Reklama

Kara pieniężna dla klubu

Tym razem obyło się bez petard i świec dymnych oraz wulgaryzmów
 fot. Sylwia Wysocka

Janowiec, mecz, LKS Sparta, Pałuczanka Żnin, stadion, kibic, delegat, PZPN
    Kara pieniężna dla klubu

     300 zł kary, zapowiedź monitorowania kolejnych rozgrywek i groźba zamknięcia trybun oraz zapewnienie, że publikacja prasowa nie ma na to wpływu, liczy się opinia delegata.

     Kujawsko-Pomorski Związek Piłki Nożnej nałożył na LKS Sparta Janowiec karę finansową w wysokości 300 zł za zachowanie kibiców podczas meczu z Pałuczanką Żnin.
     O zachowaniu w jednym z sektorów, gdzie zasiadali kibice Sparty, pisaliśmy w poprzednim numerze. Wyzwiska, wulgaryzmy kierowane w stronę gości, raz też w stronę PZPN, petardy, świece dymne, podpalona trawa i obecność delegata Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej Piotra Kliczkowskiego sprawiły, że po meczu sporządzona została dokumentacja i przekazana wydziałowi dyscypliny K-PZPN.
     Przewodniczący tego wydziału Tadeusz Pietrzyk zapewnił, że już w trakcie meczu otrzymał telefoniczną informację o sytuacji na janowieckim stadionie i że delegat, przedstawiciel zarządu, upomniał jeszcze przed meczem, kiedy pojawiły się pierwsze petardy, że za takie zachowanie w trakcie meczu zostaną wyciągnięte konsekwencje. Prezes Adam Zygaj zaprzecza, że była taka reakcja delegata, potwierdza ją jednak jeden ze słyszących rozmowę pomiędzy delegatem a wiceprzewodniczącym klubu.
     - Jest to początek sezonu, dlatego też kara nie jest wysoka, ale władze klubu zostały uprzedzone, że jeżeli sytuacja się powtórzy, to dojdzie do zamknięcia obiektu i mecze będą się odbywały przy pustych trybunach. Być może wyjściem z sytuacji jest też niewpuszczanie na obiekt osób, które zakłócają przebieg gry i bezpieczeństwo, jak to miało miejsce na meczu z „Pałuczanką”. To małe środowisko i nietrudno ustalić, kto za tym stoi - poinformował Tadeusz Pietrzyk. Zapowiedział, że na kolejne spotkania do Janowca kierowani będą delegaci związku, którzy będą obserwować zachowanie kibiców. Niewłaściwie zachowywała się grupa młodych kibiców, w tym uczniów miejscowego gimnazjum. Oprócz nich w sąsiednich sektorach zasiadają kibice miejscowego klubu, którzy z zespołem są od lat.
     Dementując informacje rozpowiadane przez osoby związane z klubem, przewodniczący wydziału dyscypliny Tadeusz Pietrzak zapewnił, że najmniejszego wpływu na wymierzenie klubowi kary za zachowanie kibiców w trakcie meczu nie miała publikacja w Pałukach, ani też stanowisko radnego w tej sprawie. Jak zapewnił, osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i dyscyplinę w czasie spotkań z ramienia K-PZPN zarządziły karę na podstawie przedstawionego przez delegata sprawozdania z przebiegu meczu. O zdarzeniach z meczu Sparta - Pałuczanka przewodniczący został powiadomiony jeszcze w tym samym dniu, w wymaganym terminie spłynęła też duża adnotacja dotycząca zdarzeń w trakcie meczu przedłożona przez delegata. W tej informacji dokładnie opisane są zajścia. Za wielką bzdurę uznał też informację, że protokół delegata po meczu był czysty jak łza. Dodał, że dokumentację opisującą zajście na meczu delegat sporządza w domu i w wymaganym czasie musi dostarczyć ją do związku i nie jest ona sporządzana bezpośrednio w trakcie meczu. Powiedział też, że władze klubu starały się wmówić delegatowi, że petardy i inne środki stosowane w czasie meczu były wrzucane zza płotu stadionu, a nie z trybun.
     Adam Zygaj zapewnił, że o nałożonej na klub karze powiadomił kibiców i otrzymał wstępną deklarację zapłaty przez nich kary.
     Decyzja o nałożeniu kary poskutkowała i podczas niedzielnego meczu z zespołem z Gniewkowa nie było materiałów pirotechnicznych, nie było też wulgaryzmów i wyzwisk. Kierowane pod adresem radnego Leszka Grzeczki okrzyki i przyśpiewki nie zawierały wulgarnych sformułowań, podobnie jak te kierowane pod adresem reportera Pałuk. Kibice przekornie zwrócili nawet uwagę zawodnikowi Unii za przekleństwo na boisku i zawodnik przeprosił kibiców.
     - Przebieg dopingu na ostatnim meczu „Sparty” z „Unią” Gniewkowo pokazał, że grupa młodych ludzi zasiadająca na trybunach potrafi dopingować bez przekleństw, obrażania innych ludzi i bez niebezpiecznych środków, co cieszy i pozwala mieć nadzieję, że ten poziom dopingu zostanie utrzymany w kolejnych meczach. Tak trzymać. Dlatego też uważam, że warto było zareagować po meczu z „Pałuczanką”, bo jak widać przyniosło to oczekiwany skutek. Co do przyśpiewek z ostatniego meczu dotyczących mojej osoby, to mam świadomość poruszając tego typu sprawy, że może to nie spodobać się części osób, ale ważne, że kibice potrafili wyrazić swoje zdanie w sposób kulturalny, a o to nie można mieć do nich pretensji. Zresztą tu nie chodziło o mnie, a o załatwienie sprawy, co mam nadzieję, że się udało - powiedział radny Leszek Grzeczka, który sporządzeniem projektu stanowiska komisji Rady Miejskiej kierowanym do LKS Sparta zajął się zaraz po meczu.

Sylwia Wysocka

Reklama

Pałuki nr 1123 (34/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości