Stanisława Tomajczyk podkreśla, że obniżenie klamek nic nie dało, bo nadal trzeba wchodzić na drabinę lub na krzesło, by otworzyć okno na klatce schodowej
fot. Karol Gapiński
Żnin, okna, klamki, klatka schodowa, blok, utrudnienie
Klamki niżej, ale nadal dla koszykarzy
Wprawdzie w oknach na klatce schodowej bloku na ul. Tysiąclecia 8 nieco obniżono klamki, ale nadal znajdują się one na wysokości niedostępnej ludziom o przeciętnym wzroście. Do ich otwierania nadal potrzeba pomocy kogoś o wzroście koszykarza lub posłużenia się w tym celu drabiną albo krzesłem.
Pod koniec października zeszłego roku w artykule Okna dla koszykarzy pisaliśmy o mieszkance bloku przy ul. Tysiąclecia 8 w Żninie, 80-letniej dzisiaj Stanisławie Tomajczyk.Skarżyła się ona, że jeszcze latem 2011 r. wykonane zostały w jej klatce schodowej nowe okna. Po tej modernizacji nie można było sięgnąć do klamek stojąc na własnych nogach, gdyż były one zbyt wysoko. Przedtem okna były większe i otwieranie odbywało się dzięki klamkom znajdującym się w zasięgu rąk każdego człowieka. Jednocześnie częściowo otwór okienny był okratowany dla bezpieczeństwa mieszkańców. Chodziło o to, żeby nie wypadli przez okno. Teraz jednak te okna są już mniejsze. Na dole zamurowano część otworów okiennych. Klamki są poza zasięgiem dłoni Stanisławy Tomajczyk, choć wcale nie należy ona do osób niskich.
Tak się składa, że woń dobiegająca z mieszkań, gdy ktoś gotuje obiad, a już nie daj Boże go przypali, ulatuje zawsze do góry klatki schodowej, która nie ma należytej wentylacji i stąd czasami warto, aby okno pozostawało uchylone. Gdy z kolei przychodzą zimniejsze dni - najkorzystniej jest, gdy okno jest zamknięte. Gdyby możliwość otwierania i zamykania okien była w zasięgu ręki bez wchodzenia na drabinę czy choćby taboret, to wszystko byłoby w porządku.
Blok, w którym mieszka Stanisława Tomajczyk, stanowi wspólnotę mieszkaniową. Jej administratorem jest Stanisław Wiciński, jednocześnie prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie.
Stanisław Wiciński zapewniał nas jesienią zeszłego roku, że okna w bloku na ul. Tysiąclecia zostaną poprawione. Miały pozostać na tej samej wysokości, jednak planowano obniżenie klamek. To zostało faktycznie wykonane, ale według Stanisławy Tomajczak - nic nie dało, bo klamki nadal są zbyt wysoko. - Nawet jeśli stanę na palcach, to otworzę jeszcze te okna, ale już zamknąć tak się ich nie da. Muszę wychodzić na klatkę schodową z krzesłem lub drabiną i się na nią wspinać, aby sięgnąć do klamki. Po co robi się okna, skoro nie ma swobody ich otwierania? Dla mnie to bezsens. A co będzie, jak nie daj Boże wybuchnie pożar? - pyta retorycznie Stanisława Tomajczyk.
Według niej potrzebne jest przerobienie otworów okiennych i zrobienie okien po staremu, tak jak było przed latem 2011 r., kiedy to był pierwszy remont stolarki okiennej w tej klatce schodowej.
Stanisław Wiciński wyklucza taką możliwość. W ścianie przebiega belka konstrukcyjna i dlatego nie można wybić większego otworu na okna. W tym bloku konstrukcja ściany jest inna, niż w sąsiednich i dlatego tutaj okna nie można według Stanisława Wicińskiego zamontować niżej. Dla Stanisławy Tomajczyk jednak ten argument jest bezzasadny. - Ja tu mieszkam od 1960 r. i do 2011 r. otwór okienny zaczynał się na wysokości łydki i nie było mowy o żadnych belkach konstrukcyjnych - mówi kobieta.
Ma ona żal do administratora, bo uważa, że ten ją zbywa. - W zeszłym tygodniu wróciłam z sanatorium. Teraz dni są już cieplejsze i jest potrzeba częstszego przewietrzenia klatki schodowej. Dlatego chciałam dowiedzieć się, co administrator ma w planach. Czy zamierza przerobić te okna, by można było je swobodnie otwierać? Gdy dzwoniłam, to nie chciano mnie z nim łączyć, mówiąc, że go nie ma. Nie wierzę w to. Gdy wreszcie powiedziałam, że w takim razie oczekuję na to, że pan administrator do mnie oddzwoni, gdy wróci, to mijały dni, a on nie oddzwaniał. Straciłam cierpliwość i zadzwoniłam do pana z prośbą o interwencję - opowiada Stanisława Tomajczyk.
- A jak pani Tomajczyk to sobie wyobraża? Że będę oddzwaniał do każdego z tego typu problemami? Przede wszystkim w marcu było zebranie tej wspólnoty mieszkaniowej i pani Tomajczyk na nim nie było. A to właśnie na tym zebraniu trzeba zgłaszać takie sprawy, by ustosunkowała się cała wspólnota mieszkaniowa. Jedni bowiem mogą chcieć przerobienia okna, a inni już niekoniecznie - tłumaczy Stanisław Wiciński
- Tak, właśnie tego oczekuję, że będzie oddzwaniał i wyjaśniał, bo płacę panu Wicińskiemu składową w czynszu jako wynagrodzenie za zarządzanie budynkiem. Na zebraniu w marcu nie mogłam być pierwszy raz od wielu lat, bo zawsze chodzę. Tym razem miałam akurat tego dnia, na który wyznaczono zebranie wspólnoty, problemy zdrowotne i trafiłam na dobę do szpitala - odpowiada Stanisława Tomajczyk.
Stanisław Wiciński oznajmił, że do kwestii okien na klatce schodowej w bloku przy ul. Tysiąclecia 8 najwcześniej będzie można wrócić, gdy będzie prowadzony remont elewacji tego budynku. Na pewno nie będzie to w tym roku, bo w najbliższym czasie są przewidziane jedynie mniejsze prace remontowe, w tym naprawa rynien. Jeśli chodzi o remont elewacji, to jego zlecenie musi być poprzedzone decyzją wspólnoty mieszkaniowej o ewentualnym wzięciu kredytu na ten cel. Stanisław Wiciński podkreśla bowiem, że obecna wysokość składek na fundusz remontowy nie pozwala nawet marzyć o gruntownym remoncie ścian.
Podczas takiego remontu - najwcześniej w przyszłym roku - można przerobić okna. Jednak - co zaznacza administrator budynku - tylko za zgodą wspólnoty mieszkaniowej.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1113 (24/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze