Reklama

Informatorowi śmierdzi, sołtysowi nie

Przepust był zapchany, woda była czarna i gęsta od błota. Z trudem płynęła pod drogą, ale odoru gnojowicy nie było nad potokiem, ani też nad rowem melioracyjnym kilkaset metrów dalej.

        fot. Karol Gapiński

Kaczkowo, informator, sołtys, rów melioracyjny, gnojowica
     Informatorowi śmierdzi, sołtysowi nie
    Nasz informator twierdzi, że w Kaczkowie od czasu do czasu rowem melioracyjnym spływa do jeziora gnojowica. Towarzyszy temu brzydki zapach odczuwalny we wsi. Sołtys twierdzi, że we wsi nikt gnojowicy nie pozbywa się wykorzystując do tego meliorację.

     Otrzymaliśmy sygnał od jednego ze spacerowiczów, który przechadzał się wzdłuż rowu melioracyjnego w Kaczkowie. Jest to rów, który wiedzie do pobliskiego jeziora. Zdaniem naszego informatora, który nie chciał ujawniać nazwiska, w tym rowie płynęła gęsta gnojowica. Ostrzegał, że wszystko to spływa do jeziora i zanieczyszcza je. A przecież latem w tej wodzie ludzie zażywają kąpieli. Nasz informator narzekał również na nieprzyjemny zapach. Sygnalizował, że to już nie pierwsza tego typu sytuacja w Kaczkowie i prosił o interwencję.
     Następnego dnia w Kaczkowie dowiedzieliśmy się od jednej z mieszkanek, że zdarzały się sytuacje, gdy czuć było w powietrzu zapach gnojowicy, więc zapewne gdzieś ona płynęła. Czy jednak rowem melioracyjnym, tego nasza rozmówczyni nie wiedziała. Prosiła, abyśmy zachowali jej anonimowość.
     Zatem z pytaniem, czy zdarza się, że gnojowica jest wylewana z jakichś gospodarstw na pola, a później spływa rowem melioracyjnym do jeziora, udaliśmy się do pani sołtys Kaczkowa - Kaczkówka Marii Janickiej. Była zdziwiona, że ktoś w jej sołectwie mógł sygnalizować tego typu problem, bo ona niczego takiego nie zaobserwowała. Jej zdaniem, taki anonimowy sygnał przekazany dziennikarzowi o sprawie, której tak naprawdę nie ma, musi być podyktowany innymi intencjami zgłaszającego. - Mianowicie takimi, by wprowadzić nieco fermentu we wsi. Ale my się nie damy. Wszystko u nas idzie w dobrym kierunku. Właśnie w niedzielę objeżdżałam rowerem teren sołectwa patrząc przy okazji na to, gdzie rozplanujemy 4 łódki grysu do wypełnienia dziur na drogach. Czekamy tylko na koniec pierwszych prac wiosennych na polach, by rolnicy mieli trochę więcej czasu i wolny sprzęt, by ten materiał na drogi rozrzucić. Chcę powiedzieć, że podczas tej rowerowej przejażdżki ani w rowie melioracyjnym, ani gdzie indziej, choćby na polach, gnojowicy nie widziałam ani nie czułam. A co się dzieje w rowie melioracyjnym, to wiem najlepiej, bo moje pole z nim graniczy - zapewniła pani sołtys.
     Oprócz rowu melioracyjnego przez wieś płynie także potok. Tuż przed przepustem dostrzegliśmy, że woda zatrzymuje się przez blokujące przepływ śmieci. Zebrały się one na wejściu pod przepust, którym potok płynie pod drogą. Woda z trudem przedostawała się przez przepust i była brunatna od zanieczyszczeń. Jednak te zanieczyszczenia nie były gnojowicą, tylko prawdopodobnie zwykłym błotem. W każdym razie woda z potoku nie wydzielała charakterystycznego zapachu gnojowicy.
     Sołtys przyznała, że wie, iż przepust nie jest całkiem drożny, ale śmieci spływają zawsze po roztopach, a później sytuacja się unormowuje. Przepust zostaje oczyszczony i woda płynie bez przeszkód.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1107 (18/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości