Reklama

Kierownikowi puściły nerwy

Radny Mariusz Kazik apelował, by w wypadku awarii przepompowni mieszkańcy mieli możliwość dodzwonienia się do Zakładu Robót Publicznych 

     fot. Arkadiusz Majszak

Gąsawa, Leszek Kuchciński, przepompownia, kierownik, awaria, ścieki
     Kierownikowi puściły nerwy
     Nie milkną echa po ostatniej awarii przepompowni ścieków w Godawach. Problem ten stał się jednym z kluczowych tematów ostatniej w tej kadencji sesji Rady Gminy w Gąsawie. Polemika, w której wzięli udział radni, kierownik Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie i sołtys Godaw, miała emocjonalny przebieg.

     Na początku października pisaliśmy o awarii przepompowni ścieków w Godawach, do której doszło pod koniec września. Fekalia zalały cały teren przepompowni. Wybijały studzienkami kanalizacyjnymi. Ich nadmiar uchodził również odpływem wprost do rowu melioracyjnego, który niósł ścieki do jeziora Skrzynka w Wenecji. Po wsi rozniósł się fetor. Zdarzenie zostało nagrane przez mieszkańców Godaw.
     Podczas ostatniej w bieżącej kadencji sesji Rady Gminy w Gąsawie, radny Wiesław Zajączkowski chciał dowiedzieć się, ile pieniędzy z zaoszczędzonego funduszu sołeckiego na 2014 rok przeznaczono na modernizację przepompowni ścieków w Godawach.

Leszek Kuchciński, kierownik Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie polemizował z radnymi

Reklama

       fot. Arkadiusz Majszak

     Na interpelację radnego nerwowo zareagował kierownik Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie Leszek Kuchciński. W jego opinii Wiesław Zajączkowski posługuje się średniowiecznymi metodami, iż wasal mojego wasala nie jest moim wasalem. Zwrócił uwagę, iż radny wykazuje wielką wiedzę techniczną na forum publicznym i w prasie. Miał za złe radnemu, iż przez 4 lata nie dotarł do niego ani razu. Leszek Kuchciński mówił również, iż prasa pisze, że gówienka pływają po Godawach. Zastanawiał się, o które gówienka chodzi: czy o te z przepompowni, czy o te, które ktoś robi. Doszedł do wniosku, że jeśli stawia się zarzuty, iż gówienka pływają permanentnie po wsi, to musi dotyczyć to fekalii, które ktoś robi.
     - W sobotę na terenie przepompowni była osoba postronna. Ta osoba jest panu dobrze znana. Może pan mi wytłumaczy, kto to jest i co ona tam robiła? - pytał Leszek Kuchciński. I zastanawiał się, czy nie zwołać konsylium na temat tego, czy remontować przepompownię w Godawach, czy nie. Kierownik zaznaczył również, że gmina Gąsawa nie jest na tyle bogata, żeby co 5 lat modernizować przepompownię (przypomnijmy, iż poprzednia modernizacja przepompowni w Godawach miała miejsce w 2009 roku).
     Sołtys Godaw Zenon Fletka zarzucił kierownikowi, iż obraża mieszkańców Godaw. Miał również żal, że podczas awarii przepompowni mieszkańcy nie mogą się dodzwonić do kierownika i pracowników Zakładu Robót Publicznych. A ścieki płyną w tym czasie do jeziora.
     - Ta przepompownia to katastrofa, że tam powstała. Gdyby pan odebrał telefon, czy osoba za to odpowiedzialna, to nie byłoby problemu. Nie ma woli. Nie odbieracie telefonów i ludzi denerwujecie tym. Wystarczy odebrać i powiedzieć, że zaraz przyjadą i zrobią - zwrócił uwagę sołtys.
     Radny Mariusz Kazik stwierdził, iż jeśli kierownik nie wprowadzi dyżurów w Zakładzie Robót Publicznych, to problem nie zostanie rozwiązany.
     Radna Maria Warda podkreśliła, że komisja rewizyjna (której to członkiem jest też Wiesław Zajączkowski) każdego roku przychodziła, pytała i wyjaśniała wszelkie kwestie u kierownika w temacie wodociągów i kanalizacji. Przypomniała, iż kierownik zapewniał o dyżurach i zwróciła uwagę, że wypowiada się arogancko.
     - Trzeba poprawić stosunki międzyludzkie. Pan Zajączkowski się denerwuje i ma rację. Trzeba szanować osoby, które zgłaszają problem - dodała radna.
     Leszek Kuchciński wyjaśnił, że nawet jeśli doprowadzi do sytuacji, że zostaną wprowadzone dyżury, to nie spowoduje to, iż skończą się awarie. - Bo nikt nie jest w stanie tyle kilometrów sieci upilnować i co tam będzie wrzucane - dodał kierownik.
     Mariusz Kazik zwrócił uwagę, że nie byłoby nerwowej reakcji mieszkańców Godaw, gdyby ścieki nie płynęły kilka godzin do rowu melioracyjnego. Zaznaczył, że chodzi o czas reakcji pracowników ZRP po zgłoszeniu awarii. Podał przykład, jak podobny problem rozwiązano w Dalki w Żninie. - Pracownik może być nawet w laczkach w ogrodzie z rodziną, ale cały czas ma włączony telefon. I w razie awarii jedzie - wyjaśnił radny.
     Radny Jacek Mazany podkreślił, że zawodność sprzętu była, jest i będzie. Jego zdaniem, jeśli w dniu awarii kierownik był na urlopie, to powinna być wyznaczona osoba do odbioru telefonu od mieszkańców zgłaszających awarię.
     Leszek Kuchciński zaznaczył, iż za dyżury trzeba płacić, a on nie ma takich możliwości kadrowych i finansowych.
     Maria Warda polemizowała, że kierownik nie rozumie, co to znaczy mieć dyżur.
     - Nawet w sądzie jest gotowość, np. w razie wypadku. Ludzie mają wyznaczoną gotowość. Na każde wezwanie, kiedy jest taka awaria, to nie ma wątpliwości, że trzeba jechać. Trzeba wyznaczyć człowieka, który w danym dniu będzie pełnił gotowość i za to nie trzeba płacić. Gotowość na wypadek awarii trzeba wyznaczyć. Taką gotowość pełni wójt, gdzie odbiera każdy telefon. Czy to nie wstyd, żeby wójt za was telefon odbierał? - dziwiła się radna.
     Wójt Zdzisław Kuczma zwrócił uwagę, że kierownik ma w budżecie środki, jakie ma. Przyznał, że co prawda kierownicy jednostek organizacyjnych gminy poskładali już projekty budżetu na przyszły rok, niemniej prosił Leszka Kuchcińskiego, by dokonał jeszcze korekty w projekcie budżetu ZRP na dyżury domowe. Wprowadzenie dyżurów ma rozwiązać problem z brakiem komunikacji pomiędzy mieszkańcami zgłaszającymi awarię a Zakładem Robót Publicznych.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1186 (45/2014)

Więcej na ten temat:

Fetor we wsi

Skontrolują czystość jeziora

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości