Biegła: Pramolan nie powoduje amnezji następczej
Koniec procesu Wiesława K.
Po ponad czterech latach, od czasu gdy prezesa PGM w Żninie Wiesława K. zatrzymano za jazdę po pijanemu, Sąd Rejonowy w Żninie wydał w tej sprawie wyrok. Prezes został skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Radca prawny Mariusz Stegienka uważa, że w tej sytuacji prezes powinien zrezygnować z zajmowanego fotela.
Prezes żnińskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej Wiesław K. sprawował funkcję radnego Rady Powiatu w Żninie w kadencji 2002-2006.
We wrześniu 2003 r. ówczesny radny został zatrzymany przez policję, kiedy nietrzeźwy prowadził samochód. Prokuratura postawiła mu zarzut prowadzenia samochodu po spożyciu alkoholu.
W 2004 r. akt oskarżenia wpłynął do sądu i sprawa trafiła na wokandę. Przewodniczącą składu orzekającego w tej sprawie była sędzia Dorota Biernikowicz. Nie udało jej się jednak wydać wyroku przed odejściem do pracy w sądzie w Poznaniu. Złożyły się na to między innymi nieobecności oskarżonego oraz jego dwóch obrońców: Lecha i Tomasza Dondajewskich.
Nowym przewodniczącym składu orzekającego został Łukasz Bem, a sprawa w sierpniu 2005 r. rozpoczęła się od początku. Świadkowie po raz drugi musieli złożyć zeznania.
W maju ubiegłego roku biegły psychiatra Rafał Lubosik zeznał, że obraz zachowania oskarżonego wskazuje, iż w dniu zdarzenia znajdował się pod wpływem działania leku pramolan i alkoholu.
W czerwcu ubiegłego roku, kiedy czynności procesowe miały się ku końcowi, mecenas Tomasz Dondajewski złożył wniosek, by sąd zwrócił się do biegłego z dziedziny toksykologii w celu wydania opinii dotyczącej działania pramolanu w ilości podanej przez oskarżonego, w szczególności biorąc pod uwagę interakcję leku z alkoholem. Sąd przychylił się do wniosku obrońcy.
Oczekiwanie na opinię spowodowało opóźnienie w postępowaniu sądowym o 8 miesięcy. 5 marca br. sąd postanowił rozprawę prowadzić od początku, ponieważ okres odroczenia był tak długi, że naruszył zasadę ciągłości postępowania. Na tejże rozprawie sąd postanowił dopuścić dowód z opinii Zakładu Medycyny Sadowej w celu ustalenia, czy zażycie przez oskarżonego pramolanu spowodowało, iż nie miał możliwości rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swoim postępowaniem bądź też czy zdolność ta była ograniczona.
Sporządzenie opinii zajęło znów sporo czasu i do kolejnej kontynuacji procesu doszło 29 października. Wiesław K. zgodził się na prowadzenie sprawy pod nieobecność jednego z obrońców. Nie zmienił swej linii obrony. Nadal nie przyznawał się do prowadzenia samochodu po pijanemu. Odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Potwierdził wcześniejsze zeznania. Sąd po raz trzeci przesłuchał świadków. Policjant Paweł Sz. zeznał, że kiedy Wiesław K. w czasie zatrzymania wysiadł z samochodu czuć było od niego alkohol.
Podczas ostatniej rozprawy sąd przesłuchał kolejnych świadków: policjanta Tomasza P. oraz Czesława W., Włodzimierza M., który zaproponował Wiesławowi K. wypicie drinków oraz żonę oskarżonego Liliannę K. Żona prezesa zeznała, że mąż spał całą sobotę (czyli dzień po zdarzeniu), a obudził się w niedzielę po południu i stwierdził, że niczego nie pamięta.
Zeznania złożyły też biegłe. Lekarz psychiatra Aleksandra Kasperowicz-Dąbrowicka wyjaśniła, iż pramolan wpływa na ośrodkowy układ nerwowy, niemniej dawka podana w danych ze sprawy - 150 mg - przyjęta w stosunkowo krótkim czasie nie zmieni świadomości człowieka na tyle, by nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi, czyli wykonywał jakieś czynności nie będąc ich świadomym.
- Niemożliwa jest sytuacja, by oskarżony nie zdawał sobie sprawy, że brał udział w spotkaniu z panem M. i żeby był tam w stanie rozmawiać i ten alkohol wypić. Taka dawka pramolanu u osoby, która nigdy wcześniej takiego leku nie brała, powoduje znużenie i senność. Po spożyciu leku może też pojawić się reakcja odwrotna do znużenia, zamiast uspokojenia i senności - pobudzenie. To nie znaczy, że człowiek nie jest świadomy tego, co robi, a przeciwnie. Nie ma takiej sytuacji, że można wziąć 5 tabletek „pramolanu” i następnie wykonać czynności w miarę sensownie, np. prowadzić rozmowę i nie zdawać sobie sprawy z tego, co się robi - dodała biegła.
Według Aleksandry Kasperowicz-Dąbrowickiej, człowiek po zażyciu pramolanu i niewielkiej ilości alkoholu mógłby zachowywać się tak, jak po wypiciu większej ilości alkoholu. Natomiast Wiesław K. musiałby wypić więcej alkoholu niż 150 ml, aby mieć taki wynik badania, jaki miał w momencie zatrzymania (2,7 promila). Biegła nie znalazła również informacji, by pramolan powodował amnezję następczą, czyli zapominania czynności, które wykonywało się po wzięciu leku.
- Stężenie alkoholu 3 promile jest wystarczającym dla stwierdzenia upojenia prostego (spożycie alkoholu - am) - uważa biegła.
Według lekarza psychiatry, zachowanie oskarżonego podczas zatrzymania przez patrol policji świadczy raczej o dobrej tolerancji alkoholu przez Wiesława K. Osoby, które w ogóle nie piją alkoholu, miałyby duże problemy z podobnym zachowaniem (bycie świadomym, odpowiadanie na pytania policjantów) przy takim stężeniu alkoholu.
Po wysłuchaniu opinii biegłej sędzia zamknął przewód sądowy. Prokurator wnosił o uznanie oskarżonego winnym zarzucanego mu czynu i wymierzenie kary 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych przez 4 lata, świadczenia pieniężnego w wysokości 5.000 zł i podania wyroku do publicznej wiadomości.
Obrońcy Wiesława K. wnieśli o uniewinnienie. Oskarżony w ostatnim słowie również wniósł o uniewinnienie.
Sąd uznał Wiesława K. za winnego tego, że 26 września 2003 r. około 22.00 na ulicy Żytniej w Żninie kierował samochodem osobowym w stanie nietrzeźwym i wymierzył mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności. Wykonanie kary sąd zawiesił na okres 2 lat. Sąd zakazał oskarżonemu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych przez 2 lata. Poza tym zobowiązał oskarżonego do zapłaty 500 zł na rzecz stowarzyszenia Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia w Bydgoszczy na cel bezpośrednio związany z udzielaniem pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych. Sąd zaliczył Wiesławowi K. na poczet kary okres zatrzymania prawa jazdy i w całości obciążył go kosztami postępowania sądowego w wysokości 120 zł.
Wyrok zostanie podany do publicznej wiadomości poprzez opublikowanie go w naszej gazecie. Wyrok jest nieprawomocny.
Radca prawny Mariusz Stegienka powiedział nam, że wyrok jest nieprawomocny, dlatego nie powoduje jeszcze skutków prawnych. Dodał, że jeśli materiał dowodowy wskazywał na winę oskarżonego i został on skazany prawomocnym wyrokiem w pierwszej instancji, to powinien poczuwać się do tego, by zrezygnować z pełnionej przez siebie funkcji prezesa PGM.
- Oczywiście nie musi tego robić. Gdyby to był wyrok prawomocny, to burmistrz powinien rozwiązać umowę z tym panem - dodał mecenas.
Burmistrz Leszek Jakubowski od nas dowiedział się, że prezes PGM został skazany. Zapytany, jakie w związku z tym poczyni kroki, odpowiedział: - Muszę się zastanowić. Po pierwsze od pana się dowiaduję. Muszę się z radcami skonsultować w tej sprawie, a jak się skonsultuję, to dam panu znać.
Z Wiesławem K. nie udało nam się porozmawiać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze