Kandydatura Henryka Tokarza jest zaskoczeniem dla lokalnych struktur PiS, w tym również dla samych kandydatów z powiatu żnińskiego
fot. Arkadiusz Majszak
Swój, ale spadochroniarz
Henryk Tokarz w miejsce Tomasza Markowskiego
Decyzje polityczne zapadły już po skierowaniu ostatniego numeru Pałuk do druku, więc w czwartek wszyscy dowiedzieli się, że Henryk Tokarz kandyduje do Sejmu, a w naszej gazecie - ani słowa. I od tego dnia cały Żnin się zastanawia: Jak to się stało, iż Henryk Tokarz, który wystąpił z PiS jest teraz na liście? I jak to się stało, że aż na piątym miejscu?
W 2004 r. Henryk Tokarz miał ubiegać się o mandat europarlamentarzysty z ramienia PiS. Jego nazwisko miało znaleźć się na piątym miejscu na liście. Propozycja jego kandydatury w wyborach do Parlamentu Europejskiego wyszła ze strony ówczesnego posła PiS Antoniego Mężydły (dziś w PO) i przedstawiciele PiS zbierali podpisy na listach, na których znajdowało się nazwisko żninianina. W oknie wystawowym księgarni wisiała lista kandydatów PiS, a wśród nich na piątym miejscu widniało nazwisko radnego powiatowego.
W ostateczności Henryka Tokarza zabrakło jednak na liście wyborczej do Europarlamentu. Oficjalnie Henryk Tokarz dowiedział się wówczas, że lista została ułożona według wielkości miast w województwie kujawsko-pomorskim i Żnin - a zatem i jego reprezentant - się na niej nie zmieścił. W kuluarach wyjaśniano, że nie był kandydatem do Parlamentu Europejskiego, ponieważ nie został zgłoszony przez posła Tomasza Markowskiego, lecz przez Antoniego Mężydło, który miał mniejszy wpływ na ośrodek decyzyjny PiS w Warszawie. W wyniku tego Henryk Tokarz rozstał się z partią braci Kaczyńskich, składając rezygnację z członkostwa 8 listopada 2004 r.
W 2005 r. Henryk Tokarz bezskutecznie ubiegał się o mandat posła na Sejm RP z drugiego miejsca na liście Centrum. W okręgu bydgoskim zdobył 173 głosy, w tym w powiecie żnińskim 139 głosów.
We wtorek, 11 września br. w Bydgoszczy odbyło się posiedzenie Zarządu Okręgowego PiS, na którym zatwierdzono listę kandydatów w okręgu bydgoskim. Z powiatu żnińskiego znaleźli się na niej: Maria Warda, Bartosz Bembnista i Krzysztof Wierzchosławski. Z kandydowania wycofał się Krzysztof Wierzchosławski, tłumacząc się nadmiarem obowiązków. Zostało dwóch kandydatów reprezentujących powiat żniński.
Henryk Tokarz w tym czasie zbierał w księgarni podpisy na kandydata PiS Kosmę Złotowskiego oraz na Jana Rulewskiego - kandydata Platformy Obywatelskiej.
W ubiegłą środę, w ostatni dzień zgłaszania list kandydatów szef PiS Jarosław Kaczyński zdecydował o skreśleniu z listy wyborczej prezesa Zarządu Okręgowego PiS w Bydgoszczy i wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego PiS Tomasza Markowskiego z powodu zarzutu bezprawnego korzystania z dotacji sejmowych. Tego samego dnia wieczorem poseł Markowski zwołał konferencję prasową, na której poinformował, że jego miejsce na liście zajmie Ewa Starosta, wiceprzewodnicząca Rady Miasta w Bydgoszczy. Około 2100 Tomasz Markowski dowiedział się, że Ewa Starosta nie jest kandydatem na posła, natomiast jej piąte miejsce na liście zajął Henryk Tokarz.
Stało się to w środę, gdy poprzedni numer Pałuk został już posłany
do druku. I od tego dnia cały Żnin się zastanawia (były nawet pytania do redakcji): Jak to się stało, iż Henryk Tokarz, który wystąpił z PiS jest teraz na liście? I jak to się stało, że aż na piątym miejscu?
Henrykowi Tokarzowi przesłaliśmy 6 pytań pocztą e-mailową. Oto odpowiedź, którą otrzymaliśmy: Dziękuję za nadesłane pytania, ale ze względu na treść pozamerytoryczną proszę o zwolnienie mnie z udzielenia odpowiedzi. Wszelkie informacje o kandydatach z listy nr 6 z okręgu nr 4, można uzyskać u koordynatora wyborczego pana Tomasza Regi.
Koordynator wyborczy PiS w okręgu bydgoskim Tomasz Rega: - W tych sprawach odsyłałbym do Tomka Markowskiego. Osobą kompetentną, żeby rozmawiać o ustalaniu listy jest prezes zarządu Tomasz Markowski. Ja nie jestem do tego upoważniony - powiedział Tomasz Rega.
Z Tomaszem Markowskim, który przebywa w Strasburgu nie udało nam się porozmawiać. Senator Kosma Złotowski wyjaśnia, że za kandydaturą żnińskiego radnego powiatowego przemawiał fakt, iż jest znanym działaczem prawicowym w Żninie i ma szansę zdobyć bardzo dużo głosów, a nawet zostać posłem. Poza tym Henryk Tokarz był kiedyś członkiem PiS.
Krzysztof Wierzchosławski, który miał być jednym z kandydatów PiS mówi, że jest decyzją Henryka Tokarza zaskoczony. - Ja zrezygnowałem z kandydowania na rzecz pani Wardy, bo chciałem, żeby wyczyścić ilość kandydatów do minimum. Jest duża szansa, żeby kandydat z PiS-u zdobył w powiecie bardzo dobry wynik. Decyzja pana Tokarza jest trochę nieprzemyślana. Odbiera sobie i innym szansę zdobycia dobrego wyniku. Jestem jego kandydowaniem zaskoczony. Sytuacja wymaga wyjaśnień. Pan Tokarz jest na tyle osobą dojrzałą, że wie, iż takie decyzje powinno się podejmować na szczeblu powiatu. A taka decyzja na szczeblu powiatu nie zapadła. Na listę został zaproszony przez gremia wojewódzkie - mówi Krzysztof Wierzchosławski.
Szef żnińskich struktur PiS Marek Rospenda woli całej sprawy nie komentować, niemniej mówi, że poprosi władze naczelne partii o wyjaśnienia. Przypomina też, że swego czasu Henryk Tokarz zwracał uwagę, iż trzech kandydatów z PiS w powiecie żnińskim to nieodpowiedzialność i głupota.
Kandydat na posła z ramienia PiS Maria Warda nie chce sprawy komentować. W związku z zawirowaniami związanymi ze skompletowaniem nazwisk na liście PiS, Maria Warda ostatecznie będzie kandydować z 12. pozycji, a Bartosz Bembnista z 19. miejsca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze