Reklama

Glukofru zamiast izoglukozy

Do win i soków
   Glukofru zamiast izoglukozy
     Dla żnińskiej cukrowni pojawiła się szansa na produkcję alternatywną. Jeśli pomysł uzyska akceptację, to jeszcze podczas tej kampanii możliwe jest uruchomienie produkcji słodzącego koncentratu buraczanego o nazwie glukofru.

W butelkach - koncentrat z buraka cukrowego. W prawej - nie oczyszczony, w lewej - oczyszczony. fot. Remigiusz Konieczka

   Według założeń ma to być koncentrat słodzący, wykorzystywany w produkcji win i soków.
   - "W tej chwili słodzi się izoglukozą, która jest wytwarzana ze skrobi. Ta rzecz, którą my chcemy produkować to zagęszczony i oczyszczony sok buraczany. Stąd pochodzi nazwa" - wyjaśnia dyrektor cukrowni Wojciech Meler. 
    Technologia produkcji glukofru opiera się na technologii produkcji cukru. Z tą tylko różnicą, że zamiast osuszonych kryształów cukru produktem finalnym jest sok. 
   Dyrektor pokazał wyniki prób laboratoryjnych związanych z produkcją soku. Na początku uzyskuje się sok dość ciemny i o gęstej konsystencji, a jego woń przypomina zapach wysłodków. Dopiero po wstępnym oczyszczeniu i pozbyciu się zapachu i smaku buraczanego, produkt ten jest gotowy do spożycia i wykorzystania w produkcji. 
   - "Ten półprodukt będą mogły wykorzystać zakłady winiarskie" - powiedział dyrektor.
   Konsystencja soku jest dość gęsta i przypomina trochę miód pszczeli. Tak samo jest w przypadku smaku. Ale poddany dalszemu oczyszczeniu i zinwertowaniu (rozdzieleniu fruktozy i glukozy) staje się rzadszy, jaśniejszy i bardziej słodki.
   - "Produkt ten chcemy zaproponować firmom produkującym soki" - mówi Wojciech Meler.
   Po raz pierwszy o możliwości produkcji soku dyrektor dowiedział się z materiałów prasowych,  które były udostępnione na jednym ze spotkań Krajowej Spółki Cukrowej. Technologię opracowała Politechnika Łódzka, z którą cukrownia podpisała wstępną umowę o dostarczeniu technologii. Dyrektor ocenił, że rozpoczęcie produkcji soku wiązałoby się z inwestycjami w zakładzie wynoszącymi około 150.000 zł. Dotyczyłyby one głównie montażu odpowiednich zbiorników, rurociągów i pomp. Zatrudnienie przy tym może znaleźć 50 pracowników zakładu.
   Dyrektor cukrowni Wojciech Meler powiedział "Pałukom", że w jego ocenie produkcja produktu słodzącego byłaby bardzo opłacalna i tańsza od dotychczasowych. Z pozyskaniem rynków zbytu także nie byłoby większego kłopotu. Dyrektor cukrowni ocenia nawet, że produkcji mógłby nie podołać jeden zakład.
   - "Wszystkie moje obliczenia wysłałem do KSC, aby je zweryfikowali. W swojej euforii w czasie obliczeń mogłem przecież się pomylić" - żartuje dyrektor.
   Aby jednak uruchomić produkcję muszą być pozytywne opinie dotyczące dwóch rzeczy. Po pierwsze chodzi o możliwość wykorzystania do produkcji buraków spoza limitu. Jest to ważne, bo buraki kwoty "c", przy obecnej deszczowej pogodzie, mogą nie być w wystarczającej ilości. Dyrektor powiedział, że ze wstępnej ekspertyzy dokonanej przez prawnika Cukrowni Żnin, do produkcji będzie można wykorzystać plantacje nie objęte limitem. Ale ostateczną decyzję musi podjąć Ministerstwo Rolnictwa, do którego z siedziby KSC wysłano pytania w tej sprawie. Drugą ważną sprawą są badania i analizy uzyskanego produktu oraz jego składu chemicznego. 
   Decyzje co do możliwości uruchomienia produkcji mają zapaść pod koniec czerwca. Równolegle na bazie żnińskiego zakładu firma "Chemadex" z Warszawy opracowuje biznesplany na produkcję bioetanolu i na produkcję biodiesla. Według wstępnych ustaleń biznesplany mają być gotowe na koniec czerwca.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 692 (20/2005)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości