Oferta kulturalna, Żnin, Damasławek, dom kultury
Inna koncepcja działalności
W zeszłym tygodniu informacje o zbliżającym się koncercie Luxtorpedy w Damasławku spowodowały, że nasi dziennikarze wysłuchali wielu opinii, które można streścić krótko: Czemu tam mogą, a u nas nie? Czemu w dużo mniejszym od Żnina Damasławku regularnie odbywają się koncerty zespołów z krajowej czołówki, a tymczasem Żniński Dom Kultury zaprasza co najwyżej zespoły z czwartej, a nawet piątej ligi krajowej? - Przepraszam, „Voo Voo”, Bohdan Łazuka, „Jamal”, „Norbi” - to która jest liga? - odpowiada Tomasz Gronet.
O odpowiedź na pytanie Dlaczego u nich można a u nas nie, poprosiliśmy dyrektora ŻDK Tomasza Groneta.
- Przede wszystkim chciałbym, żeby dokonując takich porównań mieszkańcy patrzyli na sprawę obiektywnie. W Damasławku tamtejszy Ośrodek Kultury koncerty dużych gwiazd organizuje mniej więc raz na kwartał, czyli 4 razy do roku, czyli w praktyce nie częściej niż my. Poza tym, jak należy rozumieć status wykonawcy na rynku artystycznym w Polsce? To, że dla kogoś jakiś zespół, czy wykonawca jest z tzw. pierwszej ligi, dla kogoś innego już tego samego nie oznacza. Dla mnie artystą z pierwszej ligi nie jest wykonawca, który akurat w ostatnim czasie zasłynął czymś, niekoniecznie artystycznym, w kolorowych pismach i na plotkarskich portalach. Popularność medialna dzisiaj nie stanowi o tym, że ktoś jest wartościowym artystą, czy nie jest. Jesteśmy instytucją kultury, mamy pewną misję do zrealizowania. Do pierwszej ligi zaliczam artystów o uznanym dorobku i reprezentujących różne style muzyczne. Pierwszą ligą nie jest zaś dla mnie tzw. gwiazda, która słynie z tego, że jest... sławna, lub pokazała więcej niż inni nagiego ciała na jakimś koncercie - tłumaczy Tomasz Gronet.
Według Tomasza Groneta należy też mieć na uwadze grupę wiekową odbiorców kultury. Są melomani, dla których pierwszoligowymi gwiazdami są Halina Kunicka, Bohdan Łazuka, czy też Jan Nowicki, a tacy wykonawcy regularnie występują w Żninie. Dyrektor ŻDK podkreśla jednak przy tym, że instytucja stara się odpowiedzieć na zapotrzebowanie także odbiorców z innych grup wiekowych i miłośników innej muzyki. Stąd choćby koncerty Jamal, Voo Voo, czy Renaty Przemyk, Martyny Jakubowicz, albo Norbiego. Należy też mieć na uwadze możliwości finansowe ŻDK. W poprzednich latach budżet na koncerty wynosił 200.000-250.000 zł, sporadycznie do 300.000 zł rocznie. W tym roku, mimo że imprez będzie więcej w związku z jubileuszem 750-lecia Żnina, ŻDK ma mniej pieniędzy, bo główne koncerty ma organizować Urząd Miejski we współpracy z bydgoskim impresario Rafałem Rykowskim. Nie oznacza to jednak, że w tym roku nie będzie w ŻDK koncertów i innego rodzaju wydarzeń, w których głównymi bohaterami będą znane w świecie kultury osoby. I tak już wiadomo, że 1 maja wystąpi aktor Jan Nowicki, a 10 maja tercet aktorski: Artur Barciś, Stanisława Celińska, Krystyna Tkacz. Dyrektor ŻDK podkreśla, że są to wydarzenia, na które ciężko kupić bilety w dużych miastach, gdzie przecież ci aktorzy występują regularnie.
Tomasz Gronet przyznaje też, że zapraszanie pewnych wykonawców jest niecelowe z uwagi na koszty. Otóż na koncert popularnej wśród nastolatków Ewy Farny, gdyby miał się odbyć w ŻDK, a instytucja nie musiałaby do tego wydarzenia dopłacać, bilet kosztowałby 200 zł. Honoraria dla koncertujących celebrytów znanych szerokiej publiczności bardziej z gazet niż z dorobku artystycznego są bowiem bardzo wysokie. - Jeśli jakiś artysta łączy w sobie popularność i wysoki poziom artystyczny, to my go chętnie zaprosimy, jeśli możliwości pozwolą. Nadal jednak uważam, że za mojego kierownictwa nie ma miejsca w ŻDK dla disco polo, gdyż jest to rozrywka dość niskich lotów i z naszą misją nie ma nic wspólnego. A poza tym to też nie jest tanie. Koncert popularnej grupy „Weekend”, ale tylko taki 40-minutowy, bo oni nawet nie mają repertuaru na więcej, kosztuje 30.000 zł. To bardzo drogo. Im wyższe apanaże dla zespołu, tym droższe bilety dla publiczności. Trudno byłoby znaleźć nabywców biletów za 200 zł, czy więcej na stosunkowo krótki koncert - mówi dyrektor ŻDK. Dlatego występów gwiazd pokroju Ewy Farny w Żninie Tomasz Gronet nie przewiduje.
Jednocześnie wyraził zadowolenie z faktu, że Ośrodek Kultury w Damasławku realizuje w dużej mierze koncerty rockowe. - Między Żninem a Damasławkiem, czy Żninem a Barcinem są niewielkie odległości. Dobrze, że oferty naszych ośrodków kultury się uzupełniają. Jeśli u sąsiadów wystąpił Krzysztof Krawczyk, to ja wiem, że zainteresowani tym wykonawcą mieszkańcy Żnina mogli sobie pojechać na koncert te kilkanaście kilometrów i tym samym w ŻDK nie musimy już podejmować kroków w celu sprowadzenia tej gwiazdy do nas, dzięki czemu możemy zaoszczędzić na inne przedsięwzięcia. Porównując Żnin z Damasławkiem chcę też dodać, że tam w większości koncerty bardziej znanych wykonawców są biletowane. Koszt to 40, czy 50 zł, więc niemało. U nas większość wydarzeń jest bezpłatnych, a mamy wypełniony kalendarz imprezami niemal w każdy weekend. Jeśli w Damasławku są duże koncerty rockowe, to my możemy się skupić na grupie docelowej odbiorców 50 lat i więcej. Nie zapominamy też wprawdzie o młodszych, ale prawda jest taka, że ich trudniej wyciągnąć z domu, sprzed komputerów, aniżeli osoby w wieku seniorskim. One są paradoksalnie bardziej aktywne. A za największy sukces i świadectwo wypełniania naszej misji uważam takie sytuacje, gdy ktoś zupełnie przypadkowo trafi na koncert, o którym nie myślał, że może go taka oferta zainteresować. Dzieje się tak, gdy ktoś na ulicy usłyszy muzykę w wykonaniu kogoś, na kogo nie zwróciłby czytając afisz, czy zapowiedź żadnej uwagi. A jednak po wsłuchaniu się w muzykę taki odbiorca nagle sobie uświadamia, że to trafia w jego gust, że to jest coś co lubi. Wtedy jestem najbardziej zadowolony - mówi Tomasz Gronet.
Przeglądając kalendarz imprez zrealizowanych przez ŻDK w 2012 r. samych koncertów muzycznych naliczyliśmy blisko 50, a oprócz tego było też wiele wydarzeń scenicznych z pogranicza muzyki, jak choćby kabarety. Dyrektor ŻDK jest zdania, że w teorii w Żninie nie brakuje środowiska z założenia inteligenckiego. Samych nauczycieli jest bardzo dużo, bo szkół nadal jest wiele. A jednak pewna oferta z założenia skierowana do bardziej wyrobionego odbiorcy nie spotyka się z zainteresowaniem, co Tomasza Groneta smuci. Dyrektor podkreślił również, że jakkolwiek na różnego rodzaju forach internetowych pojawiają się wpisy krytykujące jego działania programowe jako szefa ŻDK, to on nie zamierza w ogóle wchodzić w polemikę. - Mam na myśli wpisy autorstwa wszelkiego rodzaju frustratów, krytykujących mnie, że nie zapraszam zespołów disco polo, że zapraszam na koncerty tych, a nie innych wykonawców. Podjęcie takiej dyskusji tylko by nobilitowało tych aktywnych jedynie w Internecie krytyków, a tego nie chcę - uważa Tomasz Gronet.
Dyrektor ŻDK jest zdania, że jeśli chodzi o pojemność widowni, to sala w ŻDK jest wystarczająca. Problemem jest jakość oglądania. Gdy na sali jest dużo widzów, to odczuwają oni dyskomfort związany z duchotą w pomieszczeniu. Szatnia nie może przyjąć aż tyle odzieży wierzchniej od przychodzących na koncerty, a i toalet nie ma zbyt wiele. Wcześniej Tomasz Gronet inicjował rozmowy z księdzem dziekanem, czy byłaby możliwość wykorzystania sali po dawnym kinie. Jednak do tego nie doszło. Sala starego kina jest w zbyt kiepskim stanie technicznym i wymaga dużych inwestycji. Jedynie przy możliwości wykupu tego obiektu gmina Żnin mogłaby wziąć pod uwagę tę nieruchomość w swoich planach inwestycyjnych w związku z kulturą. W obiekt, który byłby tylko wynajmowany, nie ma sensu inwestować.
Już 4 lata temu, w momencie obejmowania stanowiska dyrektora ŻDK Tomasz Gronet wysunął koncepcję wyburzenia starego budynku od ul. Podmurnej, gdzie teraz są warsztaty artystyczne ŻDK. Na tej gminnej działce mógłby powstać funkcjonalny, trzykondygnacyjny budynek na potrzeby ŻDK - m.in. z salą taneczną i salkami pod działalność poszczególnych sekcji. - W Urzędzie Miejskim nie wyklucza się cały czas tej koncepcji. Inwestycja jest uzależniona od wpływów do budżetu gminy. Ujmując rzecz wprost, uwarunkowane to jest od powstania fermy wiatraków, o której się mówi. Wpływy do budżetu z takiego przedsięwzięcia tytułem podatków mają stanowić podstawę finansową dla gminnych inwestycji. W tym dla postawienia nowego budynku w miejsce starego przylegającego do ŻDK od ul. Podmurnej - zakończył Tomasz Gronet.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1098 (9/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze