Prezes „Uskom” Żnin Zbigniew Pałka na drodze, która będzie wiodła do nowej, czterokomorowej kwatery na odpady, z których będzie pozyskiwany gaz powstający w wyniku rozkładu materii organicznej przez bakterie. Za prezesem rozciąga się pięciohektarowa, w tej chwili obsiana zbożem działka, na której jeszcze w tym roku ma powstać biogazownia warta szacunkowo od 3 do 5 milionów złotych.
fot. Karol Gapiński
Wawrzynki, Januszkowo, Okresowy Bioreaktor Beztlenowy, biogazownia, gaz, prąd, Uskom
Gaz ze śmieci, z gazu prąd
Jeśli nie będzie żadnych opóźnień na etapie załatwiania spraw formalnych, to jeszcze w tym roku na pograniczu Wawrzynek i Januszkowa powstanie Okresowy Bioreaktor Beztlenowy. Inwestycja warta jest od 3 do 5 milionów złotych. Dzięki niej w firmie ma powstać 4-6 nowych miejsc pracy. Za pomocą bioreaktora, rur przesyłowych i siłownika powstanie system pozwalający zatrzymywać gaz powstający w wyniku rozkładu organicznego materii i zamieniać go w prąd.
Spółka Uskom Żnin przedstawiła w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy raport oddziaływań dla inwestycji okresowego bioreaktora beztlenowego (OBB) na działce tuż obok najnowszej, mającej być oddaną do użytku za 2 lata, trzeciej kwatery składowiska odpadów komunalnych.
Prezes spółki Zbigniew Pałka powiedział, że wprawdzie dla budowy OBB, czyli biogazowni, raport oddziaływań nie był wymagany, ale mimo to spółka zdecydowała się go przedłożyć w RDOŚ. Teraz ma być on zaopiniowany, a decyzję o warunkach środowiskowych wyda burmistrz Żnina.
Leszek Jakubowski przekazał, że według jego wiedzy inwestycja nie będzie źródłem żadnych uciążliwości dla mieszkańców. - To będzie reakcja bez udziału tlenu, więc nie będzie brzydkich zapachów. To nie jest tego typu przedsięwzięcie, że produkcja opiera się na wykorzystaniu odpadów z produkcji rolniczej. Oni przede wszystkim będą wykorzystywali do tego to, co mają, czyli odpady komunalne. Jeśli chodzi o konsultacje społeczne w sprawie tej inwestycji, to dopiero na etapie wydawania decyzji administracyjnej o środowiskowych uwarunkowaniach zobaczymy, czy i jakiego rodzaju konsultacje są w takim przypadku wymagane - wyjaśnił burmistrz.
Przedsięwzięcie ma polegać na realizacji okresowego bioreaktora beztlenowego wraz z instalacją biogazową wykorzystującą energię odnawialną z odpadów komunalnych do produkcji prądu, z wykorzystaniem odzysku ciepła. Inwestycja planowana jest na działce 50/1 w Januszkowie. Obiekt ma się składać z kwatery, czyli niecki deponowania odpadów, placów do manewrowania i rozładunku. W tym miejscu wyjaśnijmy, że jakkolwiek działka znajduje się w obrębie ewidencyjnym Januszkowa, to znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie składowiska odpadów w Wawrzynkach. Działka ma 5 hektarów powierzchni i została niegdyś wniesiona aportem przez gminę Żnin do majątku spółki. Przypomnijmy, że gmina jest mniejszościowym udziałowcem (20% udziałów) spółki Uskom Żnin, a większy udziałowiec to Uskom Mława.
W raporcie oddziaływań, który przedstawił inwestor, czytamy, że podczas pracy planowanej instalacji przewiduje się emisję pyłów, gazów i spalin oraz ścieków socjalno-bytowych, ale będzie to wprowadzane do środowiska w ilościach bardzo małych, które nie spowodują przekroczenia obowiązujących norm. Natomiast maksymalny zasięg hałasu ma nie przekroczyć 50 m odległości od pracującej instalacji. Najbliższe zabudowania mieszkalne znajdują się około 300-500 m dalej.
- Cała kwatera podzielona na 4 sektory i instalacja będzie zajmowała na tej działce 2,3 hektara, czyli około połowę jej powierzchni. Zgromadzone w kwaterze odpady przykrywa się szczelnie, ażeby nie tracić gazu powstającego w wyniku rozkładu materiału organicznego w odpadach przez bakterie. Przemiany mają się odbywać bez udziału tlenu i jest to w naszym interesie, bo nie będziemy tracili gazu, który zamierzamy spożytkować. A ponieważ będzie to proces beztlenowy, to nie będzie się wiązał z nieprzyjemnym zapachem. Nie będzie też odpływu wód opadowych, gdyż zostaną one wprowadzone w cykl zamknięty. Zostaną wybudowane urządzenia do odczyszczania odcieków, a dodatkowo teren wokół będzie obsadzony wierzbami. Ich korzenie również mają właściwości oczyszczające. Sam gaz rurami będzie zmierzał do siłownika. Jego ostateczna lokalizacja nie jest jeszcze ustalona ze względów logistycznych. Dopiero na późniejszym etapie ocenimy, jaka lokalizacja tego siłownika będzie dla nas najlepsza. W tymże siłowniku zaś następowała będzie przemiana energii cieplnej w elektryczną. Wytworzony prąd w całości pokryje nasze własne potrzeby tutaj w zakładzie i jeszcze będziemy sprzedawać nadwyżkę. Oczywiście tutaj będą ustalenia warunków z energetyką. Zawsze jest potrzebne pozwolenie, żeby móc iść w tym kierunku. Poza tym część energii cieplnej będziemy wykorzystywali jeszcze do dosuszania paliwa alternatywnego RDF, które u nas produkujemy przede wszystkim dla cementowni „Lafarge”. Możliwość dosuszania RDF ciepłem pozyskanym w efekcie pracy instalacji da nam oszczędności w produkcji RDF, które teraz trzeba dosuszać dłużej, bo tylko dzięki wentylacji powietrza - opowiedział Zbigniew Pałka.
Zarówno on, jak i wiceprezes spółki Uskom Żnin Marek Drzewiecki podkreślają, że nie jest tak, jak sądzi wielu postronnych obserwatorów, że firma w Wawrzynkach zarabia na paliwie RDF. Otóż koszty wytwarzania RDF są wysokie: od 60 do 80 zł za tonę. Tymczasem cementownie płacą za jedną tonę paliwa wyprodukowanego z odpadów różne stawki: od 0 do 70 zł. Poza tym paliwo alternatywne jeszcze trzeba dowieźć do cementowni, co generuje dalsze koszty. Wawrzynki są w tej dobrej sytuacji, że znajdują się blisko podbarcińskiej cementowni. Choć zdarza się, że RDF z Uskomu jedzie nawet do cementowni Górażdże na Opolszczyźnie, jeśli producenci cementu sygnalizują tam zapotrzebowanie. Marek Drzewiecki ocenia, że w związku z uruchomieniem w kolejnych latach środków europejskich będą realizowane w Polsce kolejne inwestycje, dlatego wzrośnie produkcja cementu, a co za tym idzie - wzrośnie również popyt na paliwo alternatywne. - W ogólnym bilansie możemy powiedzieć, że wychodzimy tutaj na zero. Po co więc w ogóle to robimy? Otóż dzięki sprzedaży RDF nie musimy tych odpadów zostawiać na składowisku, co wiąże się z mniejszą opłatą środowiskową do Urzędu Marszałkowskiego. Spółka więc nie zarabia, jak sądzą ludzie, na sprzedaży odpadów, a na tym, że je właśnie u siebie przyjmuje; na tym, że ludzie przywożą do nas te odpady, płacą nam i pozbywają się problemu, a my myślimy nad tym, co z tym trzeba robić dalej - tłumaczą prezes i wiceprezes spółki Uskom Żnin.
W zeszłym roku Uskom przelał na konto Urzędu Marszałkowskiego blisko 1.000.000 zł, z tytułu opłaty środowiskowej, ale należy zaznaczyć, że połowa opłaty środowiskowej i tak później wraca do gminy Żnin i zasila jej budżet. Dodatkowo jako udziałowcowi spółka powinna płacić gminie dywidendę. Przypomnijmy, że w zeszłym roku spółka została z tego obowiązku zwolniona. Jak będzie w tym roku, to się dopiero okaże na zebraniu udziałowców.
Natomiast firma nie podlegała zwolnieniom z podatków od nieruchomości. - Z tego tytułu w 2013 r. spółka wpłaciła do budżetu Żnina 380.976 zł zł, a w 2014 r. wymiar podatku od nieruchomości mamy 407.426 zł - zdradził Zbigniew Pałka.
Im więcej powstaje na terenie zakładu obiektów, tym większy jest wymiar podatku.
Dlatego już wiadomo, że w kolejnych latach zyski gminy z tytułu podatku od spółki Uskom będą wyższe. Otóż w zeszłym roku została już wybudowana za 1.500.000 zł trzecia kwatera na składowisku w Wawrzynkach. Początek jej eksploatacji planuje się za 2 lata i gdy zostanie dopuszczona do użytkowania, będzie ta niecka traktowana jako budowla, za którą należy płacić wyższy podatek niż za niezabudowany grunt. Najnowsza niecka jest przygotowana na przyjęcie 200 tys. ton odpadów. Istniejące dwie kwatery to łącznie 346 tys. ton śmieci i już powoli się wypełniają. W przyszłości wypełnione wysypiska będą rekultywowane. Ażeby wyobrazić sobie skalę działania zakładu, zapytaliśmy, ile i z jakich gmin trafia rocznie do Wawrzynek odpadów komunalnych. - W zeszłym roku było to 86 tys. ton odpadów, które wjechały do zakładu. Z tego około 31 tys. ton trafiło na składowisko. Z pozostałych 55 tys. ton wyprodukowaliśmy dla cementowni około 30 tys. ton RDF. Resztę traci się w procesie produkcji i suszenia - przedstawił dane za 2013 r. Zbigniew Pałka.
Trzeba też pamiętać, że niedługo wzrosną podatki płacone dla gminy Żnin w rezultacie wybudowania instalacji OBB. Planuje się też zatrudnienie dodatkowych 4 do 6 osób w związku z tą instalacją, która ma szanse być zrealizowana już w tym roku. Po uzyskaniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach pozostanie jeszcze tylko uzyskanie pozwolenia na budowę, a sama budowa potrwa najwyżej 2-3 miesiące. Podobna instalacja niedawno została uruchomiona w Mławie, a druga jest już przygotowana do działania w najmłodszym zakładzie konsorcjum Uskom - w Różankach w powiecie iławskim w woj. warmińsko-mazurskim. - Co do konsultacji społecznych, to my niczego nie unikamy. Na etapie wszczęcia procedury administracyjnej będzie wyznaczony termin, w którym będzie można wnosić uwagi. Nie przewidujemy jakichś komplikacji - zapowiada prezes.
Dodatkowo w dwóch wypełnionych już kwaterach składowiska w Wawrzynkach też wytworzył się wskutek procesów organicznych metan. Obecnie jest on zatrzymywany w 12 studzienkach odgazowujących. Planuje się również ich zamknięcie, a gaz ma być ujęty w przewody i odprowadzony do zakładu, gdzie będzie wybudowany drugi siłownik do przemiany energii. Uskom szacuje, że z 2 starych niecek można pozyskiwać 500 m3 gazu na godzinę. Z kolei w planowanej instalacji OBB będzie pozyskiwane średnio w całym okresie po 350 m3 na godzinę. Mniej w porównaniu z 2 starymi nieckami, ale to z tego powodu, że kwatera zostanie podzielona na 4 sektory, jednocześnie będą eksploatowane tylko dwa z tych czterech sektorów. Za to sektory te będą wypełniane odpadami wielokrotnie i dlatego produkcja gazu też będzie większa w dłuższym okresie.
Zbigniew Pałka zdradził również, że z 1 m3 wyprodukowanego biogazu w siłowniku będzie można uzyskać około 2,5 kilowatogodziny energii.
Instalacja OBB to nie jest koniec planów energetycznych spółki Uskom Żnin. Firma zamierza też zainwestować w solary. Przypomnijmy, że w zeszłym roku zostało zasygnalizowane przez burmistrza Leszka Jakubowskiego zainteresowanie spółki laskiem w Wawrzynkach, obok istniejącego zakładu. Jest to lasek gminny, nasadzony niegdyś przez myśliwych. Gdy podjęto ten temat na jednej z zeszłorocznych sesji Rady Miejskiej, to jako argument podano zapotrzebowanie Uskomu na teren pod składowanie materiałów do produkcji paliw alternatywnych. Zimą bowiem cementownia ma przerwę technologiczną i nie odbiera paliwa z Wawrzynek. Prezes Zbigniew Pałka przyznał, że jest to faktycznie pewien problem logistyczny, ale akurat teren porośnięty lasem, którego nabyciem spółka jest zainteresowana, miałby być wykorzystywany pod instalacje solarowe do produkcji energii. - Badania naukowe wskazują, że na Pałukach i Kujawach są bardzo dobre warunki do pozyskiwania energii z promieni słonecznych. Póki co jednak tego terenu nie udało nam się pozyskać - zakończył Zbigniew Pałka.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1164 (23/2014)
Komentarz
Spojrzeć dekadę do przodu
Biorę Pałuki z 2005 roku, numer dwunasty, strona trzecia, tekst pt. Związek gmin dla SOK. Czytam: Przyszłość Składowiska Odpadów Komunalnych w Wawrzynkach. I dalej: Przetarg na budowę drugiej komory został rozszerzony o możliwości zamontowania instalacji odzysku biogazów. Przypomnę tutaj, że nad koncepcją siedział ówczesny wiceburmistrz Janusz Biegański i to jego można uznać za prekursora tej idei, aby gaz, który tworzy się przy okazji składowania odpadów w Wawrzynkach, wykorzystać. Druga komora, która była w tym czasie budowana został oddana do użytku w grudniu 2005 roku, a odpady do niej trafiły w 2006 roku. Miała służyć przez dziesięć najbliższych lat i tak będzie (Pałuki 49/2005). Ze słów obecnego prezesa spółki administrującej składowiskiem wynika, że w 2016 roku zakończy się wywóz odpadów do drugiej komory. Wizyta w Wawrzynkach, w tej części gdzie są komory, pierwsza od dziewięciu lat nasunęła kilka refleksji, z którymi chciałbym się teraz podzielić.
Po pierwsze trzeba docenić przewidywalność Janusza Biegańskiego, że prędzej czy później biogaz będzie mógł być wykorzystany. Docenić też to, że był wtedy w Urzędzie ktoś, kto potrafił myśleć dekadę do przodu. To wtedy pozyskano od Agencji Nieruchomości Rolnych działki, na których teraz obecny właściciel chce budować biogazownię.
Kolejna refleksja to taka, że gdyby składowisko było nadal gminne, to nie wiem czy zdołałoby taką inwestycję przeprowadzić. Być może z udziałem środków UE, ale idea tworzenia składowiska regionalnego, międzygminnego była taką, że duży może więcej i teraz idea ta sprawdza się w praktyce. Od początku, mimo kilku wątpliwości, byłemu za tym, aby parasol nad składowiskiem rozciągnął zewnętrzny inwestor z kapitałem, który na swoje barki wziąłby konieczną modernizację składowiska. Pamiętam sesję Rady Miejskiej, na której prezesa Uskom Mława odprawiono z kwitkiem. Grupa radnych rozciągnęła czarną wizję nad Wawrzynkami i tą wizją zaraziła większość. Firma jednak dopięła swego i teraz nad całością funkcjonuje Uskom Żnin, spółka która ma kapitał na to, by wybudować dodatkową komórę i instalację biogazu. Z punktu widzenia finansów gminy jest to układ korzystny. Tu pomysł burmistrza i jego doradcy uważam za trafiony.
Wątpliwość jest tylko jedna, którą trudno chyba przewidzieć. Na jak długo wystarczy w Wawrzynkach miejsca na odpady. Odpadów sprowadzanych jest coraz więcej, część jest składowana, a część przetwarzana na paliwo dla cementowni. Większe zapotrzebowanie na paliwo, to większa ilość odpadów. Nie tylko z powiatu żnińskiego i nakielskiego, ale z innych regionów. Wątpliwość dotyczy tempa przyrostu góry śmieci. Czy nie będzie przybywać ich w takim tempie, że przy jednoczesnej produkcji paliwa, komora zapełni się nie za dziesięć, a za pięć lat? Co zrobi Uskom, kiedy zabraknie miejsca na budowę komór? To są pytania mieszkańca Żnina, który, tak jak cała reszta obywateli, jest producentem odpadów i któremu zależy na tym, by za ich wywóz płacić jak najmniej.
W tym wypadku będę jednocześnie pesymistą i optymistą. Pesymistą, bo wobec kończącej się kadencji samorządów, trudno mi dostrzec we władzach kogoś, kto potrafiłby dziś spojrzeć dziesięć lat do przodu. Będzie to można stwierdzić po wyborach samorządowych. Optymistą będę dlatego, że wierzę iż z taką perspektywą do przodu potrafi spojrzeć kierownictwo spółki. Oby Wawrzynki nie skończyły jak Rozwarzyn.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1164 (23/2014)
Więcej na ten temat:
Ciepło i prąd ze ścieków
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze