Reklama

Kontrowersyjny plac zabaw

Górki Zagajne czy Dziewierzewo
    Kontrowersyjny plac zabaw
    Mieszkańcy Górek Zagajnych nie chcą, by plac zabaw stanął za dawną szkołą, przy dzikim wysypisku śmieci i boisku. Wskazali inną lokalizację, ale na zmiany jest już za późno. Być może plac zamiast dzieciom w Górkach, będzie służył maluchom w Dziewierzewie.      

    Urząd Marszałkowski przydzielił ponad osiemdziesiąt tysięcy złotych na budowę placów zabaw w Turzynie, Szczepicach, Dobieszewie i Górkach Zagajnych. Firmie Hydro Wielkopolska, która wybudowała trzy place, pozostał jeszcze jeden.
Mieszkańcy Górek Zagajnych zebrali się w remizie strażackiej w czwartek, na ten dzień zaplanowany był przyjazd TV     fot. Anna Duda

    Górki nie zgadzają się na lokalizację placu zabaw za dawną szkołą przy boisku sportowym, gdzie mieszkańcy, zakwaterowani w budynku szkoły, urządzili sobie dzikie wysypisko. Wieś wysprzątała teren w centrum i tam żąda postawienia placu. Teren w centrum ma jednak współwłaściciela, co  uniemożliwia - ze względu na wymogi unijne - usytuowanie tu placu.
    Sześciu członków rady sołeckiej w lipcu 2007 roku podpisało Plan Rozwoju Sołectwa Górki Zagajne, gdzie wyszczególnione jest  położenie placu zabaw za szkołą.  
    Temat na środowej sesji Rady Miejskiej w Kcyni wywołała radna Maria Łyszczarz. Mówiła ona, że rada sołecka Górek nie przeczytała dokładnie, co podpisuje.
- Mieszkańcy wnoszą pismo, w którym kategorycznie nie zgadzają się na posadowienie placu zabaw we wskazanej lokalizacji. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że są to pieniądze unijne i niezrealizowanie tego zgodnie z dokumentacją, pozwoleniem na budowę i posadowieniem dyskryminuje cały projekt czterech placów zabaw.
    To trudna sytuacja, podpisali oni zgodę na lokalizację, której ja jako matka też bym nie bardzo chciała, oni podpisali to, a nic się nie da tu zmienić – mówiła radna Maria Łyszczarz, przekazując burmistrzowi petycję, w której mieszkańcy nie zgadzają się z lokalizacją placu zabaw w miejscu wskazanym w dokumentacji.
    - Sytuacja tam wyglądała tak, że mieszkańcy wskazali posadowienie placu w miejscu, gdzie - jak się później okazało - teren ma współwłaściciela, a przepisy unijne mówią jasno, że nie można takiego przedsięwzięcia lokalizować  na  gruncie, który ma prywatnego współwłaściciela. Teraz już nie ma czasu na zmiany, protesty, krzyczenie „nie”. Przyjechała firma do montażu, a tu słyszymy „nie”. Mamy podpis rady sołeckiej, która zgodziła się na tę  lokalizację. Mnie jest o tyle przykro, że walczyliśmy o plac zabaw w Górkach, a teraz są takie problemy – powiedział Tomasz Szczepaniak,  burmistrz Kcyni.
    Na czwartkowym spotkaniu w Górkach Zagajnych Zofia Okrutnik wyraziła swój pogląd: - Po raz kolejny jesteśmy oszukani - tak było z przetapialnią aluminium, którą uruchomiono we wsi wbrew naszej zgodzie - na szczęście wyrok sądu był dla nas przychylny, tak było ze szkołą, którą zlikwidowano, tak też było z pieniędzmi za wycięte topole, których do teraz nie otrzymaliśmy. Nie damy się robić w konia  po raz kolejny. Zadaję pytanie burmistrzowi: czy ludziom w Kcyni też wybudowałby plac zabaw na takim terenie, jak chce zrobić to u nas - w pobliżu szamba i studzienek?
    W imieniu mieszkańców wypowiedziała się Teresa Osial, przewodnicząca Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Kobiet Wiejskich koło w Górkach Zagajnych.
    - Uważamy, że plac wskazany przez gminę jest nieprzemyślany, że urzędnik wytypował go zza biurka, nie będąc w ogóle w terenie. Kiedy się okazało, że plac wskazany w centrum wsi przez mieszkańców ma współwłaściciela, który chce chętnie przekazać  plac, zrzekając się go na rzecz wsi, to przez rok urząd nic nie zrobił, by przejąć ten grunt i wyeliminować  z własności prywatnego współwłaściciela. My, mieszkańcy nieświadomi tego, uprzątnęliśmy ten teren. Kiedyś to był piękny ogród, dziś jego właścicielka ma ponad 80 lat i ogród zarósł chwastami. My teren wykarczowaliśmy, był spryskany dwukrotnie środkiem na chwasty, przeorany, wyzbieraliśmy kamienie, korzenie, wszystko to zostało wywiezione, plac wyrównany, wszystko pod potrzeby placu zabaw, a tu się okazuje, że nie w tym miejscu firma chce go budować. Do tego nieporozumienia doprowadził brak porozumienia pomiędzy mieszkańcami a gminą. Ponad 3 godziny czekaliśmy na burmistrza,  kiedy przyjechała firma montować plac przy śmierdzącym szambie, na śmietniku. Zaraz po tym przyjechał spych z ZGKiM i zepchnął teren.  Jak czekaliśmy na interwencję burmistrza to przysłał on Marka Grajewskiego i Arkadiusza Stachowiaka, którzy nie znali tematu do końca, telefonowali do urzędu, nie potrafili nam od razu nic wyjaśnić.  Do tego nie dopuszczali nas do słowa i w końcu puściły nerwy, doszło do niekulturalnej wymiany zdań, pyskówki, ale zaznaczam, że z obu  stron, nie tylko ze strony naszych mieszkańców.
    Nasi strażacy trzy lata temu sami, własnymi siłami uprzątnęli teren przy szkole i zrobili tam boisko w czynie społecznym, gdzie mieliśmy już wiejskie biesiady i zawody. Obok w szkole porobili mieszkania socjalne, a ci mieszkańcy zrobili sobie dzikie wysypisko, mimo że mają pojemniki na odpady. Na tym wysypisku jest wszystko od pampersów po farby, odpady, praktycznie wszystko. Jak dowiadywaliśmy się w „Sanepidzie”, to najpierw należy wszystko wywieźć, wybrać ziemię i usunąć, a w to miejsce nawozić piasku. Kolejny aspekt  przemawiający za tym, że wskazana przez gminę lokalizacja jest zła, to to, że obok placu jest zaraz boisko i dziecko bawiące się na placu może dostać piłką w głowę.
    Teraz słyszymy, że plac może zostać przeniesiony do Dziewierzewa. Jak ma powstać za szkołą plac, to lepiej niech w tym roku będzie w Dziewierzewie, a my przy dobrej woli burmistrza byśmy chcieli, by dokonali wszystkich formalności z przejęciem gruntu i za rok, czy dwa postawili plac tam, gdzie my wskazaliśmy – mówi Teresa Osial.
    Wiceburmistrz Arkadiusz Stachowiak spotkał się z mieszkańcami. Poprosił też o asystę policji, kiedy wraz z pracownikiem ZGKiM udał się na miejsce, by wymienić wkładkę w drzwiach świetlicy, w której Hydro Wielkopolska miała złożone elementy placu.
    - Pytałem kto ma klucze od świetlicy, nikt nie chciał się przyznać, mimo że czułem, że mieszkańcy wiedzą, dlatego zmuszeni byliśmy wymienić wkładkę w drzwiach do świetlicy, gdzie są elementy  placu zabaw, a sama świetlica stanowi własność gminy. Nie chcę już wracać do zachowania mieszkańców i kierowanych w naszą stronę epitetów.  Nie dało się porozmawiać z mieszkańcami, prosząc o pięć minut ciszy, dostałem minutę, ale i ona nie przekonała mieszkańców. Nie docierały do nich argumenty, że są wymogi projektu, które kategorycznie wykluczają współwłasność prywatną pod inwestycje współfinansowane z pieniędzy unijnych. Rada sołecka podpisała plan rozwoju sołectwa bez sprzeciwów – podkreślił Arkadiusz Stachowiak.
    Wiceburmistrz potwierdził, że wspólnie z Tomaszem Hałasem od pozyskiwania środków unijnych był w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu w tej sprawie.
    - Czekamy teraz na decyzję, czy możliwa jest zmiana lokalizacji budowy placu zabaw i przeniesienia go z Górek Zagajnych do Dziewierzewa, gdzie mamy nasz gminny teren z przeznaczeniem pod plac zabaw. Skoro mieszkańcy uważają to za problem i kilku najbardziej wrzeszczących postawiło sprawę w ten sposób, że albo plac stanie w miejscu wskazanym przez wieś, albo wcale, to uznaliśmy, że nie będziemy go siłą stawiali, tylko poszukamy innego rozwiązania – powiedział wiceburmistrz.
    Sołtys Jan Filipek twierdzi, że urząd sfabrykował uchwałę z zebrania wiejskiego w Górkach Zagajnych w sprawie uchwalenia Planu Rozwoju Miejscowości Górki Zagajne na lata 2007-2013.
    - Po pierwsze, jako członkowie rady podpisane są dwie osoby, które w radzie nie były, a po drugie nie zgadza się data tego zebrania wiejskiego na piśmie,  jakim wizytuje się urząd. Skąd oni mają takie pismo - nie wiem, to jest czysta fikcja - mówi Jan Filipek.
    Wiceburmistrz Arkadiusz Stachowiak przyznał, że wśród wielu oszczerstw pod adresem urzędu słyszał i to. - Uważam, że sołtys, widząc, że posiadamy całą dokumentację, stara się teraz oskarżyć nas o fałszowanie dokumentów,  co jest zupełną nieprawdą. Jest ważny dokument podpisany przez sołtysa i mieszkańców. Można się tu jedynie zastanawiać, co jeszcze wymyśli sołtys, którego ewidentnym błędem był fakt, że nie poinformował mieszkańców o zmianie lokalizacji placu zgodnie z planem rozwoju - powiedział Arkadiusz Stachowiak.
    Decyzja w Urzędzie  Marszałkowskim, dotycząca tego, czy plac powstanie w Górkach czy w Dziewierzewie, ma zapaść najpóźniej do końca tego tygodnia.
Sylwia Wysocka
Kcyńskie Pałuki nr 109 (11/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości