Ród Skórzewskich
Gdzie naprawdę spoczywa Leon hr. Skórzewski
Dobra łabiszyńskie od drugiej połowy XVIII w. do 1939 r. były w posiadaniu przedstawicieli jednego rodu – Skórzewskich. Na temat członków hrabiowskiej rodziny do dzisiejszego dnia wśród okolicznej ludności krążą liczne legendy. Jedna z nich mówi o tym, iż zmarły w 1903 r. Leon hr. Skórzewski, jako mason, został pochowany... na Dębiej Górze niedaleko Łabiszyna.
Tablica ufundowana przez Witolda i Marię Skórzewskich z podobizną Leona Skórzewskiego Leon Skórzewski był synem Arnolda i Melanii Skórzewskich. Prawdopodobnie bliskie pokrewieństwo zacnych rodziców (kuzynostwo) sprawiło, że dzieci z tego związku nie były udane. Najgorzej wyglądał spadkobierca majątku, liczącego około 50 tys. mórg, Leon Fryderyk Arnold. Urodził się on 28 czerwca 1845 r. w Lubostroniu jako kaleka. Miał zniekształconą głowę, garb z przodu i z tyłu, nieproporcjonalne stopy i dłonie. Zamożni rodzice zabiegali u najlepszych paryskich lekarzy o poprawę stanu zdrowia najstarszego syna. Ich wysiłki nie przynosiły jednak pożądanego skutku.
Chłopiec odznaczał się walorami umysłu. Najpierw otrzymał staranne domowe wykształcenie, a następnie edukację kontynuował w poznańskim gimnazjum św. Marii i Magdaleny. Rozpoczął studiowanie prawa i nauk ekonomicznych na uniwersytecie w Berlinie. Warto również wspomnieć, iż podczas długiego pobytu w Paryżu jego nauczycielem został historyk i emigrant po upadku powstania listopadowego Erazm Rykaczewski. Tłumacz dzieł wszystkich Cicerona zmarł na ojczystej ziemi, w lubostrońskiej rezydencji. Spoczął na łabiszyńskim cmentarzu pod płytą ufundowaną przez wdzięcznego ucznia, tj. Leona Skórzewskiego.
Hrabia był znanym i cenionym kolekcjonerem. W rezydencji powiększył galerię obrazów (m.in. o dzieła impresjonistów, znał osobiście pochodzącego z rodziny arystokratycznej Henri Toulouse-Lautreca), zbiory domowej biblioteki, wzbogacił siedzibę o wartościowe numizmaty, zgromadził cenną kolekcję archeologiczną. Zajmowała go działalność polityczna. W 1871 r. po raz pierwszy został wybrany posłem do parlamentu niemieckiego. Zdobył zaufanie polskich posłów, którzy z czasem powierzyli mu zaszczytną funkcję wiceprezesa Koła Polskiego. Uczestniczył w tajnych naradach, w tym odbywanych w pałacu w Lubostroniu, w których brał udział m.in. arcybiskup Florian Stablewski.
Płyta zakrywająca wejście do grobowca hrabiów Skórzewskich Dziedzic odważnie bronił praw rodaków w okresie nasilonej germanizacji. Zawiązany w 1881 r. Komitet Wyborczy, w skład którego wchodzili A. Kaczorowski z Dębna i F. Chojnacki z Bożejewic, nawoływał mieszkańców Barcina, Gąsawy, Kcyni, Łabiszyna, Łobżenicy, Mroczy, Nakła, Rynarzewa, Szubina, Wyrzyska i Żnina do udziału w wyborach oraz oddania swego głosu na Leona Skórzewskiego, aby nasz Polak, a nie Niemiec, został wybrany.
Zwolennik pracy organicznej swoje poglądy polityczne najpełniej wyraził w ogłoszonej w 1884 r. w Poznaniu Odezwie Komitetu i sprawozdaniu poselskim z trzechlecia 1881-1884 hrabiego Leona Skórzewskiego posła na sejm z okręgu wyrzysko-szubińskiego. Trzeba przyznać, iż właściciele dóbr łabiszyńskich z rodu Skórzewskich niezwykle rzadko swoje myśli utrwalali w formie drukowanej. Wspomniana niewielka książeczka zasługuje w pełni, by została wydana w formie reprintu.
To dzięki hrabiemu ks. Ignacy Polkowski znalazł w Lubostroniu odpowiednie warunki do pracy i prowadzenia własnych badań naukowych. Duchowny, inicjator uczczenia czterechsetnej rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika, napisał tutaj swoje podstawowe prace dotyczące polskiego astronoma. Leon Skórzewski wszedł w skład toruńskiego komitetu powołanego w 1870 r.
Leon hr. Skórzewski. Rok wcześniej za zgodą dziedzica w lubostrońskim pałacu uczczono powtórny pogrzeb króla Kazimierza Wielkiego, który odbył się na Wawelu. O tym interesującym wydarzeniu dowiadujemy się z listu Ignacego Polkowskiego do Józefa Ignacego Kraszewskiego, wysłanym z Lubostronia 8 lipca 1869 r.: Mój Boże, dziś chowają zwłoki Kazimierza Wgo tak nagle[,] tak śpiesznie - jakby się bali - aby nie zmartwychwstał - i nie upomniał się o złamanie tych praw, przez które wielkim i wiekopomnym stał się w narodzie naszym - U nas w Poznańskiem[,] tak jak zapewne i w rodzinnej ziemi Waszej, tylko cicha modlitwa pobiegła przed tron Najwyższego - I ja w prywatnej pałacowej kaplicy tylko cichą miałem Mszę S.[,] na której prócz dworu - był wszystek ludek z wioski całej-. By uniknąć represji ze strony zaborcy w Wielkopolsce nie zostały zorganizowane uroczystości z tej okazji. Sytuacja ta wynikała m.in. z ugodowej postawy ówczesnego arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego Mieczysława Ledóchowskiego. Zabronił bowiem duchowieństwu odprawiania nabożeństw żałobnych za duszę Kazimierza Wielkiego. Kapłan ten wkrótce zmienił swój stosunek do zaborcy i odzyskał zaufanie wiernych. Z korespondencji wynika, iż w tak szczególnej chwili prywatna kaplica pałacowa była dostępna dla zwykłych mieszkańców pracujących w dobrach hrabiowskich. Miało to ogromne znaczenie dla podtrzymania świadomości narodowej najuboższych i świadczyło dobitnie o patriotycznej postawie właściciela.
W latach 1881-1902 był członkiem zwyczajnym Towarzystwa Naukowego w Toruniu. Z zaboru pruskiego, wspólnie z Kazimierzem i Tadeuszem Chłapowskimi, Augustem Cieszkowskim, Janem Działyńskim, Celestynem Mrongowiuszem, Gustawem i Bronisławem Potworowskimi, Edwardem Raczyńskim, Erazmem Stablewskim, Adamem i Franciszkiem Żółtowskimi, Janem Konstantym Żupańskim, należał do Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu. Współzałożył 14 stycznia 1872 r. Towarzystwo Oświaty Ludowej. Organizacja szerzyła oświatę w języku ojczystym, rozpowszechniała polskie książki i czasopism oraz zakładała biblioteki i czytelnie ludowe. Hrabia wszedł w skład pierwszego zarządu.
Przeprowadzał cząstkową parcelację w swoich rozległych dobrach. Zatrudnieni w jego majątku otrzymywali za wykonaną pracę monety zastępcze, które dodatkowo przysparzały korzyści właścicielowi. Znaki występowały w różnych odmianach. Część z nich zawierała inicjały wklęsłe: LS (Leon Skórzewski). Pomimo iż jego dobra przynosiły ogromne dochody i mógł sobie pozwolić na wiele, dziedzic prowadził oszczędny tryb życia.
Prawdopodobnie z powodu kalectwa ostatni przedstawiciel z linii generalskiej na Łabiszynie (zapoczątkowanej przez gen. Franciszka Skórzewskiego w XVIII stuleciu, męża słynnej sawantki i przyjaciółki Fryderyka II Marianny z Ciecierskich Skórzewskiej) nie założył rodziny. Przed śmiercią zastanawiał się, komu zapisać majątek, by nie uległ on rozproszeniu po jego odejściu. Najpierw wybór padł na bratanka Arnolda Skórzewskiego, syna Kazimierza hr. Skórzewskiego. Rozczarował on jednak dziedzica swoim utracjuszowskim postępowaniem, skłonnością do alkoholu i hazardu. Kolejny kandydat, III ordynat na Radomicach-Czerniejewie Włodzimierz hr. Skórzewski, również zawiódł Leona Skórzewskiego. Po przybyciu do Lubostronia nie szanował rezydentów pałacu. Zaczął rozbudowywać stajnie, sprowadzać kosztowne meble, wydawać znaczne sumy z kasy dominialnej. Punktem przeważającym szalę goryczy było umieszczenie rzeźby Atlasa, wykonanej przez Władysława Marcinkowskiego, na kopule lubostrońskiej rezydencji. Leon Skórzewski niesłusznie mniemał, iż pod ciężarem runie kopuła. Żądał usunięcia posągu i powrotu do stanu pierwotnego. Ostatecznie, na dwa lata przed śmiercią, zmienił testament i swoim spadkobiercą uczynił Witolda hr. Skórzewskiego, dalekiego krewnego pieczętującego się tym samym herbem Drogosław. W ten sposób zabezpieczył majątek przed rozdrobnieniem w przyszłości.
Leon Skórzewski zmarł 2 marca 1903 r. w lubostrońskiej rezydencji. Został pochowany kilka dni później w rodzinnym grobowcu, który znajduje się w podziemiach kościoła patronackiego św. Mikołaja w Łabiszynie. Pogrzeb hrabiego, osoby publicznej, miał charakter uroczysty i swego rodzaju manifestacji patriotycznej. O tym wydarzeniu informowała czytelników ówczesna wielkopolska prasa („Dziennik Poznański”, „Kurier Poznański”). Zamieszczone przekazy wykorzystał już rok później Teodor Żychliński w 26 tomie Złotej księgi szlachty polskiej, Poznań 1904. Informacje dotyczące Leona Skórzewskiego zamieścił na stronach 142-147 w dziale Nekrologia. Relacja przebiegu uroczystości pogrzebowej oraz miejsca pochówku jest wiarygodna. Nie tylko wtedy żyli, ale także świeżo mieli w pamięci to smutne wydarzenie uczestnicy żałobnej ceremonii. Wszystkie poniżej cytowane fragmenty, o ile nie zostały zaznaczone inaczej, pochodzą ze wspomnianej Złotej księgi szlachty polskiej Teodora Żychlińskiego.
Tablica upamiętniająca przodków pochowanych w rodzinnym grobowcu ufundowana przez Leona hr. Skórzewskiego. Tuż przed zgonem hrabia został kilkakrotnie namaszczony Świętymi Sakramentami. Na wieść o jego śmierci do Lubostronia zaczęły ściągać tłumy, by uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu. Koło Polskie z Berlina skierowało specjalną delegację: W stylowej, okrągłej sali lubostrońskiego pałacu, wśród zieleni i kwiatów, w dębowej, skromnej trumnie złożono zwłoki śp. Nieboszczyka [jest: Niebożczyka – RN], otoczone Rodziną, na której czele stał obecny spadkobierca państwa Łabiszyńskiego [tj. Witold hr. Skórzewski – RN] wraz z dostojną swą małżonką [tj. Marią z książąt Radziwiłłów - RN], licznem duchowieństwem, oraz obywatelstwem. Kondukt prowadził X. Prałat Stryjakowski, jako proboszcz [Walery Stryjakowski, proboszcz kościoła patronackiego św. Mikołaja w Łabiszynie – RN], spowiednik i przyjaciel, śp. hr. Leona. Po pokropieniu zwłok wynieśli je aż na schody pałacowe wierni oficyaliści. Po wygłoszonych mowach przez Juliana Brzeskiego z Krotoszyna oraz członka Koła Polskiego Zygmunta Dziembowskiego głos zabrał Walery Stryjakowski, który podnosił w barwnej i przejmującej przemowie poszczególne jego przymioty, - świadczące o przywiązaniu jego do wiary, cnoty, miłości kraju i ludu. Ze słów mówcy przemawiał tak serdeczny żal, taka głęboka przyjaźń dla Zmarłego, tyle uczucia uznania, że obecni jego mową poruszeni byli do głębi serca ... Mówca wspomniał ostatnie chwile Zmarłego i stawiał go jako wzór prawowiernego chrześcijanina, wskazywał na jego serdeczność, prostotę i światłość umysłu i wyraził życzenie, aby jego spadkobiercy szli szczytną drogą, wskazaną przez Zmarłego, naśladując go w przywiązaniu do kraju, języka, obyczajów i miłości ludu.
Po przemówieniu ruszył kondukt w stronę Łabiszyna. Pochód wieczorem, o godzinie 19.30, dotarł przed kościół przybrany zewnątrz czarnemi chorągwiami, a obity wewnątrz kirem. Kolejną mowę wygłosił najstarszy kolega parlamentarny hrabiego, prałat Ludwik Jażdżewski, podkreślając zasługi zmarłego: "Dzięki swej wielkiej pracy umysłowej, miał śp. Leon jasne pojęcie o sprawach publicznych. Przez 11 lat będąc posłem, swoją radą, przestrogą i napomnieniami zdziałał wiele, a gdy już poselstwa nie sprawował, gorliwie czuwał z daleka nad świętością sprawy i czystością sztandaru narodowego... Śp. Leon był wiernym synem Kościoła, czcią i miłością otaczał pasterzy swej parafii; kapłani znajdowali zawsze otwarte serce i słowa uznania w pałacu lubostrońskim. Zmarły gorliwym był zawsze w praktykach religijnych i w miłości do Kościoła świętego wytrwał aż do końca".
Następnego dnia, 6 marca, nabożeństwo odprawił biskup Andrzejewski, zastępujący arcybiskupa Floriana Stablewskiego.
Po nim mowę wygłosił przyjaciel rodziny Skórzewskich ks. Władysław Chotkowski z Krakowa. Duchowny należał do mistrzów sztuki oratorskiej w kraju. Przemawiał wcześniej w Łabiszynie na pogrzebach doktora Juliana Gerpe i matki zmarłego Melanii hr. Skórzewskiej. Warto podkreślić, iż dostąpił on zaszczytu wygłoszenia przemówień nad trumną Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz podczas powtórnego pogrzebu Adama Mickiewicza w Krakowie. Tak słynny kaznodzieja ponownie gościł w niewielkim pałuckim miasteczku nad Notecią! Licznie zgromadzeni ludzie usłyszeli m.in.: Jako obywatel nie skalał nigdy szlachetnego sztandaru śp. hr. Leon i godzien jest, aby nad trumną jego szumiały polskie proporce, bo umierał, jak chrześcijanin i jak Polak.
Pożegnalne przemówienie Władysława Chotkowskiego było przedostatnim aktem podniosłej ceremonii: Po skończonej mowie spuszczono wśród ogólnego płaczu zwłoki śp. hr. Leona do grobowca rodzinnego [podkreślenie – RN].
Śmierć dziedzica została odnotowana w księdze zgonów patronackiej świątyni. Leo Comes Drogosław Skorzewski spoczął obok antenatów. Jeszcze za życia uwiecznił nazwiska swoich przodków złożonych w rodzinnym grobowcu. Na zachowanej szczęśliwie czarnej marmurowej tablicy została wyryta następująca informacja:
D.O.M.
W grobowcu rodzinnym,
w podziemiach tego kościoła
spoczywają zwłoki:
świętej pamięci
Hr. Fryderyka Drogosław Skórzewskiego,
† 11. VI. 1832;
Hr. Antoniny z Garczyńskich Skórzewskiej,
† 13. VI. 1824;
Hr. Arnolda Drogosław Skórzewskiego,
† 19. VI. 1862;
Hr Melanii z Skórzewskich Skórzewskiej,
† 18. XII. 1885.
zmarłych w Lubostroniu.
O modlitwę za ich dusze prosi
wnuk i syn
Leon.
Hrabia był zapewne również fundatorem jeszcze jednej tablicy, poświęconej pochowanemu bratu Kazimierzowi, zmarłemu 23 grudnia 1894 r. we Wrocławiu. Jego ciało uroczyście przetransportowano do Łabiszyna. Miejsce pochówku nie zostało wybrane przypadkowo. Najstarszy syn zmarłego, Arnold, jak wcześniej wspomniałem, był pierwotnie przewidziany na spadkobiercę dóbr łabiszyńskich.
Kilka lat po śmierci Leona Skórzewskiego nowy podziemny grobowiec rodzinny wybudował Witold Skórzewski. Wykorzystał on moment rozbudowy świątyni, która nie mogła pomieścić już wszystkich wiernych. Powstawał z myślą o miejscu wiecznego spoczynku hrabiego pochodzącego z linii podkomorskiej na Czerniejewie, jego rodziny i potomków. Niebawem on sam spoczął w podziemiach, gdyż zginął tragicznie na polowaniu 30 grudnia 1912 r. W Księdze zgonów zapisano: złożony tymczasowo w grobowcu nowym pod lożą. Otóż grobowiec ten, znajdujący się blisko ołtarza z prawej strony, nie był jeszcze gotowy. Zakończenie rozbudowy świątyni nastąpiło pół roku po śmierci hrabiego.
Witold Skórzewski był pierwszym pochowanym w nowym grobowcu. Podczas prowadzonych robót nie miał najmniejszych powodów, by usunąć z podziemi hojnego darczyńcę Leona Skórzewskiego. Wspólnie z żoną doskonale pamiętali, komu zawdzięczają ogromną fortunę. Dali temu wyraz, zamawiając u Władysława Marcinkowskiego marmurową tablicę z podobizną Leona Skórzewskiego, pod którą znajduje się następujący napis:
Ś.P.
Leon
Hrabia Drogosław
Skórzewski
ur. dn. 28 czerwca 1845.
um. w Lubostroniu dn. 2 marca 1903
O modlitwę za jego duszę proszą
z całego serca Mu wdzięczni
Witold i Marya
W okresie okupacji hitlerowskiej ówczesny proboszcz ks. Brunon Schmidt tylko przez pewien czas mógł odprawiać nabożeństwa w świątyni. Następnie Niemcy zamknęli kościół i zamienili na magazyn. Pod koniec działań wojennych świątynia uległa częściowemu zniszczeniu w wyniku ostrzału artyleryjskiego, a wnętrze się nie zachowało. Zbezczeszczone zostały pochówki. Dostęp do tych pomieszczeń nie stwarzał również większych kłopotów ciekawskim i łobuziakom. Wejście do grobowca zbudowanego przez Witolda Skórzewskiego przykrywa pokaźna mosiężna płyta z herbem Skórzewskich i hasłem rodu: SEMPER RECTE. Zajrzenie do wnętrza grobowca nie było jednak możliwe z powodu zachodzącej częściowo na płytę podstawy ambony, ustawionej w ten sposób po wojnie (została przeniesiona z nieistniejącego obecnie łabiszyńskiego kościoła ewangelickiego).
Z przytoczonych wyżej faktów niezbicie wynika, że Leon Skórzewski spoczął w rodzinnym grobowcu patronackiej świątyni św. Mikołaja w Łabiszynie, a nie na porosłej lasem Dębiej Górze - jak chce legenda. W każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Jakiej? Odnoszącej się do wątku masońskiego. Otóż masonem był Heliodor hr. Skórzewski, starszy brat Arnolda Skórzewskiego. Ale to już inna historia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze