Formalności nie stoją już na przeszkodzie
Karmil zrobił tylko krok w tył
Spółka Karmil z Inowrocławia ponownie zainteresowana jest rekultywacją pocegielnianego wyrobiska przy ul. Pałuckiej w Szubinie. Inwestycja wiąże się z nawiezieniem w to miejsce miliona ton mieszaniny żużlu, popiołów i gruzu. Chociaż w kwietniu przedstawiciel firmy wycofał złożone w ratuszu wnioski w tej sprawie, to plany pozostały aktualne. Karmil chce rozmawiać z mieszkańcami.
Pierwsze informacje o zamiarach Karmilu pojawiły się w marcu tego roku. Wówczas firma złożyła wnioski do burmistrza Szubina w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia polegającego na odzysku odpadów poprzez ich wbudowanie w nieckę pocegielnianego wyrobiska przy ul. Pałuckiej i wydanie warunków zabudowy. W skrócie chodziło o uzyskanie przyzwolenia burmistrza na zasypanie olbrzymiej dziury milionem ton odpadów, m.in. popiołów, żużlu, piachu i gruzu. Docelowo wyrobisko miało zamienić się w tereny rekreacyjne z parkiem i boiskiem sportowym.
Przeciwko tym planom wystąpili mieszkańcy Osiedla Leśnego, na którego terenie znajduje się była cegielnia. Protest był burzliwy i skutecznie wystraszył włodarzy gminy. Po miesiącu urzędnicy dopatrzyli się w złożonych wnioskach błędów formalnych. Chodziło o brak notarialnie potwierdzonego pełnomocnictwa dla Remigiusza Baczyńskiego, przedstawiciela Karmilu.
Ostatecznie w połowie kwietnia firma poprosiła burmistrza o umorzenie postępowania administracyjnego. Tak też się stało. Temat ucichł.
Wówczas Remigiusz Baczyński powiedział Pałukom, że jego szefowie zrezygnowali z tego i innych przedsięwzięć w Szubinie. Firma zerwała nawet umowę dzierżawy z właścicielami byłej cegielni. Wycofanie się z inwestycji było jednak pozorne.
Karmil walczy przed sądem o część drogi dojazdowej do cegielni - obecnie sporny grunt jest własnością prywatną. Do korzystnego dla siebie raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko firma dołączyła jeszcze opinię specjalisty o zagrożeniach wynikających z zaniechania rekultywacji. Dokumenty mają przekonać mieszkańców, że przeprowadzenie tego przedsięwzięcia jest konieczne i bezpieczne.
- Z punktu widzenia formalnego nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozpocząć tę działalność. Jednak w dalszym ciągu podtrzymuję zasadę, że najpierw musimy rozmawiać z mieszkańcami i przekonać ich do tego - mówi Remigiusz Baczyński. - Zawsze można przygotować kontrekspertyzy. Mieszkańcy mogą powołać także społeczną radę, która będzie mogła kontrolować tę inwestycję i mieć wgląd do dokumentów na każdym etapie jej realizacji - zapewnia. - Ja jestem szubinianinem, wszyscy znamy się od lat i nie dopuszczam nawet myśli o jakiejkolwiek działalności mogącej zaszkodzić mieszkańcom - przekonuje Baczyński.
Żeby wypełnić nieckę wyrobiska - 537 tys. m3 - potrzeba około miliona ton materiału. Drogi dojazdowe pozwalają na transport ciężarowy o ładowności do 25 ton. Firma przewiduje 36.500 kursów. Codziennie, z wyłączeniem sobót, świąt i niedziel, pomiędzy 800 a 1600 ma przejechać przez miasto 30 ciężarówek. Termin realizacji inwestycji rozciągnięty jest na 9 lat. Karmil chce zwozić tylko materiały bezpieczne, na które uzyskał już zgodę Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Bydgoszczy.
- Każdy partia musi mieć atest, a transport będzie monitorowany. Na przykład popioły, które kwalifikują się do naszych celów, muszą mieć co najmniej 30 lat. Nie będą zagrożone ujęcia wody. Badana będzie gleba i prowadzone będą stałe pomiary. Hałas też nie będzie duży, ponieważ do wyrównywania nawiezionego materiału wystarczy jedna koparka - przekonuje Remigiusz Baczyński.
Burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński odnosi się do realizacji tej inwestycji przychylnie. - Trzeba jednak wcześniej na spokojnie to przedyskutować. Nikt przed tym tematem nie ucieknie i prędzej, czy później coś z tym terenem będzie trzeba zrobić - stwierdza burmistrz. - Firma „Karmil” wszystkie formalności spełniła. Można problematycznie podejść do opinii eksperta w przedstawionym raporcie o oddziaływaniu na środowisko, ale trudno dyskutować z opinią Państwowego Inspektora Sanitarnego. Propozycja tej firmy jest do wykorzystania. Chodzi o to, żeby środowisko nie straciło, mieszkańcy byli zadowoleni i inwestor zarobił. Pozostawienie tego wyrobiska w centrum Osiedla Leśnego to nie problem dziś, ale na pewno będzie w przyszłości - uważa Ignacy Pogodziński.
Gotów do negocjacji z Karmilem jest również przewodniczący zarządu Osiedla Leśnego Edward Cholewa. - Rozmawiać zawsze warto, ale nie wyobrażam sobie dzisiaj, żeby ktoś mnie do tego przedsięwzięcia przekonał - zaznacza szef osiedla.
Wyrobisko i budynki po cegielni należą do spadkobierców jej przedwojennego właściciela Ludwika Alwina - Krzysztofa Alwina i jego siostry Sylwii Katarzyny Garbińskiej. W 1996 r. Skarb Państwa oddał im nieruchomość, która została całkowicie wyeksploatowana w czasie komunizmu. Teraz właściciele są w sporze prawnym z państwem, ponieważ naprawa szkód na tym terenie szacowana jest na 8,5 mln zł.
Według ekspertyzy zamówionej przez Karmil strome ściany wyrobiska mogą się osunąć, zagrażając pobliskim budynkom. Opinia wskazuje także na szereg innych niebezpieczeństw dla życia i zdrowia ludzi oraz środowiska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze