Reklama

Koniec roku brania, nadchodzi rok walki

Prezes MKS „Pałuczanka” Żnin, mimo że drużyna jest ostatnia w tabeli V ligi, a pieniędzy w 2014 r. z budżetu gminy do klubu wpłynie mniej niż w kończącym się roku, nie traci optymizmu. Przeprasza kibiców za walkower, za to, że czasami są problemy ze skompletowaniem kadry meczowej i liczy na ich wsparcie w rundzie wiosennej.

         fot. Karol Gapiński

Pałuczanka, Gmina Żnin, dotacje, kluby sportowe, burmistrz
     Koniec roku brania, nadchodzi rok walki
    W nadchodzącym roku gmina Żnin wydatkuje na dotacje dla wszystkich klubów sportowych nie 200.000 zł, jak w roku bieżącym, a 120.000 zł, czyli tyle co w 2013 r. otrzymała sama Pałuczanka. Klub ze Żnina, mimo że pieniędzy dostanie na pewno mniej, a sportowo dołuje, zamierza walczyć o pozostanie w V lidze. Prezes szacuje, że nawet 60.000 zł z ratusza pozwoliłoby utrzymać klub na powierzchni, ale zarząd będzie starał się o więcej.

     29 listopada przez burmistrza Leszka Jakubowskiego głoszony został otwarty konkurs ofert na udzielanie wsparcia finansowego z budżetu gminy Żnin w formie dotacji na realizację przedsięwzięć z zakresu rozwoju sportu w 2014 r. Przedmiotem dotacji może być przedsięwzięcie klubu sportowego w zakresie projektu o charakterze sportowym obejmujące dofinansowanie z tytułu: realizacji programów szkolenia sportowego; pokrycia kosztów organizowania zawodów sportowych lub uczestnictwa w tych zawodach; pokrycia kosztów korzystania z obiektów sportowych dla celów szkolenia sportowego i zakupu sprzętu sportowego. Ogólna kwota na dofinansowanie z tego konkursu to 120.000 zł. Termin składania ofert upłynie 23 grudnia 2013 r.
     Jest to mniejsza kwota, niż była wydatkowana z budżetu gminy w br. W podobnym konkursie na 2013 r. rozdysponowano 200.000 zł między 12 podmiotów zajmujących się organizacją sportu w gminie Żnin. Wówczas 120.000 zł z puli otrzymał Miejski Klub Sportowy Pałuczanka Żnin, co zresztą wywołało duży żal działaczy innych klubów, zwłaszcza piłkarskich. Brzysko-Rol Brzyskorzystewko, choć występuje w tej samej lidze, co Pałuczanka (czyli V) otrzymał 10.000 zł, co działacze z Brzyskorzystewka uważali za krzywdzące dla ich klubu. Zarząd Brzysko-Rolu z prezesem Jerzym Strzeleckim na czele skierował wtedy do burmistrza oficjalny protest w tej sprawie. Interweniował osobiście u włodarza również Mirosław Kozłowski, prezes LZS Cerplon Świątkowo/Cerekwica. Klub występował wtedy w klasie B i walczył o awans, więc przy założeniu, że sukces sportowy zostanie osiągnięty, rosłyby wydatki klubu. To stało się faktem, bo LZS Cerplon wywalczył upragniony awans i od jesieni występuje jako beniaminek w rozgrywkach klasy A. Tymczasem z puli 200.000 zł tylko 3.000 zł przypadło klubowi LZS Cerplon.
     W nadchodzącym roku cała pula środków dla klubów sportowych wynosi tyle, ile otrzymała w 2013 r. sama Pałuczanka. Wówczas jedynym argumentem przemawiającym za tym, że klub ze Żnina otrzymał lwią część środków w konkursie był fakt, iż Pałuczanka kończyła 90 lat. Część środków była przeznaczona na organizację obchodów jubileuszowych.
     Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział nam, że mniejsza pula środków w tym roku wynika z takiej, a nie innej propozycji radnych. Przyznał, że wyniki Pałuczanki są niezadowalające, a skoro zespół nie przynosi radości kibicom, to nie warto w niego aż tak wiele pieniędzy wkładać, jak w roku bieżącym.
     Ile tych pieniędzy rzeczywiście przypadnie Pałuczance, a ile innym klubom, zdecyduje burmistrz, ale wcześniej podziału dokona specjalna komisja. Burmistrz zaznacza, iż taki, a nie inny przydział środków na kluby sportowe to właśnie wynik pracy tej komisji. W tym miejscu zaznaczmy jednak, że ostateczna decyzja i tak zależy wyłącznie od burmistrza i nie musi być taka sama, jak decyzja komisji. W br. tę komisję tworzyli: przewodniczący Kazimierz Jańczak - reprezentant Rady Miejskiej oraz Łukasz Milejczak i Szymon Mrówczyński. Komisję do podziału 120.000 zł dla klubów na 2014 r. burmistrz powoła dopiero po terminie zgłoszeń w konkursie, a ten - przypomnijmy - minie dzień przed Wigilią.
     Gra Pałuczanki Żnin rzeczywiście pozostawiała jesienią wiele do życzenia. Zespół seniorów występujący w V lidze jest ostatni w tabeli. Co gorsza, były problemy z kompletowaniem składu na niektóre mecze. Zawodnicy nie pojawiali się na treningach, a czasami i na meczach ligowych. W efekcie jedno spotkanie ligowe zespół przegrał walkowerem, a w innym meczu grało tylko 10 zawodników, bo nie można było skompletować jedenastki. Co jest tego przyczyną? Ile faktycznie Pałuczanka potrzebuje pieniędzy, by pokryć koszty funkcjonowania klubu, gdy pierwsza drużyna występuje na szczeblu V ligi? Czy przy mniejszych środkach z gminy, niż rok wcześniej - a takie na pewno będą, skoro pula na wszystkie kluby jest niższa - żniński klub o 90-letniej tradycji przetrwa? Zapytaliśmy o to prezesa MKS Pałuczanka Leszka Sudaka.
     - Z mojej oceny wynika, że klub na naszym poziomie V ligi, przy 3 prowadzonych drużynach, w tym jednej seniorskiej, może utrzymywać się na powierzchni przy wsparciu z budżetu gminy 60.000 zł, choć oczywiście będziemy w konkursie aplikowali o więcej, nawet o pełną pulę, czyli 120.000 zł, bo doświadczenie uczy, że trzeba wnioskować zawsze zakładając optymistycznie. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy jedynym klubem w gminie, ale w mieście w zasadzie jedynym piłkarskim, a przynajmniej na poziomie seniorskim, bo „Jeziorak” to młodzież. Nie jesteśmy jednak klubem prywatnym, a miejskim i możemy liczyć przede wszystkim na wsparcie budżetu miasta. W mijającym roku mieliśmy dotację 120.000 zł, ale chcę zaznaczyć, że tylko część była z tego przeznaczona na bieżącą działalność - mówi prezes.
     Dotacja gminna jest wydawana przez klub na pokrycie kosztów dojazdów na mecze, na opłaty dla sędziów, dla trenerów, na sprzęt. Nie można jednak z tej puli finansować transferów oraz płacić piłkarzom.
     - Piłkarzom można postawić obiad, gdy - dajmy na to - wracamy z meczu, a akurat jest sponsor, który chce w ten sposób podziękować chłopakom i opłacić im posiłek - opowiada prezes. Wyjazd na mecze wiąże się z tym, że najczęściej w porze obiadowej piłkarze są przez kilka godzin poza swoimi domami.
     Leszek Sudak zaznacza, że wydatki związane z jubileuszem 90-lecia nie były uwzględnione w tej kwocie. Jubileusz był finansowany osobno ze środków gminnych. Jednak zobowiązania Pałuczanki wykraczały poza bieżącą działalność. Trzeba było uzupełnić wyposażenie, bo dotychczasowe było już niewystarczające i zużyte. Zakupione zostały stroje, buty, piłki, uregulowane zostały zaległości z tytułu opłat na rzecz Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. To wszystko są wydatki, które nie powtarzają się jednak rok w rok i w przyszłym roku już nie trzeba będzie ich ponosić. Prezes przyznał, że jeszcze 3.000 zł klub zalega za wykonaną pracę byłemu trenerowi pierwszej drużyny Leszkowi Piekarskiemu. - Taka była umowa między poprzednim panem prezesem a byłym trenerem i my, jako nowy zarząd, szanujemy ją. Nie mogliśmy jednak tego zobowiązania uregulować z tegorocznej dotacji i nie będziemy mogli z kolejnej. Przepisy są takie, że z dotacji w danym roku możemy uregulować zobowiązanie tylko powstałe w tym roku, a zobowiązanie wobec trenera Piekarskiego datuje się wcześniej. Dlatego te pieniądze zostaną uregulowane, gdy zdobędziemy wsparcie na ten cel któregoś z prywatnych sponsorów - zapewnia szef zarządu Pałuczanki.
     Prezes powiedział, że m.in. po zeszłorocznych kłopotach kadrowych drużyny seniorów przed niektórymi meczami, władze klubu zdecydowały o likwidacji drużyny juniorów starszych. To zespół wiekowo będący bezpośrednim zapleczem seniorów. Dzięki temu ruchowi klub ma tylko 3 zespoły, więc koszty są mniejsze, bo ubyły opłaty związane z wystawieniem juniorów starszych do gry o punkty (koszty wyjazdów, sędziów). Za to każdy zawodnik od 16. roku życia został zarejestrowany w K-PZPN w Bydgoszczy jako potencjalny uczestnik zawodów w V lidze seniorów. Młodszych chłopaków nie można ze względu na przepisy wpisywać na listę potencjalnych uczestników meczu seniorów.
     Mimo tego Pałuczanka nadal miała jesienią problemy kadrowe. Mobilizacji wśród graczy nie sprzyjał kiepski wynik sportowy. Im częściej drużyna przegrywała, tym zawodnikom towarzyszył mniejszy entuzjazm. Prezes przyznał, że akurat walkower i drugi występ tylko w 10 graczy był związany z okresem grypowym. Część piłkarzy się rozchorowała. Zwykle nie ma problemu, by nie było na meczu przynajmniej 14 piłkarzy, pośród których może się poruszać trener Piotr Rybak ustalając skład. Jednak poza tym dużym problemem są lokalne rozgrywki halowe w piłkę nożną. Nie tylko w ligach organizowanych w Żninie, ale też w innych miastach. - Te ligi halowe mają w regulaminach, że drużyny mogą mieć powiedzmy 3 zawodników zrzeszonych w kadrach klubów pod egidą PZPN, czyli takich, jak my. Żeby móc grać, to często piłkarze klubowi rezygnują z członkostwa w kadrze. Poza tym są narażeni na kontuzje, gdy grają na hali, co skutkuje później tym, że nasz trener Piotr Rybak ma mało ludzi do skompletowania składu. Ja mogę się tylko domyślać, że czasami gra w tych ligach halowych, gdzie drużyny mają sponsorów, może wiązać się z gratyfikacjami dla zawodników. Niektórzy grają w weekend kilka meczów na hali w różnych miastach. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że początek tych lig halowych nakłada się już z końcówką rundy jesiennej na trawie. Z kolei już w styczniu, gdy sezon halowy w pełni, „Pałuczanka” rozpoczyna przygotowania do rundy rewanżowej, więc trener chciałby mieć do dyspozycji wszystkich zawodników - analizuje sytuację w klubie Leszek Sudak.
     Prezes nie ukrywa, że przy posiadanych środkach finansowych nie może skutecznie odciągać graczy od uczestnictwa w halówce. Jedyne dochody prócz dotacji i wsparcia sponsorów klub ma z biletów. Bilet kosztuje 4 zł, ale kobiety i dzieci nie płacą za wejściówki na mecz, zaś młodzież płaci ulgowe. Frekwencja zaś nie jest duża. Najwyższa jesienią to 100-120 osób, a po kolejnych porażkach było jeszcze gorzej, frekwencja spadała grubo poniżej 50 osób na meczu. Dochody więc spadały. Obecnie kibiców zainteresowanych grą Pałuczanki jest tak mało, że nie są organizowane wyjazdy grupowe fanów na mecze poza Żninem. Wraz z lepszymi wynikami powróciliby w większej ilości - jak sądzi prezes - kibice. A wówczas można by wrócić do organizowania wyjazdów kibiców na mecze specjalnie wynajmowanym autobusem. Na razie jednak nie ma o tym mowy, bo nie ma wystarczającego zainteresowania.
     - Wprawdzie piłkarze nie mówią mi, że będą grali, jeśli będą pieniądze. Mają swoje sportowe ambicje, ale mimo wszystko mogę się domyślać, że pełne zaangażowanie niekoniecznie każdy z nich wykazuje. Kibiców chcę przeprosić za to, że nie sprawiliśmy im wiele radości jesienią, a przeciwnie - częściej dawaliśmy powody do smutku. Przepraszam, ale też dziękuję fanom za wsparcie i proszę o dalsze - mówi prezes.
     Mimo trudnej sytuacji zarząd klubu myśli o wzmocnieniu kadry pierwszej drużyny w przerwie zimowej graczami z innych klubów. Prezes nie chciał zdradzić nazwisk potencjalnych nabytków, ale chodzi o jakiegoś doświadczonego futbolistę, choć nie takiego, który jest już piłkarsko wyeksploatowany. Działaczom chodzi o napastnika, bo jesienią Pałuczanka potrafiła nawet - jak uważa prezes - konstruować niezłe akcje w ofensywie, lecz nie potrafiła ich skutecznie finalizować. Nowy piłkarz lub piłkarze mieliby to zmienić.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1139 (50/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości