Wstępnie zaplanowano ogłoszenie przetargów dla przewozów osobowych na kilku liniach - w tym na linii łączącej Kcynię, Szubin i Bydgoszcz. Prawdopodobnie mają zostać rozpisane w styczniu 2025 roku. Jest jednak warunek. Otóż składy muszą być zdolne do rozwinięcia prędkości co najmniej 80 km/h. Z założenia pasażerowie pierwszy raz wsiedliby do pociągu 12 grudnia 2027 roku i jeździliby do 14 grudnia 2030.
Przetarg na uruchomienie linii Kcynia - Bydgoszcz
W styczniu bieżącego roku w mediach pojawiła się informacja poprzedzająca przetargi dla przewozów kolejowych na kilku liniach w regionie, gdzie pociągi nie jeżdżą od wielu lat. Między innymi chodziło o połączenie od Kcyni przez Szubin do Bydgoszczy z możliwością uruchomienia relacji do Wągrowca czy też Poznania.
Władze województwa kujawsko-pomorskiego mówiły o tym kilka lat temu, jednak niekoniecznie się kwapią, by wydawać pieniądze na uruchomienie najkrótszej trasy, łączącej bydgoską i poznańską metropolię. Na stronie internetowej www.rynek-kolejowy.pl czytamy: Przedstawicielka Zarządu województwa kujawsko-pomorskiego potwierdziła […] chęć realizacji tej inwestycji, choć już nie z pomocą środków europejskich z nowego programu regionalnego, a w wyniku negocjacji z PKP PLK oraz ewentualnego zaangażowania środków własnych regionu.
Wstępnie zaplanowano ogłoszenie przetargów dla przewozów osobowych na kilku liniach - w tym na linii łączącej Kcynię, Szubin i Bydgoszcz. Prawdopodobnie mają zostać rozpisane w styczniu 2025 roku. Jest jednak warunek. Otóż składy muszą być zdolne do rozwinięcia prędkości co najmniej 80 km/h. Z założenia pasażerowie pierwszy raz wsiedliby do pociągu 12 grudnia 2027 roku i jeździliby do 14 grudnia 2030.
Czy kolej chce zarobić?
PKP PLK musiałaby zatem przez rok tak przygotować technicznie wytypowane linie, aby można było jechać z ustaloną prędkością minimalną 80 km/h. Nasuwa się pytanie, czy jest to realne? Niestety kolejowa centrala, mimo próśb o zajęcie stanowiska w tej sprawie, dotychczas nie odpowiedziała na nasze maile.
Marszałek pyta burmistrza
26 września bieżącego roku na ręce szubińskiego burmistrza wpłynęło pismo z Departamentu Planowania Rozwoju Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Poproszono samorządowców o opinię dotyczącą analizy planistyczno - prognostycznej dla linii kolejowej nr 356 na odcinku Bydgoszcz - Szubin - Kcynia - Wągrowiec.
- Na temat tej linii były prowadzone rozmowy, ale cztery lub pięć lat temu. Wtedy rozstrzygało się, czy rewitalizować odcinek Kcynia - Nakło, czy też z Bydgoszczy do Szubina oraz Kcyni. Wygrała opcja nakielska. Od 3 miesięcy marszałek wraca do tematu naszej linii, której koncepcja jest wpisana w strategię rozwoju województwa kujawsko-pomorskiego oraz bydgoskiej metropolii. Tak więc na poziomach strategicznych linia jest widoczna. Obecnie Urząd Marszałkowski przechodzi z poziomu ogólnej strategii do sprawdzenia potencjału zainteresowanych samorządów. Chodzi o konfrontację z rzeczywistością. Jestem realistą i podpiszę się pod każdą koncepcją, która pomoże uruchomić linię kolejową. To był i jest mój priorytet. Jako samorząd zdajemy sobie sprawę, że ani gmina, ani powiat tego nie udźwignie bez zaangażowania co najmniej marszałka oraz kolei. Kilka lat temu pisaliśmy do ówczesnego ministra w sprawie naszej linii i nie ukrywam, że najbardziej zależy nam na odcinku z Szubina do Bydgoszczy. Przedłużenie do Kcyni jest moim szczytem marzeń. Kierunek na Gołańcz i Wągrowiec będę popierał, ale trochę mniej entuzjastycznie. Mniej więcej miesiąc temu otrzymaliśmy pismo od marszałka. Prosi o analizę ekonomiczną i funkcjonalną połączenia Bydgoszczy z Szubinem i Kcynią. Oczywiście nasze stanowisko jest pozytywne
i w odpowiedzi pokazaliśmy nasz bardzo duży potencjał na tej czynnej, jednotorowej linii. Pociągi towarowe po niej jeżdżą. Jest mijanka w Zamościu. Kolejna mijanka, ale w połączeniu z Kcynią, znajduje się w Szubinie. Z tym problemów nie mamy. Mamy natomiast kłopot z pieniędzmi, a to wiąże się np. z rewitalizacją szyn, podkładów lub elektroniki. Poza tym zaproponowaliśmy miejscowości, w których mogą pojawić się nowe przystanki. Mam na myśli mocno rozbudowującą się Szkocję oraz Wolwark - tłumaczy burmistrz Szubina Mariusz Piotrkowski.
Potencjał Szubina
Potencjał szubińskiej gminy, według samorządowców, to prawie 9-tysięczne miasto oraz istniejąca tam stacja. Bezpośrednio przy kolejowym szlaku znajduje się Szaradowo/Zalesie, które również ma stację oraz 750 mieszkańców. W Pińsku mieszka 239 osób i zlokalizowano tam stację kolejową. Stacja jest również w Kołaczkowie/Stanisławce, a mieszka w tej miejscowości 1.180 ludzi. W największym Zamościu jest stacja kolejowa dla 1.664 mieszkańców. W Szkocji mieszka 419 osób,ale stacji nie ma, stąd propozycja burmistrza, aby zlokalizowano tam przystanek. W pobliżu szlaku kolejowego są miejscowości Tur (942 mieszkańców) oraz Rynarzewo (1.608). Bliskość linii kolejowej, to dla tych ludzi spore udogodnienie. W sumie po uruchomieniu przejazdów kolej może potencjalnie zyskać 16.000 pasażerów. Szubińscy samorządowcy zasugerowali marszałkowi budowę w pobliżu stacji kolejowych w Szubinie i Zamościu parkingów dla samochodów oraz zlokalizowanie autobusowych przystanków tworząc w ten sposób swoiste centrum przesiadkowe. Z Szubina do Kcyni szyny również są położone.
W sierpniu rozmawialiśmy na temat kolejowych fuzji z burmistrzem Kcyni Mateuszem Stachowiakiem. W ten sposób ujął to zagadnienie:
- Obecnie gmina Kcynia jest częściowo wykluczona komunikacyjnie. Uruchomienie linii od granicy z województwem wielkopolskim do Kcyni i dalej jest dla nas priorytetem od kilkunastu lat. Jesteśmy w tym jednomyślni. Potrzebna jest intensyfikacja działań ze strony naszego województwa w celu przywrócenia połączeń. To pozwoli skomunikować Kcynię z Nakłem nad Notecią, Bydgoszczą, Toruniem i Poznaniem. Oczywiście mam również na myśli Szubin. Na początek transport osobowy, ale docelowo przewóz towarów. W ten sposób stworzymy okazję do rozwoju naszego miasta. Jesteśmy gminą rolniczą, dlatego ważny jest chociażby przywóz nawozów i zboża. Bardzo chciałbym pojechać pociągiem do Bydgoszczy i nieważne jaką trasą.
Burmistrz Szubina wie, że miasto musiałoby sięgnąć do kieszeni: - Walczę o to, żeby ruszyć chociażby z pierwszym etapem tej bardzo drogiej inwestycji. Mam na myśli połączenie z Bydgoszczy do Szubina. Jako samorząd możemy zaangażować się i pomóc jednak w bardzo ograniczonym zakresie. Powiedzmy, że zapłacimy za wybudowanie przystanku czy peronu. Dużych pieniędzy nie wyłożymy, bo po prostu ich nie mamy. Mamy za to gminne drogi do utrzymania. Mieszkańcy chcą i muszą jakoś funkcjonować, a my mamy obowiązek im pomagać - puentuje burmistrz Piotrkowski.
Sołtyska miejscowości Wolwark Danuta Słowińska tak odpowiedziała Pałukom na pytanie o celowość uruchomienia w sołectwie przystanku. - Jeżeliby tak się stało to wrócilibyśmy do stanu kiedy jeździły pociągi i się u nas zatrzymywały. Myślę, że wszyscy byliby zadowoleni. Przystanek u nas służyłby także mieszkańcom oddalonego o mniej więcej kilometr Pińska. Blisko mają także osoby z Ameryczki. W tym momencie mówię w swoim imieniu, ale mogę zadać takie pytanie na naszej grupie.
Szubiński włodarz nie jest pewien, czy w tym momencie mieszkańcy gminy są gotowi na zamianę komunikacyjną samochodu na pociąg. W pobliżu znajduje się przecież trasa szybkiego ruchu, która umożliwia sprawne przemieszczanie się do pobliskiej bydgoskiej aglomeracji. Być może za jakiś czas, za sprawą rozwoju miast, sytuacja się zmieni. Pojawić się mogą między innymi różne miejskie strefy ograniczające ruch samochodowy. Świat idzie do przodu.
Cezary Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze