Reklama

Kaczkowo i Kaczkówko chcą rozwodu

Kaczkówko, Kaczkowo, sołectwo, podział, konsultacje
     Kaczkowo i Kaczkówko chcą rozwodu
     36 osób na 183 uprawnionych do wyrażenia opinii wzięło udział w konsultacjach dotyczących podziału sołectwa Kaczkowo-Kaczkówko na dwa odrębne.

Henryk Szymańczak (na zdjęciu stoi i rozkłada ręce) ostro polemizował ze swoim byłym szkolnym kolegą, który kwestionował ważność wtorkowego spotkania konsultacyjnego w sprawie podziału sołectwa fot. Karol Gapiński

     Rok temu rozpoczęła się dyskusja w sprawie podziału sołectwa Kaczkowo-Kaczkówko na dwa odrębne. Procedura w tej sprawie została już wszczęta, ale dopiero teraz nabrała tempa. W ostatni wtorek w świetlicy w Cerekwicy odbyło się spotkanie konsultacyjne w sprawie wyrażenia opinii co do podziału sołectwa.
     Dariusz Kaźmierczak, mieszkaniec Kaczkówka i radny Rady Powiatu w Żninie, już na samym początku spotkania zakwestionował prawidłowość jego zwołania. Podkreślił przy tym, że chodzi mu o to, żeby było to prawomocne zebranie, tak aby później nie uchylił go wojewoda. Wątpliwość Dariusza Kaźmierczaka wzbudziło kilka spraw. Pierwsza z nich to brak jego zdaniem powiadomienia mieszkańców przez sołtysa zwyczajową kurendą o zebraniu z porządkiem jego obrad i na co najmniej 7 dni przed terminem. Tymczasem, jak zauważał były przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie, na zaproszeniach na spotkanie, które się ukazały w sołectwie i na stronie internetowej, widnieją podpisy burmistrza Roberta Luchowskiego oraz wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej Elżbiety Gogoli. Dariusz Kaźmierczak podkreślał, że ta druga nawet nie jest mieszkanką Kaczkowa i Kaczkówka, a tylko jedną z 21 radnych Żnina - nawet jeśli jest reprezentantką w tej Radzie akurat okręgu, w którym leży sołectwo Kaczkowo - Kaczkówko. Dariusz Kaźmierczak stwierdził, że na zaproszeniu powinien być podpis sekretarza gminy Mirosława Gatki jako przewodniczącego komisji powołanej przez burmistrza do przeprowadzenia konsultacji w sprawie podziału sołectwa. Dodatkowo Dariusz Kaźmierczak podkreślił, że prawomocność zebrania wyklucza brak podania w terminie na ogłoszeniu konkretnego roku. Widnieje na nim tylko termin 27 września o 1800, bez podanego roku. Radny Rady Powiatu zastrzegał przy tym, że życzy sobie, aby jego uwagi były zapisywane do protokołu zebrania.
     Mirosław Gatka przyznał jedynie i przeprosił za ostatnie niedopatrzenie, czyli brak podania roku na zaproszeniu. Pozostałe argumenty Dariusza Kaźmierczaka zbił. Sekretarz gminy tłumaczył, że zebranie zwołane zostało w rzeczywistości przez Marię Janicką, sołtys Kaczkowa - Kaczkówka, a nie burmistrza i wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej w Żninie. Zaproszenie włodarza i wiceprzewodniczącej skierowane do mieszkańców sołectwa miało charakter tylko dodatkowej zachęty do przyjścia. Dodajmy, że Urząd Miejski zapewnił chętnym do uczestnictwa w spotkaniu dojazd do Cerekwicy autobusem. To zresztą niektórzy przeciwnicy burmistrza krytykowali tłumacząc, że można było przecież zorganizować spotkanie w dawnej szkole w Kaczkowie.
     - Zgodnie ze statutem sołectwa Kaczkowo-Kaczkówko konsultacje społeczne w tym sołectwie mogą odbywać się jedynie podczas zebrania wiejskiego. Odbyło się zatem zebranie wiejskie przeprowadzone i ogłoszone przez sołtysa zgodnie ze statutem sołectwa Kaczkowo-Kaczkówko, a głównym przedmiotem tego zebrania były konsultacje zarządzone przez Radę Miejską w Żninie. Temat został przedstawiony przez zespół konsultacyjny powołany przez burmistrza Żnina. Natomiast materiał informacyjny - plakat - nie służył zwołaniu zebrania wiejskiego (to uczyniła zgodnie ze statutem pani sołtys). Plakat był jedynie formą dodatkowego zaproszenia dla mieszkańców sołectwa do zabrania głosu i wyrażenia swojej opinii w wiadomej sprawie - przekazał dzień po zebraniu mieszkańców Kaczkowa i Kaczkówka Dawid Kolasa, rzecznik Urzędu Miejskiego w Żninie.
     Maria Janicka, sołtys Kaczkowa-Kaczkówka, zapewniła, że ogłoszenie o spotkaniu, na którym jest jej podpis jako sołtysa, wywiesiła w trzech egzemplarzach, w zwyczajowych dla sołectwa miejscach, w tym jedno zawisło na sołeckiej tablicy ogłoszeń. Nie było wprawdzie na tych ogłoszeniach porządku obrad, ale rzecz dotyczyła spotkania, a nie zebrania wiejskiego, więc nie było obowiązku tego porządku podawać.
     Mimo wyjaśnień Dariusz Kaźmierczak nie poddawał się w kwestionowaniu legalności wtorkowego spotkania. Nie przekonał go nawet Henryk Szymańczak z Kaczkowa, kolega Dariusza Kaźmierczaka ze szkolnej ławy. - Naszą nauczycielką, co ciekawe nawet, była pani Maria Janicka, obecna sołtys. A na spotkaniu protestowałem przeciwko temu, co próbował robić pan Dariusz Kaźmierczak, ponieważ to tylko utrudniało sprawne podjęcie decyzji większością głosów - zdradził nam później Henryk Szymańczak.
     Burmistrz Robert Luchowski na wtorkowym spotkaniu już nie powrócił do swej wcześniejszej retoryki, jeśli chodzi o podział Kaczkowa-Kackówka. Przypomnijmy, że wcześniej deklarował, że jest przeciwnikiem podziału małego w sumie sołectwa na dwa jeszcze mniejsze z niewielkimi funduszami sołeckimi do dyspozycji. Tym razem burmistrz już nie zadeklarował, czy nadal jest zwolennikiem utrzymania wspólnego sołectwa Kaczkowo-Kaczkówko, a jedynie zapewnił, że wyrażenie opinii w tej sprawie pozostawia mieszkańcom, a on przygotuje projekt uchwały tak, jak zechce większość. Wyjaśnijmy bowiem, że wtorkowe spotkanie miało na celu zapoznanie się z opinią większości uczestników w sprawie podziału. Decyzja o tym, czy sołectwo Kaczkowo-Kaczkówko powinno być podzielone, czy nie, zależy od Rady Miejskiej, która podejmie uchwałę w tej sprawie. Ta decyzja nie musi być taka sama, jak opinia wypracowana podczas konsultacji.
     Te zaś pokazały, że większość biorących w nich udział opowiada się za podziałem sołectwa. Mirosław Gatka przed głosowaniem mieszkańców w tej sprawie poinformował, że odbędzie się ono w formie ankiety na piśmie. Ankiety były potwierdzone pieczątką, a uczestnicy odbierali je od komisji po uprzednim wyczytaniu swego nazwiska z listy. Na 183 uprawnionych mieszkańców Kaczkowa i Kaczkówka w zebraniu uczestniczyło 36 osób i tyle ankiet wydano przed głosowaniem. Dariusz Kaźmierczak jednak swojej nie wrzucił do urny twierdząc, że nie jest ona podpisana przez przewodniczącego komisji konsultacyjnej, a jedynie opieczętowana. Mirosław Gatka odpowiedział, że to wystarczy, ale Dariusz Kaźmierczak nie został przekonany i ostrzegł, że spotkanie jest nagrywane przez pana Andrzeja (chodziło o Andrzeja Wieczorka z ugrupowania Niezależni, którego liderem jest Dariusz Kaźmierczak).
     Po przeliczeniu głosów na kartach wyciągniętych z urny Mirosław Gatka zakomunikował, że 27 osób opowiedziało się za rozdzieleniem sołectwa, 8 osób było przeciw, a jedna ankieta nie została wrzucona do urny.
     W spotkaniu konsultacyjnym wyrażona została też opinia w sprawie nadania statutów dwóm odrębnym sołectwom. W tej sprawie głosowanie odbywało się już przez podniesienie ręki. Dariusz Kaźmierczak, a także dwie inne osoby, nie wzięły w nim udziału, bo wyszły z sali.
     Więcej zdjęć w naszej galerii i film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1285 (39/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości