Trwają działania Wód Polskich, WIOŚ i lokalnych urzędów w Żninie, które pozwolą ustalić, dlaczego we wtorek 25 lutego rano oczom sołtysa Kaczkowa, który wyszedł z domu nad jezioro, ukazał się krajobraz jak na Marsie.
25 lutego otrzymaliśmy informację od sołtysa Kaczkowa, Dariusza Golińskiego o potencjalnym zanieczyszczeniu Jeziora Kaczkowskiego. Na dużej powierzchni i nawet wiele metrów od brzegu woda w akwenie zrobiła się czerwona, bądź rdzawo-czerwona. Sołtys zaobserwował ten stan wody o 9.00. Dzień wcześniej woda nie miała takiego koloru, co przekazała mu sąsiadka, która właśnie w poniedziałek 24 lutego robiła zdjęcia nad jeziorem i nie dostrzegła na powierzchni akwenu żadnych zmian.
Sołtys sprawdził też, czy potencjalne zanieczyszczenie nie dostało się do akwenu którymś z rowów melioracyjnych. Przed laty bowiem była taka sytuacja. Wtedy stwierdzono, że zanieczyszczenia dostały się do jeziora przez rów melioracyjny, który ma kilka kilometrów długości i płynie z Uścikowa. W innym przypadku, zaobserwowanym kilka lat później, a konkretnie w czerwcu 2017 r., badania próbek pobranych przez inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazały masowy rozwój bakterioplanktonu, ale zrzutu zanieczyszczeń do Jeziora Kaczkowskiego nie stwierdzono.
We wtorek 25 lutego sołtys Dariusz Goliński zastanawiał się, co może być przyczyną zabarwienia się wody w jeziorze. Obawiał się, że może to być zrzut jakiegoś nawozu. Śladów kół po samochodzie, który wjeżdżałby od strony Kaczkowa nie zobaczył. Jednak nie lustrował całej linii brzegowej, więc różnie mogło być. Zadzwonił do Starostwa Powiatowego w Żninie chcąc zgłosić sprawę. - Podali mi numery telefonów do urzędów w Gnieźnie i Bydgoszczy. Zadzwoniłem do pana Krzysztofa Kajdana z Nadzoru Wodnego w Gnieźnie. Krajobraz na naszym jeziorze wygląda, jak na Marsie - mówi Dariusz Goliński
Sołtys sprawdził też rów melioracyjny od Uścikowa i Świątkowa i był on suchy, a w korycie nie było śladów czerwonej mazi, jaka zalega teraz np. na krach roztapiającego się lodu w samym jeziorze, czy po prostu na jego brzegu.
Nadzór Wodny w Gnieźnie podlega pod Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Małgorzata Siepa, rzeczniczka prasowa tej instytucji poinformowała 26 lutego rano, że pracownicy jadą już do Kaczkowa, by pobrać próbki i sprawdzić sytuację organoleptycznie. Próbki będą przekazane do badań do WIOŚ w Bydgoszczy zgodnie z położeniem administracyjnym akwenu.
WIOŚ w Bydgoszczy zresztą niezależnie od RZGW w Poznaniu został powiadomiony już we wtorek 25 lutego o czerwonej wodzie w Jeziorze Kaczkowskim i też przysłał tam swoich inspektorów, którzy pobrali próbki do badań. Z kolei kierownik wydziału środowiska w Starostwie Powiatowym w Żninie poinformował, że urzędnicy powiatu i gminy Żnin współdziałają w tej sprawie. Zostało powiadomione Gospodarstwo Rybackie w Łysininie. Wiesław Rumel przekazał również, że sprawdzono wszystkie wpływy i odpływy z jeziora w Kaczkowie i Kaczkówku i niczego, co wskazywałoby na wpłynięcie tam jakiejś substancji, nie stwierdzono. Zdaniem Wiesława Rumla może to być jakiś wykwit glonów, choć to dość nietypowe, bo mamy schyłek zimy. W każdym razie niepokojących zapachów nikt nie wyczuł, śniętych ryb na powierzchni też nie stwierdzono, ujścia wody zabezpieczono i będziemy czekali na wyniki badań prowadzonych przez WIOŚ w Bydgoszczy.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze