O zapleczu politycznym, marketach, likwidacji szkół rozmawiają kandydaci na burmistrza:
Jarosław Jaworski i Dariusz Kaźmierczak
W najbliższą niedzielę mieszkańcy gminy Żnin wezmą udział w drugiej turze wyborów. W szranki staną Jarosław Jaworski i Dariusz Kaźmierczak. Dziś w "Pałukach" rozmowa z kandydatami.
Arkadiusz Majszak: - "W pierwszej turze uzyskaliście panowie mniej głosów niż zebraliście podpisów w celu zarejestrowania się jako kandydaci. Jak to skomentujecie?"
Dariusz Kaźmierczak: - Zbierania głosów nie można było traktować jako wyborów z tego względu, że listy docierały do ludzi bezpośrednio, a tu jednak były wybory, gdzie trzeba było się stawić do lokali wyborczych. A frekwencja wyniosła 25%.
Jarosław Jaworski: - Rzeczywiście, tak jak powiedział Darek, wynika to na pewno z frekwencji, która przekłada się na meritum wyborów.
- "Poprzedni burmistrz Andrzej Rosiak nie ułożył sobie stosunków z większością w Radzie Miejskiej. Czy panom uda się pozyskać większość w radzie, niezbędną do poparcia wszelkich inicjatyw?"
Jarosław Jaworski: - Nigdy w żaden sposób nie zamierzałem i nie zamierzam dzielić rady czy postrzegać z tego punktu widzenia, że część będzie za mną, a część przeciwko mnie. Trzeba tak pracować i takie propozycje przedstawiać, aby nie stanowiły wątpliwości dla większości głosujących.
Dariusz Kaźmierczak: - Ja uważam, że jestem w dość jasnej sytuacji z tego względu, że obecnie jestem w koalicji większościowej. Myślę, że kolega miał już okazję przekonać wszystkich radnych do swoich pomysłów, co było trudnością jednak mimo wszystko w tej kadencji. Na pewno będę chciał utrzymać większość w radzie, bo tylko to gwarantuje sukces na następne lata. Ordynacja dała moc burmistrzowi jako organowi wykonawczemu, ale ograniczyła go przez uchwałodawstwo rady. W związku z tym sukces ma tylko ten burmistrz, który będzie miał większościowy udział w radzie.
- "Jeżeli któryś z panów zostanie burmistrzem, kogo zaproponuje na stanowiska wiceburmistrza?"
Dariusz Kaźmierczak: - Chciałbym skrytykować model dwóch wiceburmistrzów gminy, który ze względów działalności i fachowości nie wypadł dla tej gminy in plus. Chciałbym zaprezentować tutaj troszeczkę inny styl zarządzania. Podołam obowiązkom do końca tej kadencji w pojedynkę.
Jarosław Jaworski: - Ja uważam, że potrzebna jest funkcja wiceburmistrza dlatego, że bywają sytuacje, gdy brakuje czasu na załatwienie niektórych spraw zbiegających się w czasie. Poza tym chciałbym powierzyć swojemu przyszłemu zastępcy nadzorowanie wykonywania części zadań w gminie. Uważam, że jest to potrzebne.
- "Gmina Żnin jest jedną z gmin w Polsce, która nie ma pieniędzy z UE. Czy zamierzają panowie poczynić starania w celu pozyskania pieniędzy pozabudżetowych dla gminy Żnin?"
Dariusz Kaźmierczak: - Na pewno tak. Urząd Miejski jako gmina Żnin nie podejmował żadnych pieniędzy z SAPARD. Z tego co jest zapisane w budżecie są przedłożone projekty środków unijnych. Pierwszy etap dotyczy kanalizacji, drugi etap dotyczy dopływu i dorzecza Gąsawki. Zgadzam się z panem, że nie mamy podpisanej w 2004 r. żadnej promesy na środki unijne, gdyż w budżecie gminy Żnin nie ma takich pieniędzy wyasygnowanych, a co za tym idzie, tutaj nie można takimi pieniędzmi dysponować. Jedynie na mój wniosek została stworzona rezerwa celowa w kwocie około 124.600 zł na nietypowe sprawy związane z UE, gdyby nagle pojawiła się jakaś propozycja. Starając się o pieniądze z UE musimy mieć zagwarantowane środki w budżecie gminy. W moich wystąpieniach i w wystąpieniach mojej grupy radnych zawsze było to, żebyśmy takie wnioski składali.
Jarosław Jaworski: - Prawda jest taka, że czekamy na weryfikację wniosków i przyznanie środków. Świadczy to o trwających pracach nad ich pozyskaniem. Trzeba brać pod uwagę, że korzystanie z SAPARD i innych ma swoje kryteria, które musi spełnić każda gmina. Dopiero ubiegłoroczne rozpoczęcie prac projektowych pozwoliło na stworzenie dokumentacji wnioskowej, która została złożona w celu rozpoczęcia kanalizowania wsi Rydlewo, Bożejewczki, Dobrylewo i Sobiejuchy wraz z obrzeżami miasta.
- "Jaka jest panów recepta na ściągnięcie do Żnina inwestorów?"
Jarosław Jaworski: - Prawda jest taka, że rozmów w tym temacie odbywa się dużo, czy to osobistych, czy telefonicznych. Pobierane są w urzędzie mapy sytuacyjne, czy plany zagospodarowania przestrzennego. Bardzo ważne jest to, że w momencie gdy trafiają do nas potencjalni inwestorzy staramy się wyłuskać tych, którzy będą chcieli tutaj zaistnieć i tworzyć jak najwięcej miejsc pracy.
Dariusz Kaźmierczak: - Podstawą rozwoju gminy Żnin może być budowa drogi szybkiego ruchu, w której będziemy posiadali dwie pętle: wjazdową i wyjazdową, czyli jedna na wysokości Jaroszewa, a druga na wysokości Bożejewiczek. Z tego co widzę na Zachodzie, na tego typu terenach zaczyna się inwestować. Gdy będziemy mieli drogę szybkiego ruchu, wtedy będziemy mogli się swobodnie przemieszczać. Jesteśmy praktycznie położeni centralnie w Polsce. Spowoduje to pewne rzeczy, które pozwolą inwestorom na lepsze i korzystniejsze stworzenie infrastruktury na naszym terenie, a nie na innym, ponieważ bliskość drogi szybkiego ruchu powoduje niższe koszty eksploatacyjne danych firm. Mamy kilka firm, które na naszym terenie działają i mogą przyczynić się do ściągnięcia kolejnych inwestorów.
- "Trudnym wyzwaniem dla nowego burmistrza będzie reforma szkolnictwa. Z braku restrukturyzacji gminnej oświaty gmina Żnin z dochodów własnych dopłaca do niej około 5 mln zł. Za te pieniądze można by wybudować co roku nową szkołę lub co dwa lata basen. Pan Dariusz Kaźmierczak powiedział, że reforma jest potrzebna, ale nie musi oznaczać likwidacji szkół wiejskich. Jaka ma więc być ta reforma?"
Dariusz Kaźmierczak: - Reforma oświaty w gminie Żnin jest potrzebna, jak pan sam zauważył, ze względu na duże obciążenia budżetu, ale jak również wspomniałem nie musi to być likwidacja szkół, a w szczególności szkół wiejskich. Zadanie to również winien podjąć nowy dyrektor MZO. Ale należy zaznaczyć, iż taka reforma jest długofalowa i w najbliższych latach nie nastąpi.
Jarosław Jaworski: - Kwestię zamykania szkół przećwiczyliśmy w dość bolesny sposób w ostatnim czasie. Kwestia naszych szkół jest w dużej części kwestią naszego budżetu, który jest tam przeznaczany. Dobrym rozwiązaniem byłoby przekazanie w 100% majątku szkoły społecznościom wiejskim i utworzenie szkół niepublicznych. Jedynym mankamentem byłoby to, że część kosztów byłaby przerzucona na barki rodziców uczniów uczęszczających do tych szkół, którzy z kolei mieliby większy wpływa na funkcjonowanie jednostki oświatowej. Osobiście uważam, że jest to bardzo ciekawe rozwiązanie i byłbym za tym, żeby rzeczywiście w naszej gminie pokusić się o coś takiego.
- "Czy macie panowie pomysł na to, by turystę zatrzymać w Żninie na kilka dni?"
Jarosław Jaworski: - Znam osoby, które chcą podjąć wspólne działania w celu promowania regionu jako jednej całości. Ważne jest, aby ktoś, kto się tu zatrzyma wiedział, gdzie z skorzystać z hotelu, gospodarstwa agroturystycznego, zwiedzić muzea, Biskupin, Wenecję, zechciał podróżować kolejką lub szlakiem rowerowym. Służy temu opracowana już strategia wykorzystania i rozwoju potencjału turystycznego w gminie i powiecie oraz rozpoczęta wspólna inicjatywa dla jej wdrażania. To będę popierać. Myślę, że ci, którzy będą do nas przyjeżdżać, pozostaną tutaj kilka dni i parę złotych zostawią.
Dariusz Kaźmierczak: - Jednym z sukcesów turystyki jest pogoda. Tam, gdzie jest zapewnione, że powyżej 100 dni jest słońce to tam się inwestuje ogromne pieniądze. Efekty są wymierne i przynoszą zyski. Żnin nie ma życia nocnego. Turysta nie tylko spaceruje w dzień, ale musi też żyć po południu, a u nas takiego życia nie ma. Nie ma pubów, klubów nocnych. Nie ma innych rozwiązań - kręgielni, basenów, i innych rzeczy żeby turystę zatrzymać. Wysiądą, popatrzą i pójdą. Tak wygląda turystyka w Żninie. Mamy piękne jeziora, w które się nie inwestuje, a wszyscy wyjeżdżają się kąpać na Pniewy. I to jest odpowiedź.
- "Na terenie Pałuk znajduje się 130 jezior, ale ich zaplecze turystyczne pozostawia wiele do życzenia. Chciałoby się mieć promenadę wokół Małego Jeziora czy przystań windsurfingową nad Dużym Jeziorem. Czy dostrzegacie panowie ten problem?"
Dariusz Kaźmierczak: - Problem dostrzegamy. Działania windsurfingu na Dużym Jeziorze odbywają się bez udziału gminy. To dzięki sympatykom tego sportu okazało się, że nasze jezioro stało się atrakcyjne. Można oczywiście mówić o promenadach. Jestem po wizycie na Litwie, w Birsztonas, gdzie byłem w szoku, że przeszedłem promenadą 8 km wzdłuż rzeki. Ta promenada była oświetlona, były przy niej ławki, a do tego była wykoszona trawa. To już jest szczytem marzeń.
Jarosław Jaworski: - Jeżeli chodzi o same jeziora, to już się coś dzieje dlatego, że nasze projekty zmierzają ku poprawie jakości wody w Małym Jeziorze. Mimo to spływają nadal zanieczyszczenia z pól, z gospodarstw domowych, z trasy. Będzie można mówić o rozwoju bazy turystycznej nad jeziorami w momencie, gdy zaistnieje możliwość podłączenia do kanalizacji całej infrastruktury. Duże Jezioro stanowi z kolei bardzo ciekawy akwen dla żeglarstwa. Na szczęście teren będący kiedyś stacją paliw stał się własnością osoby, która zamierza wykorzystać go rekreacyjno-turystycznie. Baza windsurfingu powstaje i z tego co słyszę to plany tego właściciela też związane są ze złapaniem wiatru w żagle.
- "W powiecie prawie 35% dorosłych osób to bezrobotni. Bezrobocie powiększy się jeszcze, gdyż los cukrowni raczej został przesądzony. Ważą się losy szpitala. Jakie macie panowie pomysły na ograniczanie i łagodzenie skutków bezrobocia?"
- Dariusz Kaźmierczak: - Jednym z pomysłów, który był już omawiany, to powstawanie nowych zakładów produkcyjnych. Z drugiej strony na pewno grupa mieszkańców będzie się starała sama sobie pomóc.
Jarosław Jaworski: - Trzeba myśleć o formach samozatrudnienia. Mówię tu o osobach, które zaciągają kredyty i uruchamiają działalność gospodarczą. Liczymy, że osoby indywidualne przy wsparciu wszelkich funduszy pomocowych będą mogły tworzyć swoje własne przedsiębiorstwa i w ten sposób wycofywać się z tego bezrobocia. Pałucki Fundusz Poręczeń Kredytowych to duże wsparcie dla nowej inicjatywy Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Należy też, moim zdaniem, pomyśleć o wsparciu pracodawców stale utrzymujących wysokie zatrudnienie.
- "Dziś (27 lipca - am) Rada Powiatu podjęła uchwałę o likwidacji szpitala w Żninie. Czy akceptują panowie działania Zarządu Powiatu w Żninie idące w kierunku likwidacji szpitala i przekazania usług medycznych ordynatorom? Warto tu podkreślić, że jest to decyzja wbrew stanowisku podjętym przez radnych miejskich".
Jarosław Jaworski: - Tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć co stanie się jutro, albo co stałoby się jutro dlatego, że szpitale być może doczekają się oddłużenia, ale mowa jest też o tym, że być może za chwilę byłaby konieczność rozwożenia pacjentów żnińskiego szpitala do innych szpitali świadczących podstawowe świadczenia medyczne. Trudno jest ocenić słuszność tego działania.
Dariusz Kaźmierczak: - Rada Miejska tylko opiniowała. Nie podejmowała decyzji. Mieliśmy ten sam problem rok temu, gdy prywatyzowaliśmy opiekę zdrowotną otwartą. Byliśmy w lepszej sytuacji, gdyż reforma nie dotyczyła zwolnień pracujących tam osób. Tutaj projekt pana dyrektora przewiduje zwolnienie od 60 do 70 osób, które nie wiadomo, czy zostaną zatrudnione przez nową firmę. To jest jedynym mankamentem. Może się okazać, że będzie to bardzo trudne dla społeczeństwa, gdyż przy spółkach z o.o. typowym założeniem jest tak zwana maksymalizacja zysków. A w tym przypadku nowy prezes firmy będzie dążył do tego, żeby się zakład bilansował. Już nie będzie tego, że pewne zabiegi muszą być zrobione bez względu na koszty. Tam będzie to wszystko wyliczalne i czy to będzie właściwy kierunek - poczekamy.
- "Co będzie z piecem fluidalnym w ZEC-u? Przydaje się tylko, gdy na zewnątrz jest -4 stopnie Celsjusza. Czy zostanie? Co będzie z ZEC?"
Dariusz Kaźmierczak: - Piec fluidalny nie, że przy minus czterech działa, w ogóle nie działa. Brakuje mu jeszcze automatyki. Zgadzam się z tym, że gdyby nawet działał to nie spowoduje to wielkich oszczędności i rozwoju w tej dziedzinie Od samego początku byłem przeciwny zakupowi kotła fluidalnego. To jest właśnie domeną Żnina, że gros ludzi, którzy popełnili ten błąd nie zostali za to rozliczeni. Jeżeli nie nastąpi restrukturyzacja zadłużenia w stosunku do BRE Leasingu, który jest największym wierzycielem w stosunku do ZEC-u, nastąpi na pewno odsprzedanie udziałów firmie, która wniesie kapitał i odkupi po prostu zadłużenie i ona stanie się właścicielem. Wtedy umowa będzie dalej trwała i zostaniemy tylko przy założeniu naszych 10%, przy czym trzeba sobie powiedzieć, że umowa, która miałaby być realizowana przez kolejnego potencjalnego nabywcę też nie będzie mu się uśmiechać, gdyż zgodnie z umową będzie musiał dokonać inwestycji, a przypomnijmy, że w inwestycji jest przewidziany jeszcze jeden piec fluidalny. Do tego gmina powinna mieć płacone po 80.000 zł w przeciągu 15 lat. Ostatnim wyjściem bardzo drastycznym jest ogłoszenie upadłości. I wtedy gmina będzie musiała się zastanowić nad dalszym funkcjonowaniem firmy ZEC. Około 25 sierpnia powinna już być czysta sytuacja, jeśli chodzi o ZEC.
Jarosław Jaworski: - Sytuacja jest złożona i czas pokaże, co z tego wyjdzie. Darek jest bardo dobrze zorientowany, gdyż ma kontakt z pracownikami. Faktem jest, że inwestycja nie jest zakończona.
- "Władze gminy i powiatu w zasadzie nic nie zrobiły w sprawie cukrowni poza kilkoma uchwałami, wywiadami i zdjęciami w lokalnych mediach. Czy nie wstyd panom, że pełniąc funkcje burmistrza i przewodniczącego Rady Miejskiej przespaliście sprawę? Dlaczego można było w Janikowie, a nie można w Żninie?"
Jarosław Jaworski: - Nie sądzę, by trzeba było się wstydzić tego, co dotychczas zrobiłem w sprawie cukrowni. Ja nie mam takich odczuć. Postępowałem zgodnie z tym co było dla nas możliwe prawnie. Rada Miejska podjęła uchwałę sprzeciwiającą się temu całemu procederowi. Nasze wystąpienia kierowaliśmy do ministerstwa skarbu. Nie chciano nas przyjąć, i wysłuchać informacji. Doprowadziłem do kilku spotkań, między innymi w ministerstwie skarbu. Takie możliwości jakie mamy, takie podejmowaliśmy. Nie jesteśmy w stanie dysponować majątkiem i pracownikami spółki. Aspekt cukrowni nie może być postrzegany tylko z punktu widzenia pracowników. Jeżeli ludzie ci stracą pracę, to nie pójdą do sklepów. Wpłynie to na nasz miejscowy rynek. Cieszę się, że protest poparli przedsiębiorcy, rolnicy oraz że włączają się w to centrale związkowe. Sprawa jest w toku, ale optymistycznego powiewu nie ma. Wszystkie ustalenia i argumenty z naszej strony nie są w ogóle wysłuchiwane.
Dariusz Kaźmierczak: - Rada Miejska od samego początku się solidaryzowała z problemem cukrowni. Na pytanie ja bym powiedział bardzo drastyczne, które pan redaktor tutaj zadał, że mi nie jest wstyd za to, że nic nie robiłem, to odpowiem, że robiliśmy tyle, ile mogliśmy, ale z drugiej strony ja jako przewodniczący rady otrzymałem tylko jedyne oficjalne zaproszenie na rozmowy w sprawie cukrowni. Ja nie chcę tutaj obciążać siebie i radnych, że nic nie robiliśmy. My jesteśmy tylko organem uchwałodawczym, a wykonawczym burmistrz. To burmistrz jeździł, przedstawiał problem. Jeżeli działania burmistrza nie przyniosły rezultatu? Ja pytałem pana burmistrza czy rozmawiał na temat przejęcia bezpłatnie od KSC przedszkola, co spowodowałoby, że nasz majątek mógłby wzrosnąć, a z drugiej strony moglibyśmy rozmawiać o formach pomocy, chociaż KSC nigdy nie wystąpiło do rady z prośbą o pomoc, gdyż mają swoje zdanie na temat losów cukrowni. I w tym tkwi cały problem.
- "Czy uważacie, że markety w naszej gminie powinny powstawać, czy nie? Czy będziecie się starali nie wpuszczać kolejnych marketów do Żnina?"
Dariusz Kaźmierczak: - Nie ukrywałem, że zawsze byłem i jestem przeciwnikiem marketów. Uważam, że w Żninie nie ma głodu w sensie dostępności do artykułów. Uważam, że nasi lokalni kupcy są w stanie zaspokoić oczekiwania wszystkich potencjalnych nabywców. Istnieją trzy dyskonty i jeżeli ktoś ma ochotę, to może udać się tam na zakupy.
Jarosław Jaworski: - Poza zagrożeniem dla rodzimego handlu wątpliwy jest oczekiwany efekt ekonomiczny dla sieci handlowych, przy dużym bezrobociu i niskim poziomie dochodów. Każde rozmowy o potencjalnych inwestycjach zaczynam od produkcyjnych miejsc pracy dla naszych mieszkańców.
- "Złą wizytówką dla Żnina jest stadion miejski, a w szczególności zaplecze socjalne. Jaki pomysł macie panowie, by ten wizerunek zmienić? Czy pomysł budowy zaplecza na stadionie uważają panowie za słuszny?"
Dariusz Kaźmierczak: - Praktycznie rzecz biorąc pomysł jest gotowy do realizacji. Jest zrobiony projekt budynku oraz zagospodarowanie całego stadionu. Cały problem jest również problemem funkcjonowania naszej drużyny piłkarskiej "Pałuczanka". To co się ostatnio dzieje, skandowanie i nietolerowanie zarządu, tutaj powinno podjąć się jakieś kroki przeciwstawne temu, bo wizerunek ten poprzez tę piłkę zaczyna iść w zupełnie innym kierunku. Docierają do mnie niepokojące głosy w tej sprawie. Słyszę, że zawodnicy odchodzą do innych drużyn lub nie chcą grać ze względu na atmosferę. Mam pomysł na sprawne funkcjonowanie klubu.
- "Czy oznacza to, że Andrzej Kujawa musi odejść?"
- Nie, po prostu trzeba usprawnić działania zarządu.
- "Czy przewidują panowie zmiany personalne w spółkach komunalnych i Urzędzie?"
Dariusz Kaźmierczak: - Będę dążył do lepszego, bardziej profesjonalnego zarządzania spółkami gminnymi oraz lepszego funkcjonowania Urzędu.
Jarosław Jaworski: - Do końca roku osoby zasiadające w radach nadzorczych naszych spółek muszą wylegitymować się stosownymi uprawnieniami. Być może też nastąpią zmiany osobowe. Nie przewiduję zmian w Urzędzie "dla zasady". Doświadczenie lat pracy urzędnika nie może być stawiane na szali ze zmianami kadry według ustaleń nie obejmujących merytorycznej pracy.
- Dziękuję panom za rozmowę.
z kandydatami na burmistrza
rozmawiał Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 650 (31/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze