Anna Chałupniczak, Małgorzata Grochowalska i Krystyna Gabiga (od lewej) mieszkają w kamienicy przy Gnieźnieńskiej 18 w Żninie. Podobnie, jak pozostali mieszkańcy tego budynku z niewiadomych przyczyn od kilku lat muszą pokrywać straty wody między licznikiem głównym a licznikami indywidualnymi.
fot. Karol Gapiński
Żnin, liczniki, mieszkańcy, PGM
Gdzie znika nieużywana woda
Mieszkańcy wspólnoty przy ul. Gnieźnieńskiej 18 w Żninie płacą rocznie za wodę o około 50 zł od osoby więcej niż faktycznie zużyli. Powodem są straty, których przyczyn powstawania od kilku lat nie ustalono. Prezes PGM zapewnia, że na pewno źródłem tych strat nie jest woda, która płynie w piwnicach budynku wydrążonym w betonie kanałem. - Bo to nie wyciek, tylko woda gruntowa - zapewnia prezes PGM.
W jednej z największych żnińskich kamienic, która stoi przy ul. Gnieźnieńskiej 18, mieszka 13 rodzin. Łącznie pod tym adresem mieszka blisko 50 osób. Kilka rodzin wykupiło swe lokale, a większość stanowią mieszkania gminne. O problemach mieszkańców tego budynku, m.in. o pożarze w jednym z mieszkań czy też o zniknięciu bramy po remoncie wjazdu, pisaliśmy w ostatnich latach kilkakrotnie. Teraz mieszkańcy zasygnalizowali problem, który mają z naliczaniem rachunków za zużytą wodę.
Anna Chałupniczak, właścicielka jednego z mieszkań w tej wspólnocie, tłumaczy, że rachunki za wodę płaci co kwartał. - Płatność powinna się odbywać na podstawie odczytów z indywidualnego licznika. My w domu staramy się oszczędzać wodę. Teoretycznie nie powinniśmy mieć wysokich rachunków. Jednak od kilku lat raz w roku otrzymujemy - tak jak i teraz, po pierwszym kwartale - nakaz dopłaty. Jest to około 300 zł. Pytałam sąsiadów, czy oni też dostają wezwania do zapłaty dodatkowych pieniędzy za wodę. Okazało się, że tak. Z rozmów z sąsiadami wynika, że to jest mniej więcej 50 zł na każdą osobę zamieszkałą w lokalu. Z wyjaśnień uzyskanych w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie wynika, że odczyty z licznika głównego wskazują, że musimy dopłacić, by pokryć różnicę między tym odczytem a sumą odczytów z liczników indywidualnych - opowiada Anna Chałupniczak.
Przy wejściu do kamienicy spotkaliśmy wywieszającą pranie Małgorzatę Grochowalską i Krystynę Gabigę. Obydwie kobiety potwierdziły słowa Anny Chałupniczak. Jednak mieszkańcy nie wiedzą, jak to jest możliwe, że suma odczytów indywidualnych od kilku lat jest regularnie niższa od wskazania licznika ogólnego zużytej wody. Nie podejrzewają siebie o kradzież wody. - Być może źródłem jest jakiś wyciek. Tak myślimy, bo jeszcze w zeszłym roku co chwila na korytarzu w piwnicy stało wciąż pełno wody na betonie. Może pochodziła z jakiegoś wycieku. Na pewno nie z kanalizacji, bo nie śmierdziała szambem i wyglądała na czystą. Wody tej często było dużo. Niejeden raz trzeba było wchodzić po węgiel do piwnicy w kaloszach - opowiadały mieszkanki domu przy ul. Gnieźnieńskiej 18.
Od kilku miesięcy woda w piwnicy nie stoi. Jednak zdaniem naszych rozmówczyń nie musi to oznaczać, że wyciek przestał istnieć. Kobiety prowadzą do piwnicy. W jej korytarzu jest wydrążony w betonie prawdopodobnie przy pomocy kilofa długi na kilkanaście metrów, kręty kanał o szerokości około 5 do 10 cm i głębokości mniej więcej 3 do 5 cm. Niemal na całej długości rowek ten był wypełniony wodą. Panie wskazywały, że przecież ostatnio nie padał deszcz (spotkaliśmy się w miniony poniedziałek), więc nie są to raczej wody opadowe. Według naszych rozmówczyń, być może to woda, za którą dopłacają co miesiąc.
W zeszłym roku w mieszkaniach założone zostały na koszt wspólnoty nowe liczniki wody. Oczekiwania były takie, że w ten sposób uda się zrównoważyć sumę odczytów indywidualnych z odczytem z głównego wodomierza. Okazało się jednak, że przyczyną różnicy nie była niedokładność starych liczników indywidualnych, bo po ich wymianie na nowe sytuacja się powtórzyła. Różnica odczytów wciąż była duża, a mieszkańcy do dzisiaj muszą dopłacać do swych rachunków za wodę, by tę różnicę pokryć.
O wyjaśnienia poprosiliśmy Stanisława Wicińskiego, prezesa PGM w Żninie. Od razu odrzucił on hipotezę, że powodem różnicy w odczytach jest wyciek. - Gdy zamykaliśmy wodomierz główny, to gdyby był wyciek, od razu byłoby widać w odczytach, a tak nie było. My to badaliśmy z ekipą z Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Oni mają specjalistyczne urządzenia. Nie stwierdzili wycieków. Powodem wcześniejszego stania wody, a teraz po wydrążeniu w betonie kanaliku - jej odpływania, nie jest zatem wyciek. To są po prostu wody gruntowe. Dlatego ten kanał wydrążyliśmy, by one nie stały w korytarzu piwnicy, tylko odpływały i wsiąkały z powrotem w grunt - tłumaczy Stanisław Wiciński.
Prezes PGM potwierdził, że wszyscy lokatorzy dopłacają za wodę, bo odczyty się nie zgadzają. Zeszłoroczna wymiana liczników indywidualnych nie pomogła, ale nie oznacza to, że wspólnota mieszkaniowa ma się pogodzić z tym faktem i płacić za wodę, której faktycznie lokatorzy nie zużywają. - Dlatego na ostatnim zebraniu wspólnoty mieszkaniowej podjęta została decyzja o zakupie 5 podliczników pionowych. Zostaną do każdego z nich podłączone po 3 do 5 mieszkań. Mamy nadzieję, że wówczas zlokalizujemy przyczynę powstawania strat na wodzie i będziemy mogli ją wyeliminować, tak ażeby mieszkańcy nie musieli już w przyszłości dopłacać za te straty. Zakup podliczników pionowych zostanie dokonany z funduszu remontowego wspólnoty. Jeden podlicznik to koszt około 50 zł, zatem cały wydatek będzie wynosił około 250 zł. Najpóźniej w czerwcu chcemy te urządzenia zainstalować. Okresy pomiarowe mamy bowiem kwartalne, więc chodzi o to, ażeby nowy system pomiaru można było wdrożyć z początkiem trzeciego kwartału, czyli od 1 lipca - mówi Stanisław Wiciński.
Przy okazji zapytaliśmy prezesa o jeszcze dwie inne sprawy, które nurtują mieszkańców kamienicy przy ul. Gnieźnieńskiej 18. Pierwsza rzecz dotyczy dawnej bramy wjazdowej na podwórze kamienicy. Była to żeliwna, kuta brama, która prezentowała się od ulicy bardzo efektownie, a przede wszystkim zabezpieczała nocą teren podwórza przed wejściem obcych osób. Kiedy kładziono przy wjeździe na podwórze kostkę, brama wyciągnięta została z zawiasów na czas remontu i już na swoje miejsce nie wróciła. Prezes zapewnił, że brama jest zabezpieczona na terenie PGM. Nie można jej zainstalować, bo po podniesieniu nawierzchni nie pasuje już do słupów, w których są zawiasy.
Ponadto Stanisław Wiciński zapewnił, że nadal trwają zabiegi gminy Żnin o zmianę statusu kamienicy przy Gnieźnieńskiej 18, który ma ona w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków. Otóż obecnie ten budynek z 1890 roku jest w zwykłym rejestrze zabytków. Może jednak uzyskać wyższy status w tej ewidencji, gdy uzyska opiekę konserwatora zabytków. Wówczas też - jak mówi Stanisław Wiciński - są większe szanse na pozyskiwanie środków na rewitalizację obiektu. Inna sprawa to ta, że trzeba i tak mieć wkład własny dla takich przedsięwzięć, a na to w budżecie gminy, która jest właścicielem budynku, pieniędzy nie ma. W tej zresztą chwili i tak jest to tylko dyskusja teoretyczna, bo w tym roku na pewno kamienica ta w Urzędzie Ochrony Zabytków nie uzyska jeszcze wyższego statusu.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1108 (19/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze