaproponowanych przez wójta podwyżek.
Na tej samej komisji kilka minut przed rozpoczęciem dyskusji o podwyżkach, radni zdecydowali, aby zamrozić kwotę ok. 1,3 mln zł jakie wpłynęły do budżetu gminy z tytułu wyrównania za PIT-4. Środki te miałaby zostać wykorzystane w 2023 roku. Decyzja była logiczna tym bardziej że, jak podkreśliła skarbnik gminy Genowefa Bocian, przyszły rok zapowiada się trudny. Dodała też, że z tytułu podatków budżet zasili około 600.000 zł. Natomiast planowana podwyżka objęłaby około 100 pracowników i suma jaka musiałaby zostać wypłacona wraz z pochodnymi przekroczyłaby 1.000.000 zł. Stąd radni domyślili się, że źródłem finansowania podwyżki byłoby zamrożone chwilę wcześniej 1,3 mln zł wyrównania.
Radny Jacek Mielcarzewicz zadał pytanie czy można byłoby obniżyć podwyżkę do 300-400 zł, aby z jednej strony wyjść na przeciw oczekiwaniom pracowników, a z drugiej - nie wydawać całej zamrożonej kwoty. Nie po to radni postanowili nie wydawać w tym roku otrzymanych miliona trzystu tysięcy złotych (ze względu na trudna sytuację finansową samorządów), by teraz całą tą kwotę wydawać.
Przewodniczący Rady Gminy Mariusz Kazik zaproponował, by skarbnik na następne posiedzenie komisji przedstawiła symulację kilku wariantów podwyżki od nowego roku (12, 18 i 20 procent). Po przedstawieniu tej symulacji radni podejmą decyzję jaką podwyżkę wpisać do przyszłorocznego budżetu.
Remigiusz Konieczka, 4 XI 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze