Mogilno, Piotr Wawrzyniak, św. Jakub, Kazimierz Zimmerman
Ks. Piotr Wawrzyniak - Wielki Syn Narodu
Druga połowa XIX w. w Wielkopolsce należała do organiczników. Wśród nich ogromną rolę odgrywali księża katoliccy. Tak się w naszej historii złożyło, że dopiero w ostatnich latach ich wysiłek został dostrzeżony. Jednym z czołowych działaczy społecznych, gospodarczych, spółdzielczych a także politycznych przełomu XIX i XX w. był ks. prałat Piotr Wawrzyniak.
Nazwany przez Niemców "niekoronowanym królem Polski" wniósł ogromny wkład w budowę niezależnych, czysto polskich organizacji na terenie Wielkopolski. Jego działalność, mająca na celu organizowanie się społeczności wielkopolskiej wokół idei narodowych i katolickich, przyniosła znakomite efekty w okresie odbudowy niezależnego bytu państwowego, którego ksiądz niestety nie doczekał.
Z Mogilnem związany był od roku 1898, kiedy to na mocy dekretu prymasowskiego objął w zarządzanie parafię farną z trzema kościołami pw. św. Jakuba, św. Jana. i św. Klemensa.
Wysiadając 30 kwietnia 1898 r. na dworcu mogileńskim nie był zachwycony nową prebendą. Wydawało się, że proboszczowanie w małym miasteczku pogranicza zmniejszy aktywność społeczną księdza, który już wówczas był przecież patronem Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych z siedzibą w Poznaniu.
Te złe przeczucia na szczęście się nie sprawdziły, a Mogilno okazało się być znakomitym miejscem dla jego misji duszpasterskiej i społecznej. Ks. Wawrzyniak nigdy nie ukrywał, że stało się tak dzięki jego pomocnikowi w parafii ks. Mieczysławowi Brodowskiemu.
Mogilno znał ks. Piotr z lat wcześniejszych. Wizytował kilkakrotnie działający tutaj Bank Ludowy, a w 1894 r. kandydował z okręgu mogileńsko-strzeleńsko-inowrocławskiego do parlamentu Rzeszy. Wybrano go co prawda w innym okręgu wyborczym, ale mogilnianie zdążyli poznać poglądy księdza.
Działalność ks. Piotra Wawrzyniaka była wielonurtowa. W zarządzanych przez siebie parafiach w ciągu 12 lat spowodował ogromne przeobrażenia. Przede wszystkim gruntownie wyremontował dwa kościoły, zakupił do nich funkcjonujące do dziś organy, całkowicie przeobraził wygląd cmentarza miejskiego, urządzając go na sposób parku.
Rozmach budowlany księdza był ogromny. Już kilka miesięcy po przybyciu oddano do użytku przerobioną stodółkę proboszczowską, którą przeznaczono na miejsca spotkań polskich organizacji działających w mieście. Przez wiele lat budynek ten był jedynym pomieszczeniem, w którym mogli legalnie zbierać się Polacy i dyskutować o problemach społecznych, gospodarczych czy politycznych.
Obejmując funkcję prezesa Rady Nadzorczej mogileńskiego Banku Ludowego spowodował błyskawiczny rozwój tej instytucji. W roku 1910 była to już poważna firma, a złożone w niej oszczędności doszły do kwoty 2.500.000 marek (w 1898 - 75.000 marek). Rozwój banku był tak duży, że należało pomyśleć o nowych pomieszczeniach dla niego. Ks. Wawrzyniak zbudował na terenie parafii, na brzegu jeziora mogileńskiego, piękny budynek, zaprojektowany w stylu gotyku angielskiego, będący do dziś ozdobą tej części miasta i przeniósł do jego pomieszczeń siedzibę banku w 1904 r.
Największym dziełem, które sobie zamierzył był wspaniały budynek przeznaczony dla polskiej społeczności lokalnej, z salą widowiskową na 350 miejsc. Miał to być i tak się zresztą stało, dom katolicki, w którym znalazłaby miejsce biblioteka publiczna (pamiętajmy, że ks. Wawrzyniak był wiele lat związany z Towarzystwem Czytelni Ludowych, w którym pełnił liczne funkcje), a także pomieszczenia dla polskich organizacji społecznych. Budynek oddany do użytku po śmierci księdza do 1939 r. spełniał funkcje, do których był powołany. Obecnie mieści się w nim kino.
Nie sposób opisać niespożytej pracy księdza Wawrzyniaka na rzecz rozwoju spółdzielczości. Przez długie lata, aż do swej śmierci, patronował Związkowi Spółek Zarobkowych i Gospodarczych. W roku 1900 postanowił dokonać eksperymentu i 20 maja założył w Mogilnie pierwszą w Wielkopolsce spółdzielnię "Rolnik", która w zamyśle Wawrzyniaka miała rywalizować z nieuczciwym wobec włościan kupiectwem, głównie niemieckim. Rok po śmierci pomysłodawcy istniały już 54 "Rolniki". Innym pomysłem było założenie w 1910 r. spółki parcelacyjnej w celu przeciwstawienia się działalności Komisji Kolonizacyjnej.
Podane wyżej przykłady nie oddają ogromnego wkładu księdza w rozwój polskiej gospodarki w Wielkopolsce.
W swej działalności nie zapominał również o polityce. Działał w Komitetach Wyborczych, m.in. w 1910 r. został przewodniczącym Polskiego Centralnego Komitetu Wyborczego w Poznaniu. Sławne na całą Polskę stały się cotygodniowe Niedziele w Mogilnie, organizowane na plebanii farnej. Na spotkania przyjeżdżało każdorazowo 20-30 osób z Poznańskiego, Pomorza i często innych dzielnic polskich. Analizowano na nich sytuację polityczną, sprawy społeczne, oświatowe, itp. Przyjeżdżali wybitni działacze o bardzo znanych nazwiskach. Dzięki ks. Wawrzyniakowi Mogilno stało się żywym ośrodkiem społecznym i politycznym skupiającym tych, których łączyła troska o losy narodu i Polski. Wraz ze śmiercią księdza prałata ta cenna inicjatywa upadła.
Niewątpliwie dużą rolę w zmaganiach z germanizacją odegrała prasa polska. Wiedział o tym fakcie i ksiądz Wawrzyniak, założyciel księgarni św. Wojciecha w Poznaniu i wydawca kilku specjalistycznych pism spółdzielczych. W 1906 r. powołał do życia w Mogilnie pismo "Orędownik na Powiat Mogileński", które ukazywało się raz w tygodniu. Po roku "Orędownik" przestał się ukazywać. Wznowiony został w okresie międzywojennym, pełniąc funkcję pisma urzędowego powiatu mogileńskiego. Po wojnie już nie wychodził. Dopiero w 1990 r. wydawanie "Orędownika" rozpoczęli młodzi działacze, a wśród nich i autor niniejszego artykułu, nawiązując do tradycji wawrzyniakowskiej, jako antidotum na demagogię komunistyczną.
Z perspektywy nie jest trudno ocenić rolę księdza Piotra Wawrzyniaka dla społeczności mogileńskiej. W ciągu 12 lat swego pobytu w Mogilnie doprowadził do wybuchu polskości w powiecie. Przychodząc zastał szereg instytucji i organizacji polskich będących w regresie. Gdy odszedł, każde towarzystwo, każde koło czy spółdzielnia były organizacjami masowymi.
Będąc zwolennikiem tez zawartych w "Rerum novarum" papieża Leona XIII, wszystkie tworzone przez niego organizacje były konkurencyjne dla idei socjalistycznych. Było to trwałe osiągnięcie Wawrzyniaka. W okresie międzywojennym w Mogilnie działał jeden aktywista PPS, gdy Stronnictwo Narodowe np. w 1938 r. liczyło 3000 członków. Przykłady można by mnożyć, a wszystkie potwierdzą ogromną rolę księdza.
Po roku 1945 postać księdza została zapomniana. Pamięć o "Królu czynu" zanikała wraz z rozwojem socjalizmu PRL-owskiego. Dzisiaj niewielu wie o jego działalności.
Na zakończenie kilka słów o śmierci księdza. Przyszła nagle w nocy z 9 na 10 listopada w Poznaniu. Pożegnanie odbyło w grodzie nad Wartą, a ksiądz Wawrzyniak - jak co tydzień w sobotę - 12 listopada powrócił na stałe do Mogilna. Pogrzeb odbył się w niedzielę o 15:00 na ulubionym cmentarzu. Stał się ogólnonarodową manifestacją patriotyczną. Tak wielkiej liczby osób, które zjechały do Mogilna z wszystkich dzielnic Polski, nigdy przedtem, ani potem nasze miasto nie widziało (przybyło ponad 20.000 ludzi).
Kondukt pogrzebowy z klasztoru na cmentarz szedł przez całe miasto. Domy były przybrane żałobą, czerwone sukno rozwinięte na trasie. Żegnali Wielkiego Polaka jego przyjaciele i współpracownicy z ks. Kazimierzem Zimmermanem, rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego na czele.
Trzy lata później zwłoki księdza przeniesiono do wybudowanego pomnika grobowego projektu Stefana Cybichowskiego z Poznania. Na tablicy nagrobnej widnieje napis: Ks. Piotr Wawrzyniak Wielki Syn Narodu.
Inne teksty o ks. Piotrze Wawrzyniaku:
Nie był burmistrzem, a ile zrobił dla Mogilna...Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze