Łabiszyn, gmina, nawałnica, skutki, zniszczenia
Kolejna nawałnica, kolejne powalone drzewa
- To trwało nie więcej niż trzy do pięciu minut - mówi Barbara Piotrowska ze Smerzyna. - Spadł grad wielkości wiśni, może grubszy. Okno w pokoju było zamknięte, a jak trzasnęło, to się otworzyło, taka fala szła.
Barbara i Zbigniew Piotrowscy nazajutrz po nawałnicy w Smerzynie usuwali konary i gałęzie fot. Magdalena Kruszka Gmina Łabiszyn w tym roku jest najbardziej dotkniętą przez różnego rodzaju nawałnice gminą w całym powiecie. Ta, która przeszła w nocy z poniedziałku na wtorek, znów nie ominęła miejscowości w tej gminie. Nawałnica przeszła 8 sierpnia około 23:00. Tej nocy była burza, a gdzieniegdzie spadł grad, który zniszczył plony rolne, ale też owoce. Nocą i jeszcze kolejnego dnia strażacy usuwali drzewa z dróg, a w Łabiszynie także z jednego z domów.
- Mniej więcej od 22:30 zaczęły wpływać zgłoszenia do Państwowej Straży Pożarnej o połamanych konarach drzew oraz całych drzewach, które leżały na drogach - mówi Mirosław Wrzesiński, rzecznik prasowy PSP w Żninie i przyznaje, że zgłoszenia dotyczyły głównie gminy Łabiszyn. Do wtorku do południa strażacy przyjęli około 15 zgłoszeń o połamanych konarach oraz drzewach leżących na drogach, a dotyczyło to Obórzni, Łabiszyna, Smerzyna, Jeżewa i Jeżewic.
W Smerzynie wichura poczyniła szkody w ośrodku harcerskim. Jedno z drzew zniszczyło ogrodzenie przy bramie wjazdowej i tablicę informacyjną. Drugie runęło na przepompownię.
- Mamy problem z kanalizacją, w nocy do drugiej walczyliśmy - mówi komendant hufca Alicja Przybyłowicz, a pielęgniarka w ośrodku Izabela Borzych dodaje, że grad trzeba było łopatami przerzucać.
W Łabiszynie siedemdziesięcioletnia wierzba spadła na dom fot. Magdalena Kruszka Sytuacja była poważna. Obie panie przyznają, że czegoś takiego jeszcze nie przeżyły. Wichura przeszła jedną stroną ośrodka. Wszystko trwało nie więcej niż 4-5 minut. Zniszczenia były poważne. Droga była całkowicie zatarasowana drzewami. Alicja Przybyłowicz jest jednak spokojna o ośrodek, ponieważ jest on dobrze ubezpieczony. Straty też nie są tak wielkie, jak mogłyby być.
- Dzięki temu, że mamy nową instalację elektryczną, to mamy chociaż prąd - zauważa kierownik ośrodka Nikodem Dolata. - Nasza instalacja idzie pod ziemią. Ta, która była naziemna, została zniszczona, także w sąsiedztwie.
Przed ośrodkiem i wokół swojego domu skutki nawałnicy usuwali także Barbara i Zbigniew Piotrowscy, którzy mieszkają w sąsiedztwie ośrodka harcerskiego.
- Grad spadł tak wielki jak wiśnie, a nawet większy - relacjonuje pani Barbara. - Okno w pokoju było zamknięte, a jak trzasnęło, to się otworzyło, taka fala szła. Akacje nam się położyły na domu. Trzy leżą na domu, jedna spadła na camping. Zbigniew Piotrowski sprawdzał, czy nie ma uszkodzeń wewnątrz budynku. Akacje co prawda szkód nie zrobiły, ale pan Zbigniew obawiał się, czy budynek nie zostanie naruszony podczas usuwania drzew.
- Na trzy minuty przyszedł tajfun, co kładł drzewa, było gradobicie i to wszystko - mówi mieszkaniec Smerzyna. - Wiele to nie trwało. Potem się uspokoiło. Droga była wyścielona drzewami. W stronę Lubostronia wszystkie druty są pozrywane. Grad był tak duży, że ścięło plony za jeziorem. Tutaj takich szkód nie narobiło, ale za jeziorem ścięło mi mieszankę. Teraz roboty jest bardzo dużo.
Jedno z drzew feralnej nocy przewróciło się na dom w Łabiszynie. Właścicieli w tym czasie nie było, bo przebywali na wakacjach. Jak wrócili, okazało się, że wierzba, która rosła przed ich domem, runęła na ich budynek mieszkalny. Wichura wyrwała ją z korzeniami.
- Szkoda tego drzewa, bo siedemdziesiąt lat miało, piękny cień na podwórzu dawało. Za mojego życia już takie nie urośnie, ale i tak posadzę drugie - powiedział właściciel.
Film w zakładce Filmy.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1278 (32/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze