Kcyńscy radni przyznali tytuł Honorowego Obywatela Gminy Kcynia doktorowi Józefowi Jacynie-Onyszkiewiczowi, który do końca swojego życia służył ratowaniu zdrowia i życia mieszkańcom Kcyni. Podejmował często nowatorskie rozwiązania stawiając życie ludzkie ponad wszystko - to doceniła kapituła tytułowa i radni.
Radni Rady Miejskiej w Kcyni przyznali pośmiertnie doktorowi Józefowi Jacynie-Onyszkiewiczowi tytuł Honorowego Obywatela Gminy Kcynia. 11 listopada tego roku kapituła do opiniowania wniosków o nadanie tytułu Honorowy Obywatel Gminy Kcynia pozytywnie zaopiniowała wniosek o nadanie tytułu dr. Józefowi Jacynie-Onyszkiewiczowi.
Wniosek o nadanie tytułu honorowego złożył Radzisław Panek, Stanisław Pilarski, Adam Zubrzycki i 36 mieszkańców.
Po podjęciu uchwały głos zabrał Radzisław Panek, który podziękował za przyznanie zaszczytnego tytułu i pogratulował Radzie i włodarzom trafnej decyzji. Podkreślił, że jako młody lekarz miał szansę czerpać wzorce od nominowanego. - Jako lekarza cieszy mnie fakt, że kolejny mój starszy kolega został wyróżniony i dostąpił zaszczytu znalezienia się w panteonie tych, którzy przybyli na naszą ziemię pałucką i wierną służbą, postawą moralną i pracą na rzecz lokalnej społeczności zasłużyli na tytuł Honorowego Obywatela Gminy Kcynia. Dla nas lekarzy ma to szczególne znaczenie. Daje nam wsparcie i motywację do dalszej pracy w służbie chorym i cierpiącym w dzisiejszych, może nie tak trudnych, ale skomplikowanych czasach - mówił Radzisław Panek.
Przewodniczący Rady Miejskiej Zbigniew Witczak przed podjęciem uchwały przypomniał biografię dr. Józefa Jacyny-Onyszkiewicza urodzonego w 1903 roku w Krakowie, który w 1918 roku przeniósł się do Poznania, gdzie ukończył liceum. Tytuł doktora wszech nauk lekarskich uzyskał na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego w 1931 roku, a w 1936 roku rozpoczął pracę w przychodni lekarskiej PKP w Wieluniu, z lecznictwem kolejowym związany był do końca swojej kariery. Do Kcyni trafił w 1938 roku i podjął pracę w Poradni Kolejowej i Zakładzie Poprawczym w Kcyni.
Na początku wojny został wysiedlony do Krakowa, gdzie pracował jako nauczyciel akademicki i jednocześnie był ordynatorem w zakładzie dla słabych, uchodźców i przesiedlonych, gdzie nie tylko leczył, ale i chronił Polaków przed wywozem do Niemiec i dawał schronienie ściganym przez okupanta. Jednocześnie pracował na oddziale wewnętrznym krakowskiego szpitala.
W kwietniu 1945 roku powrócił do Kcyni i jako jedyny lekarz w środowisku podjął obowiązki w miejscowym ośrodku zdrowia, przychodni PKP oraz Zakładzie Poprawczym, dojeżdżał też do wiejskiego ośrodka w Kowalewku i przychodni Kopalni Soli w Wapnie. Uczył też biologii w kcyńskim gimnazjum, a część swojego uposażenia przeznaczał na zakup książek do gimnazjalnej biblioteki.
W 1945 roku był członkiem komitetu ekshumacyjnego podczas ekshumacji zwłok kcynian zamordowanych przez hitlerowców w 1939 roku przy drodze do Żurawi. W 1949 roku zasiadł w Miejskiej Radzie Narodowej w Kcyni. Zawsze wspierał śmiałe inicjatywy rozwoju miasta. Troskę o zdrowie wychowanków Zakładu Poprawczego łączył z procesem ich resocjalizacji. Zawsze interesował się losami LO i zdrowiem uczniów, a w okresach braku lekarzy społecznie pełnił rolę lekarza szkolnego.
W pełni dr Józef Jacyna-Onyszkiewicz poświęcił się pracy zawodowej, przez całe swoje życie nie skorzystał z urlopu wypoczynkowego, pracował do końca swojego życia. Wychował i wykształcił czwórkę dzieci. Zmarł w grudniu 1975 r.
Stanisław Pilarski przedstawił wspomnienie o doktorze Jacynie-Onyszkiewiczu Teresy Tubiszewskiej- Makarewicz, która opisała zasługi doktora w uratowaniu jej matki. We wspomnieniu mieszkanka Kcyni opisuje czasy, kiedy była małym dzieckiem i kiedy trudny poród niemal doprowadził do śmierci jej matki przez wykrwawienie. Wezwany wbrew woli położnej doktor Jacyna-Onyszkiewicz w warunkach domowych przeprowadził transfuzję krwi, podał leki. Udostępnił też leki ze swojego zapasu. Po przeprowadzonych zabiegach przez kilkadziesiąt dni doglądał pacjentkę wraz z pielęgniarką i wszystko to robił społecznie. Dał mojej mamie drugie życie, za co jesteśmy wdzięczni, że nie zostaliśmy sierotami. Za tak bohaterski i bezinteresowny czyn zasługuje na pamięć i uhonorowanie taki wielki człowiek, który robił z wielkiego serca wszystko, nie kasując nawet złotówki - zapewniała we wspomnieniu Teresa Makarewicz.
Na styczniowej sesji Rady Miejskiej, na którą zaproszona zostanie rodzina doktora, uroczyście zawieszony zostanie portret doktora w panteonie honorowych obywateli na ścianie sali konferencyjnej ratusza.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1294 (48/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze