Reklama

Góra spływa do jeziora

Koryto głębokie na pół metra
     Góra spływa do jeziora
     Płynąca niczym rwący górski potok woda z ulic Cichej i Majdanowej po ulewie, która przeszła nad Żniniem w ubiegłym tygodniu, zalała ulice położone niżej. Mieszkańcy Różanej, Glicznera, Gwardii Ludowej na osiedlu górskim w Żninie są pewni, że przyczyną zalania jest brak kanalizacji deszczowej na ulicach położonych wyżej, które gmina utwardzała w zeszłym roku. Ktoś zdesperowany anonimowo postraszył, iż naśle prokuratora na Krystynę Gołaszewską, naczelnik wydziału dróg, remontów i inwestycji żnińskiego magistratu.

Zbigniew Kleszczewski pokazuje jak głębokie koryto wyżłobiła woda zalewająca ulice Różaną, Glicznera i Gwardii Ludowej
       fot. Arkadiusz Majszak Paweł Zdzierak pokazuje jak po czwartkowej ulewie wygląda dojazd do jego posesji
       fot. Arkadiusz Majszak

     W maju ub.r. pisaliśmy o remontach na ulicach osiedla górskiego. Początkowo gmina planowała utwardzić nawierzchnie jedynie na ulicach: Skrajnej, Opłotkowej i Majdanowej. Mieszkańcy tych ulic zgłaszali zastrzeżenia, że zostanie tylko utwardzona nawierzchnia, ale bez wykonania kanalizacji deszczowej. Po naszych publikacjach mieszkańcy pozostałych dwóch równoległych do remontowanych ulic, czyli Cichej i Ptasiej pomyśleli, że o nich gmina zapomniała. Upomnieli się o swoje i wystosowali petycję do burmistrza. Postawili na swoim, gdyż gmina utwardziła kostką polbrukową o grubości 8 cm zarówno Cichą, jak i Ptasią. Remonty wszystkich pięciu równoległych ulic, które prowadzą do ulicy Kasztanowej, wykonano bez wcześniejszego odwodnienia.
     PIERWSI NA DRODZE ŻYWIOŁU
     Mieszkańcy ulicy Różanej, z którymi rozmawialiśmy przed rokiem, mieli wątpliwości, dlaczego projektanci i gmina nie brali pod uwagę, że woda może zalewać posesje położone niżej od ulic objętych remontem nawierzchni, w tym Różaną, która znajduje się na spadzie między ulicą Cichą i Majdanową a ulicą Glicznera.
     Już zeszłoroczne ulewy pokazały, iż płynąca z utwardzonych ulic woda zalewa położone niżej ulice. Płynąca rwącym strumieniem woda, niosąca piach, kamienie, glinę zalewa w pierwszej kolejności Różaną, następnie Glicznera i zatrzymuje się na Gwardii Ludowej. Zasypane piaskiem studzienki kanalizacji deszczowej na Glicznera i Gwardii Ludowej nie są w stanie odebrać olbrzymiej ilości wód opadowych.
     KRAJOBRAZ PO ULEWIE
     Ostatnia gwałtowna ulewa przeszła nad Żninem w nocy z czwartku na piątek. W piątek rano mieszkańcom Różanej, Glicznera i Gwardii Ludowej ukazał się smutny widok: półmetrowe koryta wyżłobione przez szukającą ujścia w dół wodę, nieprzejezdne skrzyżowania, droga zasypana piachem, pozalewane piwnice i chodniki.
     Mieszkańcy usuwają powstałe szkody. Niektórzy fotografują to, co zastali po deszczu, bo jak twierdzą, tak źle jeszcze nie było. Jednym z nich jest Zbigniew Kleszczewski, mieszkaniec Różanej.
     - 80-90% wody z tych utwardzonych ulic spływa na ulicę Różaną i Glicznera. Powoduje to zalewanie piwnic na Glicznera i Gwardii Ludowej. Dotąd nie było tak źle - niepokoi się Zbigniew Kleszczewski, pokazując głębokie na pół metra ujście, które wyżłobiła woda spływając z górnej części osiedla przez skarpę, na której leży ulica Różana. Żywioł wyrzeźbił koryto aż do poziomu, przez który przebiega kabel energetyczny. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że na szczęście nie doszło do przebicia i mieszkańcy nie zostali pozbawieni prądu. Ale czym prędzej będzie trzeba powiadomić energetykę.
     Zbigniew Kleszczewski zwraca uwagę, że rozmawiał z Krystyną Gołaszewską, naczelnik wydziału dróg, remontów i inwestycji w Urzędzie Miejskim w Żninie i usłyszał, że woda z wyżej położonych ulic spływa na ulicę Kasztanową. Nie zgadza się z tym i zaznacza, że lepiej wyremontować porządnie jedną ulicę z odwodnieniem niż kilka ulic bez odwodnienia. Obawia się kolejnych ulew i martwi się, że będzie coraz gorzej. Jakie widzi rozwiązanie?
     - Samodzielny most pontonowy będzie trzeba od wojska kupić - wyjaśnia Zbigniew Kleszczewski.
     NIE MA PIENIĘDZY
     Dom Pawła Zdzieraka stoi na zboczu ulicy Różanej od pięciu lat. Jest najbardziej wysunięty w kierunku ulicy Cichej. Kupił go dwa lata temu. Woda, która spływa z ulicy Cichej, regularnie podmywa dolną część budynku.

Wjazd na ulicę Różaną był bardzo utrudniony
       fot. Arkadiusz Majszak Zapchane piaskiem studzienki na Gwardii Ludowej. Woda z ulicy Cichej i Majdanowej dociera aż tutaj.
       fot. Arkadiusz Majszak

     - To głupota, że w XXI wieku buduje się ulice bez odwodnienia - uważa Paweł Zdzierak. I dodaje: - Przez posesję płynie rzeka, która drogą spływa w dół. I przy okazji zalewa mi piwnicę. Droga prowadząca do posesji Pawła Zdzieraka i do innych mieszkańców po gwałtownych ulewach jest nieprzejezdna. Mieszkańcy Różanej naprawiają ją we własnym zakresie. Kilka dni przed ubiegłotygodniową ulewą naprawiali drogę po wcześniejszych ulewach. Zamówili trzy przyczepy szlaki. W piątek rano na posesję Pawła Zdzieraka nie można było dojechać.
     Robert Szafrański, przewodniczący komisji prawa i porządku publicznego Rady Miejskiej w Żninie, mieszkaniec Różanej, zwraca uwagę, że od ubiegłego roku po każdej ulewie zgłasza problem Krystynie Gołaszewskiej i Ryszardowi Parjasce. Tłumaczą, że gmina nie ma pieniędzy na wykonanie odwodnienia i poprawę sytuacji na osiedlu górskim. Mieszkańcy sygnalizowali również problem poprawy bezpieczeństwa na skrzyżowaniu Różanej i Glicznera. Po każdej ulewie płynąca w kierunku dolnej części osiedla woda żłobi głębokie koryto w gruntowej drodze, które uniemożliwia przejazd samochodów. Tematem zajmowała się również komisja prawa i porządku publicznego i wystosowała w tej sprawie pismo do władz. Zapewnienia są takie, że skrzyżowanie zostanie poprawione, ale nie wiadomo kiedy.
     MIEJSCE SPOTKAŃ MŁODZIEŻY
     Nasi rozmówcy podkreślają, że na ulicy Różanej od kilku lat stoi rząd kilkudziesięciu betonowych płyt. Teren, na którym płyty są składowane stał się ulubionym miejscem spotkań młodzieży, która zbiera się tam między 21:00 a 4:00 rano. W pobliżu płyt leżą butelki i puszki po alkoholu, opakowania po papierosach i po pizzy. Mieszkańcy dziwią się, że płyt nie wykorzystuje się jako budulec. Zwracają uwagę, że zbiera się przy nich nie tylko młodzież. Czasem bawią się tam dzieci. W końcu może dojść do tragedii.
     BUT W BŁOCIE
     Z nie mniejszymi problemami borykają się po ulewach mieszkańcy Glicznera i Gwardii Ludowej. Głównie ci, których posesje znajdują się na drodze płynącej z górnej części osiedla wody. Proszący o anonimowość mieszkaniec Glicznera przed tygodniem dopiero co zdążył wypompować wodę z zalanej piwnicy. W piwnicy składowany jest węgiel. Jest również piec. Dlatego trzeba się spieszyć, by woda nie uszkodziła pieca i nie zamoczyła źródła ciepła. Woda zalała piwnicę na kilkanaście centymetrów.
     - Po każdej ulewie tak mam. Jak zaczyna padać, to już tu w piwnicy siedzę. Dlatego w piwnicy zainstalowałem pompę, bo nie będę wiadrami wynosił. Myślę, że jesteśmy ofiarami tego, iż na Majdanowej i Cichej nie zrobili odwodnienia. Już chciałem do burmistrza dzwonić, żeby po godzinach pomógł mi tą wodę z piwnicy wynosić - mówi mieszkaniec Glicznera.
     Mieszkanka Gwardii Ludowej (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) przyznaje, że po każdej ulewie woda zalewa jej piwnicę. Zaznacza, że po deszczach na ulicy gromadzi się woda, która nie jest odprowadzana przez kanalizację deszczową, która ciągle jest zamulana piachem schodzącym z góry, tylko wnika w grunt i dostaje się do piwnicy. Znajduje się w niej piec centralnego ogrzewania. Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że nieraz woda podchodzi tak wysoko, że zalewa palenisko.
     - Wczorajsza ulewa była straszna. Chyba oberwanie chmury. Widziałam, jak jeden chłopak szedł. Chyba nie był stąd, bo nie wiedział, że takie głębokie może być tu błoto. Wszedł w nie i but został mu w błocie - opowiada kobieta.
     NATURALNE SPŁYWY NA KASZTANOWĄ
     Burmistrz Leszek Jakubowski wyjaśnia, że z góry woda zawsze będzie płynęła w dół. Zaznacza, że nie jest to wina braku spływu, tylko samego położenia ulicy. Argument, iż przyczyną zalewania Różanej, Glicznera i Gwardii Ludowej jest brak kanalizacji deszczowej na wyremontowanych ulicach uważa za przesadę.
     - Jeśli jest ulewny deszcz, a posesje znajdują się na stoku, to musi płynąć woda. Trzy czwarte ulicy Cichej ma naturalne spływy do ulicy Kasztanowej, a jedna czwarta tych wód opadowych spływa do nich. Te wody też tam płynęły tak samo, kiedy te ulice nie były jeszcze utwardzone. Nawet gdyby był rów, który miałby to przechwycić, to i tak płynęłaby tam woda. Trochę leci, ale bez przesady - mówi burmistrz. Leszek Jakubowski przyznaje, że są miasta kompletnie zalane, ale ludzi tak bardzo to nie nęka jak w Żninie. Dodaje, iż gdyby budowano kanalizację deszczową, to z biedą remont jednej ulicy udałoby się przeprowadzić.
     Leszek Jakubowski zapewnił też, że płyty, które składowane są na Różanej, zostaną wykorzystane do utwardzenia skrzyżowania z ulicą Glicznera. Ma to również uchronić ulice położone niżej przed nadmiernym osiadaniem piasku i ziemi niesionym przez wodę.
     NIE POZWOLĄ
     Krystyna Gołaszewska, naczelnik wydziału dróg, remontów i inwestycji w Urzędzie Miejskim w Żninie nie ukrywa, że po ostatniej ulewie anonimowy mieszkaniec ulicy Różanej zaczął ją straszyć prokuratorem. Wyjaśnia, iż po ulewie wybrała się na osiedle górskie wraz z Ryszardem Parjaską. Zapewnia, że skrzyżowanie ulic Różanej i Glicznera zostanie utwardzone składowanymi płytami. Jeszcze w tym tygodniu wykonawca wyłoniony w ramach zapytania o cenę ma rozpocząć roboty przy utwardzeniu skrzyżowania. Dodaje, iż poleciła operatorowi koparki pojechać i pogłębić rów za posesją Pawła Zdzieraka. Rów oddziela jego posesję od ulicy Cichej.
     - Być może, jak ten rów jest teraz głębszy, to tej wody będzie mniej - przypuszcza pani naczelnik.
Krystyna Gołaszewska przyznaje, że gmina nie ma pieniędzy, by problem braku właściwego odwodnienia na osiedlu górskim rozwiązać. Zwraca również uwagę na nieodwodnione posesje i ukształtowanie terenu.
     - Brak środków, bo to duża inwestycja, żeby ten problem rozwiązać. Ja mam obowiązek odprowadzenia wody z drogi, a nie z posesji. Takie jest na tym osiedlu ukształtowanie terenu - zaznacza pani naczelnik. I dodaje: - Nie mamy tam swoich gruntów, żeby chociaż pobudować studnię chłonną. Wszyscy mówią: „tak odprowadźcie wodę, ale nie po moich gruntach”.
     Burmistrz przypomina, że gmina chciała rozwiązać problem i wykonać odwodnienie, ale żaden z mieszkańców nie chciał zgodzić się na przekopanie rowu przez jego posesję. Działek gminnych, którymi można by przekopać rów na osiedlu górskim, nie ma.
     Krystyna Gołaszewska tłumaczy, że wodę można by odprowadzić do rowu melioracyjnego biegnącego za posesjami przy Gwardii Ludowej. Trzeba by wykopać rowy na prywatnych posesjach. Wówczas woda rurami schodziłaby do wspomnianego rowu.
     - Ale nie pozwolą i co? - pyta retorycznie Krystyna Gołaszewska.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1015 (30/2011)

 

 

 

     Rozwiązanie, które się zemściło

     W ubiegłym roku na osiedlu górskim w Żninie naprawiono nawierzchnię na pięciu równolegle leżących ulicach. Początkowo planowano zmodernizować trzy ulice w dziwnej kolejności: pierwszą, czwartą i piątą, czyli Skrajną, Opłotkową i Majdanową. Mieszkańcy drugiej i trzeciej ulicy, czyli Cichej i Ptasiej, widząc remonty sąsiednich ulic upomnieli się o swoje i wystosowali petycję do burmistrza. Argumentowali, że tak samo płacą podatki i nie są gorsi od mieszkańców Skrajnej, Majdanowej i Opłotkowej. Trafili na podatny grunt i wywalczyli swoje. Był to bowiem rok, w którym odbywały się wybory samorządowe i budowano dużo, ale nie zawsze zgodnie ze sztuką budowlaną. Za budowę zgodną ze sztuką budowlaną uważam modernizację nawierzchni ulicy wraz z odwodnieniem. Nie trzeba być fachowcem z zakresu budownictwa, by dostrzec, że po budowie ulic bez kanalizacji deszczowej, woda ze zmodernizowanych ulic popłynie w dół, czyli na Różaną, Glicznera aż po Gwardii Ludowej. Nawet mieszkańcy ulic, które modernizowano, dziwili się, że nie będzie odwodnienia. Miał też wątpliwości ówczesny radny Jerzy Kowalski, który krytykował modernizację bez kanalizacji deszczowej. Zapowiadał, że po utwardzeniu ulic woda popłynie w dół jak rzeka (bo wcześniej jak droga była gruntowa, to woda wsiąkała). To, że miał rację, pokazała ulewa z ubiegłego czwartku. W piątek rano Osiedle Górskie wyglądało, jakby nawiedził je jakiś kataklizm. A przecież to nikt inny jak Ryszard Parjaska mówił przed rokiem, że kanalizacja na modernizowanych ulicach nie musi być budowana, ponieważ zostanie wykonane takie ich pochylenie, by woda spływała z nich do kanalizacji deszczowej na Kasztanowej. Również część mieszkańców ulicy Różanej podchodziła dość sceptycznie do naszych prognoz, kiedy przed rokiem zwracaliśmy uwagę, że po remoncie wyżej położonych ulic podczas ulew mogą mieć powódź. Teraz przekonali się, że nasze obawy nie były bezpodstawne. Ale kto tam się będzie liczył ze zdaniem prasy? Ważne, że fachowcy nie widzą problemu.
     Moim zdaniem, nie da się z całej długości ulicy Cichej czy Majdanowej odprowadzić wody na ulicę Kasztanową, bo są to dość długie odcinki. Tak jak nie wierzyłem już rok temu, tak i teraz nie wierzę, że woda z końca Cichej popłynie na Kasztanową, bo w rzeczywistości płynie na Różaną. Dlatego po tym, co zobaczyłem w piątkowe przedpołudnie na osiedlu górskim myślę, że roboty drogowe zrealizowane na aby-aby nie do końca zostały przemyślane. Ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Lepiej zrobić mniej, a porządnie. Skutki braku logiki i ilościowego potraktowania sprawy widać gołym okiem. Modernizacja ulic bez odwodnienia jest nieracjonalnym rozwiązaniem, które się zemściło.

Reklama

Arkadiusz Majszak

Pałuki nr 1015 (30/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości