„Powiedziałam sobie, że już się nie dam nabrać na żadne pokazy i żadne umowy, a tu się okazuje, że jeszcze z medyką mam kłopot. Ja teraz drę wszystko i wyrzucam. Już teraz im się nie dam!” - mówi Sabina Dreżewska z Barcina, która czuje się oszukana
fot. Magdalena Kruszka
Umowa, faktura, Barcin, aparat EKG
Kosztowna oferta dla abonentów
Schemat działania w całej Polsce jest podobny. Zaczyna się od telefonu. Dzwoniący informuje, że jest możliwość obniżenia abonamentu za telefon. Kilka dni później przychodzi przedstawiciel firmy i podsuwa umowy do podpisania. Mija kolejnych kilka dni i przychodzi faktura na 9 zł, potem kurier przywozi aparat do mierzenia EKG, a kolejna faktura opiewa na kwotę 60 zł. Próby wyjaśnienia sprawy i zerwania umowy kończą się fakturą na kwotę 511,50 zł. Do rzecznika konsumenta zwróciło się jak dotąd dziewięć poszkodowanych osób.
Wszystkie umowy w powiecie żnińskim zawarte zostały między 8 a 10 kwietnia. Do takich informacji dotarła rzecznik konsumenta ze Żnina Izabela Gronet. Nie było to łatwe, bo przedstawiciel firm Telekomunikacja Dla Domu, Polskie Centrum Telemedyczne i Polska Energetyka PRO (Izabela Gronet ustaliła, że te trzy firmy są ze sobą powiązane), o ile zostawiał w ogóle kontrahentom podpisane umowy, to były to egzemplarze bez jego podpisu.
Dopiero żądanie wydania kopii umowy, którą posiada firma, pozwoliło odkryć, że przedstawicielem tych firm, który pukał do drzwi mieszkańców powiatu, był Patryk O.
ZNIŻKA DLA ABONENTÓW
- Zaczęło się od telefonu na początku kwietnia, wtedy zadzwonił pan, który mówił, że już tyle lat jesteśmy abonentami w Telekomunikacji i że należy nam się jakaś zniżka, lepsza oferta - wspomina jeden z mieszkańców Barcina, który woli pozostać anonimowy. Przyznaje, że to wstyd, że jego żona dała się nabrać w tak podły sposób. Woli, żeby rodzina się o tym nie dowiedziała. Wiedzą natomiast niektórzy sąsiedzi. Ci, którzy także dali się oszukać.
Kilka dni po wspomnianym telefonie, dokładnie 8 kwietnia, do lokalu mieszkańca Barcina przybył przedstawiciel firmy. W domu była tylko żona, która dowiedziała się, że będzie płacić o połowę mniejszy rachunek za telefon. Do tej pory jej abonament wynosił 30 zł, po podpisaniu nowej umowy miał wynieść zaledwie 18 zł,
a do tego nowa umowa miała gwarantować 100 darmowych minut w rozmowach lokalnych, strefowych i międzystrefowych. Zaproponowali też zawarcie umowy na dostawę energii, ale propozycja ta nie spotkała się z aprobatą.
- My co prawda mamy telefon komórkowy, ale rodzina zawsze do nas dzwoni na stacjonarny i informuje, jak jest jakieś wesele czy pogrzeb, to wolimy z niego nie rezygnować - mówi mieszkaniec Barcina. - Żona podpisała z przedstawicielem umowę przekonana, że jest to przedstawiciel firmy „Telekomunikacja Polska”. Dopiero potem się rozczytałem, że to nie jest „Telekomunikacja Polska”, tylko Telekomunikacja Dla Domu.
EKG W PAKIECIE
Krótko po podpisaniu umowy z Telekomunikacją Dla Domu przyszła faktura na 9 zł wystawiona przez Polskie Centrum Telemedyczne. Zaraz potem przysłano urządzenie do mierzenia EKG, a następnie fakturę na kwotę 60 zł za usługę TeleEKG komfort. Mieszkaniec Barcina natychmiast urządzenie odesłał, a zaraz później odebrał fakturę na kwotę 511,50 zł z tytułu wypowiedzenia umowy przez klienta.
- Córka sprawdziła tę firmę w Internecie i okazało się, że oni innych też oszukali, nawet na naszym terenie - zwraca uwagę mieszkaniec Barcina. - Wiem, bo rozmawiałem nawet z jedną panią z Barcina, która też takie faktury otrzymuje. Pytałem też listonosza, czy dużo jest przesyłek z tej konkretnej firmy, to powiedział, że bardzo dużo. Myśmy to tak załatwili, że żona 8 kwietnia zawarła umowę, a 14 kwietnia napisaliśmy im, że mają się odfajkować. Poradziliśmy, żeby się wzięli za pracę, a nie za porządnych ludzi.
W umowie, którą dysponowało małżeństwo z Barcina było zaznaczone, że konsument może od niej odstąpić, składając operatorowi stosowne oświadczenie o odstąpieniu w ciągu 14 dni od daty zawarcia umowy. Na umowie jest też zaznaczone, że Telekomunikacja Dla Domu jest całkowicie odrębnym podmiotem gospodarczym od Orange Polska S.A. Na uwagę zasługuje też fakt, że kapitał zakładowy Spółki, z którą małżeństwo z Barcina zawarło umowę, wynosi 5.000 zł.
- Oni się przedstawiają, że są z Telekomunikacji, a z jakiej, to już nie mówią - skarży się mieszkaniec Barcina. - Dosyć, że oszukują ludzi, to jeszcze teraz mnie straszą sądem i komornikiem. Do Telekomunikacji Polskiej płacimy nadal jak płaciliśmy, a za te faktury, które z różnych miast przychodzą od tej szajki zorganizowanej, to nie zapłacimy.
Mieszkaniec Barcina był w komisariacie policji w Barcinie. Stamtąd jednak odesłano go na komendę do Żnina. Po koniec ubiegłego tygodnia rozważał zgłoszenie sprawy na komendzie i zwrócenie się do rzecznika konsumenta w Żninie.
MÓWIĘ: WY ŁOTRY
To nie jedyny przypadek tego typu działania podejrzanej firmy. Z podobną sytuacją zetknęła się 80-letnia Sabina Dreżewska, także z Barcina, która 38 lat przepracowała jako księgowa i na liczbach zna się doskonale. Utrzymuje ona, że żadnej umowy nie podpisywała, a faktury zaczęły przychodzić. Wspomina, że swoje dane podawała jedynie na pokazach organizowanych jakiś czas temu w Barcinie.
- Ja nie mam żadnej umowy, a z tym telefonem, to już mi obrzydło życie - mówi Sabina Dreżewska. - Rachunki opłacam zawsze bardzo punktualnie, a ktoś tu przehandlował adres i jest jak jest. Mam tu tak dużo nieprzyjemności. Jak coś przychodzi, to ja to wyrzucam. Raz tylko zapłaciłam jeden rachunek, ale to przez przypadek.
Pani Sabina przyznaje, że któregoś dnia córka wzięła do zapłacenia plik rachunków, wśród których była też faktura z jednej z podejrzanych firm. Wszystkie te rachunki uregulowała. Rachunki do zapłaty przychodzą do niej także z firmy Orange, z którą miała zawartą umowę, z tym że w ostatnim czasie zaczęły wzrastać i stała suma opiewająca na średnio 52 zł miesięcznie wzrosła jej do 81 zł.
- Ktoś dzwonił do mnie i pytał, czy chcę płacić taniej, ale powiedziałam, żeby dali mi spokój, a jakbym mogła płacić taniej, to już dawno by mi rachunki obniżyli - mówi pani Sabina. - Powiedziałam sobie, że już się nie dam nabrać na żadne pokazy i żadne umowy, a tu się okazuje, że jeszcze z medyką mam kłopot. Ja teraz drę wszystko i wyrzucam. Już teraz im się nie dam!
Sabina Dreżewska twierdzi, że w maju otrzymała jeszcze normalny rachunek z Orange, w czerwcu rachunku za telefon nie było, a w lipcu przyszedł rachunek wraz z wykazem rozmów z Telekomunikacji Dla Domu. Podobnie jak w poprzednim przypadku, otrzymała ona wezwanie do zapłaty 9 zł.
- Zadzwoniłam do nich wówczas i nawrzucałam im, że są złodziejami, a oni mi wysłali jeszcze jeden rachunek na 511,50 zł kary za zerwanie umowy z groźbą, że jak nie zapłacę, to mnie oddadzą do sądu - skarży się pani Sabina. Któregoś dnia zapukał do niej też kurier z pakunkiem, ale przesyłki nie odebrała i nie interesowała się w ogóle, co w niej jest. Teraz każdy list trafia bezpośrednio do jej skrzynki.
- Przysięgłam sobie, że na żadne pokazy już nie będę chodzić i takich rzeczy nie będę robić, bo to pachnie nieuczciwością - zarzeka się pani Sabina. - Ja nie zawierałam ani nie zrywałam żadnej umowy, a oni mi kary zaczęli naliczać. Tyle lat pracowałam jako księgowa, a oni mnie będą nabierać. Mówię: „wy łotry”. Niech oni sobie przysyłają, co chcą.
POSZKODOWANI ZGŁASZAJCIE SIĘ
Izabela Gronet, rzecznik konsumenta ze Żnina apeluje, żeby absolutnie nie płacić w takich sytuacjach żadnych rachunków, nawet jeśli w grę wejdzie firma windykacyjna. Podkreśla, że windykacja to tylko straszenie. Nie można natomiast zignorować sądowego pisma, nawet jeśli jest ono bez podpisu. Od takiego pisma należy się odwoływać.
Izabela Gronet przyznaje, że zna sprawę, bo do wtorku zgłosiło się do niej 9 poszkodowanych osób - 3 z Barcina i 6 ze Żnina. Każda z nich zawarła umowę między 8 a 10 kwietnia. Wobec takiej skali zjawiska, rzeczniczka konsumentów złożyła doniesienie do prokuratury.
- Schemat działania powtarzał się w każdym przypadku - mówi Izabela Gronet. - Najpierw rachunek na 9 zł, potem aparacik, a potem 511,50 zł za zerwanie umowy. Mało kto był świadomy, że podpisuje umowę z inną firmą niż Telekomunikacja Polska. Oni podpisywali te umowy w nieświadomości, a potem okazało się, że mają egzemplarz umowy bez podpisu przedstawiciela firmy. Dopiero na wniosek, aby przysłać kopię umowy, którą posiada firma, można było uzyskać egzemplarz z podpisem pana Patryka O. Nikt tym ludziom nie mówił o aparatach ani o usługach medycznych. To nie jest sprawa lokalna, bo huczy o tym w całej Polsce. Wszędzie mają takich panów „patryków”. Dlatego też zawiadomiłam o tym prokuraturę i jest nadzieja, że prokuratury się ze sobą skontaktują i stwierdzą oszustwo, skoro skala jest tak wielka.
Sprawa jest znana także żnińskiej policji. To właśnie tu 11 lipca zgłosił się 87-letni mieszkaniec Żnina. Nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji z Żninie informuje, że policja otrzymała sygnał o tym, że od 6 maja do 8 lipca nieznana osoba reprezentująca Polskie Centrum Telemedyczne doprowadziła tego mężczyznę do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Chodziło o 9 zł. Mężczyzna otrzymał też fakturę opiewającą na standardową kwotę 511,50 zł za wypowiedzenie umowy, której de facto nie wypowiadał.
- W tej sprawie prowadzimy postępowanie w celu ustalenia osoby reprezentującej firmę - powiedział nadkom. Krzysztof Jaźwiński. - Przyjrzymy się temu, co to za firma. Jeśli są inni poszkodowani, to niech się do nas zgłoszą. Trzeba sprawdzić, czy umowa była sporządzona tak, żeby wprowadzić ludzi w błąd. W tej sprawie ma znaczenie, jeśli umowy podpisały jedynie osoby starsze, bo staje się to działaniem podobnym jak metoda „na wnuczka”.
Nie jest znana skala poszkodowanych w podobny sposób osób w powiecie żnińskim, bo nie każdy decyduje się na zgłoszenie sprawy. Zarówno policja, jak i rzecznik konsumenta zachęca jednak do tego, aby powiadamiać odpowiednie instytucje o fakcie podpisania niekorzystnej umowy z którąś z podejrzanych firm.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1222 (28/2015)
Inne teksty na ten temat:
17 zł co miesiąc przez dwa lata
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze