Kcynia, II wojna światowa, styczeń 1945
Kcyński styczeń 48 lat temu
Świadomość dokonanych przez hitlerowców cierpień, krzywd i upokorzeń szła w parze z radością oswobodzenia i końca wojny, wyzwalała przyjazne uczucia do armii niosącej wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej. Głoszone przez podziemie hasła o zamianie jednej okupacji na drugą dotarły tylko do świadomości części społeczeństwa. Tak było w styczniu 1945 roku.
Tamten styczeń sprzed prawie pół wieku był bardzo mroźny (temperatura poniżej 20 stopni C). Dziewiętnastego, a był to piątek, o 17:30 ostatni zorganizowany pociąg niemiecki opuścił miasto i odjechał w kierunku Nakła. Następnego dnia pozostali Niemcy opuszczali Kcynię w popłochu, kierując się na zachód.
Miasto robiło wrażenie opustoszałego. Tylko gdzieniegdzie po ulicach przemykali nieliczni przechodnie. Dawało się wyczuć, że nastąpi coś ważnego. Pamiętam, 21 I (nie wiem dlaczego oficjalnie przyjmuje się datę 22 I) około 20:00 od strony Damasławka (Gniezna) długotrwałą ciszę zaczął rozdzierać wzmagający się stopniowo szum motorów i chrzęst gąsienic. Zadawano sobie pytanie - czyje to czołgi.
Przy wjeździe do miasta obok rzeźni na ul. Poznańskiej pojawiły się 3-4 radzieckie czołgi. Przystanęły na wysokości dzisiejszego dworca PKS. Na czołgach byli żołnierze z czerwoną gwiazdą. Pytali, czy są w mieście Niemcy, pytali o drogę na Osiek. Żołnierzy spotkało gorące powitanie. Były uściski, pocałunki, łzy w oczach. Witano ich chlebem i solą, jakaś kobieta dała dowódcy kwiaty. Wznoszono gromkie okrzyki "Niech żyją nasi oswobodziciele". Niektóre domy przystrojono biało-czerwonymi flagami. W międzyczasie inni obywatele miasta zrzucili z siedziby Kcyńskiej NSDAP (dzisiejszy kościół farny) hitlerowskie godło, a na ulicę wynieśli popiersie Hitlera. Radzieckie czołgi rozjechały znienawidzone symbole.
Dowódca czołgów w stopniu kapitana przeszedł trasę przejazdu pieszo i naniósł na swoją mapę poprawki. "Tanki" przejechały dzisiejszą ulicą Dworcową oraz 22 Stycznia i skierowały się na Wyrzysk. Wieczorem odbył się wiec mieszkańców miasta. W obiekcie dzisiejszego kościoła farnego (w czasie okupacji siedziba hitlerowskiej NSDAP) zawiązał się Komitet Obywatelski, na czele którego stanął Stefan Olszak - przed wojną sekretarz Zarządu Miejskiego. W skład Komitetu weszli m. in. Franciszek Polinkiewicz, Jan Gąsior, Franciszek Grajkowski, Józef Maćkowski, Władysław Rygiel, Józef Tonn.
Nazajutrz organizowano administrację obywatelską (na czele Franciszek Wachowiak). Przystąpiono do zabezpieczenia opuszczonego i porzuconego przez Niemców mienia; uruchomiono młyn i piekarnię, przystąpiono do organizowania szkolnictwa i biblioteki. Ludzi ogarnęła autentyczna chęć działania. W budynku Zakładu Poprawczego Rosjanie urządzili szpital dla rannych żołnierzy walczących na Wale Pomorskim. Prawdopodobnie wyższej rangi dowództwo miało siedzibę w pałacu w Tupadłach koło Kcyni.
W budynku kościoła poklasztornego był jeszcze poniemiecki magazyn wojskowy. Osiemdziesięciu sześciu poległych w rejonie Kcyni żołnierzy radzieckich pochowano w zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu parafialnym. Wszyscy cieszyli się z oswobodzenia miasta. - "Pierwsze oznaki nie takich czasów jakie sobie wyobrażano nastąpiły kilka miesięcy później" - tak wspomina tamten styczeń p. Edmund Kalka - 74-letni mieszkaniec Kcyni.
Podobnie było w innych miastach Pałuk. Nasze społeczeństwo przyjęło żołnierzy radzieckich bez wrogości i nienawiści, ale z pewnym niedowierzaniem. Świadomość dokonanych przez hitlerowców cierpień, krzywd i upokorzeń szła w parze z radością oswobodzenia i końca wojny, wyzwalała przyjazne uczucia do armii niosącej wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej. Głoszone przez podziemie hasła o zamianie jednej okupacji na drugą dotarły tylko do świadomości części społeczeństwa. Ludzie stanęli w obliczu konieczności tworzenia podstaw swego bytu w kraju zrujnowanym, pogrążonym w chaosie, o zmienionym kształcie terytorialnym. Do działania przystąpili pełni wiary w lepsze jutro. Niestety - czasy jakie później nastały pokazały prawdziwe oblicze totalitarnego systemu. Świętowane kolejne rocznice tzw. wyzwolenia przepojone były akcentami propagandowymi. Na prawdziwą wolność trzeba było czekać 45 lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze