Żniński Rynek w 1939 roku. Pocztówka wydrukowana już w czasie okupacji, lecz sygnowana: Verlag A. Krzycki, Żnin. Widać
zburzoną przez Niemców figurę Jana Nepomucena, z nią, w głębi - piękną kamienicę Smorowskich, wyburzoną w czasie wojny przez Niemców, którzy zamierzali poszerzyć ulicę, biegnącą przez Rynek.
Żnin, jesień 1937 , Kazimierz Wierzyński, manewry, poeta
Kazimierz Wierzyński na manewrach w Żninie
Znany poeta, prozaik i eseista - Kazimierz Wierzyński (1894-1969), uhonorowany m.in. w konkursie literackim, złotym medalem na IX igrzyskach olimpijskich w Amsterdamie w 1928 r., jesienią 1937 r. przebywał w Żninie i regionie na odbywających się wówczas na Pomorzu i w Wielkopolsce wielkich manewrach międzydywizyjnych. Wybitny polski poeta towarzyszył grupie krajowych dziennikarzy, którzy obserwowali owe wojskowe ćwiczenia.
Fakt ten odnotował Leopold Marschak znany przedwojenny warszawski dziennikarz, który w swych dwutomowych wspomnieniach, wydanych w 1976 r. przez Czytelnika, zatytułowanych "Byłem przy tym ...", w rozdziale pt. "Jak to na wojence ładnie" - pisze: ... "na kwaterę prasową wyznaczono nam Żnin - małe miasteczko w województwie poznańskim. Zajęliśmy przygotowane już pokoje prywatne - były wygodne i czyste, z oknami wychodzącymi na plac i bodaj jedyny zabytek historyczny Żnina - starą wieżę ratuszową. Grupa składała się z kilkunastu dziennikarzy przybyłych z Warszawy, Bydgoszczy, Poznania i Gdańska. Ponadto w naszym gronie znalazł się - wyróżniający się wysokim wzrostem, małomówny poeta - piłsudczyk, autor nagrodzonego złotym medalem "Lauru Olimpijskiego" - Kazimierz Wierzyński... Nosiliśmy wszyscy przepisowe granatowe berety i białe opaski na rękawach, a wypożyczone przez wojsko polowe lornety oraz własne aparaty fotograficzne nadawały nam wygląd tak bojowy, że każdy nasz krok na ulicy był czujnie obserwowany przez wyglądające z okien okrągłolice niewiasty, zaś stojący przed swoimi warsztatami miejscowi rzemieślnicy podchodzili do nas i zniżając głos do szeptu pytali: Panowie, czy to prędko ta wojna"? Nie mogąc zaspokoić rozbudzonej widokiem wojska ciekawości mieszkańców Żnina, zasłanialiśmy się tajemnicą wojskową, a wskazując na kroczącego przed nami i wiecznie jakby pogrążonego w zadumie Kazimierza Wierzyńskiego, informowaliśmy również szeptem: "Widziecie, ten wysoki z nami to minister z Warszawy. Zapytajcie lepiej jego ..." Ale do "ministra - Kazimierza Wierzyńskiego jakoś nikt nie odważył się podejść"...
W dalszej swej relacji Leopold Marschak dowcipnie pisze o "bitwie o Żnin", która wrześniowym świtem zerwała z łóżek Bogu ducha winnych mieszkańców stolicy Pałuk oraz o zaciętych "bojach" pod Miastowicami. Wielkie (jak się okazało ostatnie przeprowadzone na taką skalę przed wybuchem II wojny światowej) manewry wojskowe polskiej armii, zakończono 15 IX 37 r. wspaniałą defiladą w Bydgoszczy. Przyjmował ją marszałek Edward Rydz-Śmigły, który również tego dnia otrzymał z rąk prezydenta miasta, Leona Barciszewskiego, dyplom honorowego obywatela miasta Bydgoszczy...
A może ktoś ze starszych mieszkańców stolicy Pałuk przypomina sobie u kogo wówczas nasz wybitny poeta Kazimierz Wierzyński stanął na kwaterze? Prosimy, niech o tym napisze do redakcji "Pałuk", uzupełniając dziennikarską relację Leopolda Marschaka.
relację Leopolda Marschaka.
źródło: "Byłem przy tym" ..., tom I wspomnień Leopolda Marschaka - "Czytelnik" - Warszawa 1976 r. Wydanie I.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze