
Radni otrzymali na sesji od Henryka Popławskiego zdjęcia obrazujące, jak zmienił się w ostatnim czasie krajobraz w Bielawach
fot. Magdalena Kruszka
Gmina, pozwolenia, Bielawy, materiał, Lafarge, radny Henryk Popławski
Krajobraz marsjański - odpad czy surowiec
W Bielawach, w nieodległym sąsiedztwie Piechcina, składowany jest materiał, który potem dostarczany jest do Lafarge. Radny Henryk Popławski, mieszkaniec Piechcina, zastanawiał się, jak bardzo szkodliwy jest ten materiał i czy są pozwolenia na jego przechowywanie.
Radny Henryk Popławski poruszył tę kwestię w interpelacjach na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie. Przekazał radnym zdjęcia drogi prowadzącej do składowiska materiałów dostarczanych do Lafarge.
- Są to zdjęcia zrobione na tak zwanej białej drodze i w Bielawach - mówił Henryk Popławski. - Biała droga została już tylko z nazwy. W tej chwili mamy czerwoną drogę. Mamy tam teraz krajobraz marsjański, czerwoną ziemię.
Radny złożył wniosek, żeby gmina wystąpiła do wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska z zapytaniem, czy materiał jest składowany zgodnie z przepisami. Poprosił także o wystąpienie do Lafarge, żeby firma przyjrzała się temu, jak dostawcy materiał do niej dostarczają i sprawdzenie, czy powiat wydał pozwolenie na składowanie tego typu materiałów. Apelował do ekologów, aby uwzględnili, że w Bielawach powstaje pustynia, na której nie ma ptaków i żadne inne zwierzę się nie uchowa, a człowiek też jest częścią ekosystemu i warto o niego powalczyć.
Pytał, jaki jest skład chemiczny tego, co w Bielawach jest składowane. Podkreślał, że znajdują się tam nie tylko hałdy czerwone, ale także w kolorze siwym.
- Można się domyślać, że są to jakieś popioły, jakieś materiały z elektrofiltrów, nie wiem - mówił Henryk Popławski. - Ale jeżeli prawdą jest, że są to materiały z popiołów czy z elektrofiltrów, to możemy się liczyć z tym, że mamy tam całą tablicę Mendelejewa. Nikt mi nie powie, że siarka czy metale ciężkie są obojętne dla zdrowia. Nie chciałbym, żebyśmy za pięć czy dziesięć lat obudzili się z ręką w nocniku. Nie wiem, czy to jest rakotwórcze, ale chciałbym mieć pewność, że nie jest. Wygląda to paskudnie.
Radny zaznaczał, że materiał składowany jest w sposób skandaliczny, na nieutwardzonym terenie i podkreślał, że materiał w samochodach po załadunku powinien być zabezpieczony, żeby się nie wysypywał, a koła powinny być myte w myjkach, czego nie ma w Bielawach.
- Szkoda, że ta informacja wychodzi od radnego, a Stowarzyszenie Ekologiczne jeszcze nic nie zrobiło - dodał radny Jakub Wojciechowski, także mieszkaniec Piechcina. - Mieliśmy okazję kilka tygodni temu słuchać tutaj, ile to publikacji zostało wydanych, ile konkursów, a za chwilę nie będziemy mieli na jaki temat wydawać publikacji, bo już tego nie będzie.
Radna Jadwiga Mateńko stwierdziła, że ze strony radnego Wojciechowskiego pod adresem Stowarzyszenia Ekologicznego kierowane są złośliwości, a Stowarzyszenie Ekologiczne nie ma w swoich szeregach policji związanej z ochroną środowiska. Dodała, że warto byłoby stowarzyszeniu po prostu przekazać informację o tym, co się dzieje i wtedy można by liczyć na reakcję.
- Jesteście państwo przedstawicielami tego okręgu wyborczego, mieszkańcami tego terenu, więc to państwo pierwsi zauważacie te rzeczy i należy o tym mówić, a nie w lekki sposób oskarżać organizację - stwierdziła Jadwiga Mateńko.
Burmistrz Michał Pęziak przyznał, że nie wiadomo, czy ekolodzy w ogóle o sprawie wiedzą i czy podjęli jakieś działania, więc osądzanie ich byłoby na wyrost. Poradził wstrzymać się ze słowami krytyki pod adresem Stowarzyszenia Ekologicznego. Poinformował również, że kontrowersyjną działalność w Bielawach prowadzi firma ze Słaboszewa. Zezwolenie na transport i zbieranie odpadów zostało wydane przez starostę mogileńskiego i ono dotyczy całego kraju.
- Jest tylko pytanie, czy to, co jest tam składowane, jest odpadem czy surowcem - powiedział burmistrz Michał Pęziak. - My nad tym pracujemy i będziemy się starali uzyskać informacje od uprawnionych służb, jak nazwać to, co się tam znajduje i w jakich warunkach powinno być to przechowywane.
Burmistrz dodał, że jeśli chodzi o transport, to materiał jest zabezpieczony plandekami podczas wywozu w samochodach ciężkich typu łódka. Natomiast to, co się znajduje na drodze, zostaje wywożone na kołach pojazdów. Gmina będzie sprawdzać, czy pojazdy przed wyjazdem z miejsca zgromadzenia tych substancji powinny być myte.
- Urząd będzie kontynuował prace nad tym - uspokoił burmistrz Michał Pęziak.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1168 (27/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze