O podręcznikach w podejrzliwym tonie
Księgarz patrzy na ręce nauczycielom
Izba Księgarstwa Polskiego, której prezesem jest żniński księgarz Henryk Tokarz, zwróciła się do wójta Gąsawy i burmistrza Łabiszyna z pismem sporządzonym w groźnym tonie, że jeśli w ich gminach prowadzona będzie przez szkoły sprzedaż podręczników, Izba postara się o zbadanie sprawy. Burmistrz Jacek Kaczmarek jest zażenowany poziomem pisma i przypomina, że księgarnie nie mają monopolu na sprzedaż podręczników, a rodzice mają wolny wybór.
Wiceprezes Izby Księgarstwa Polskiego w Warszawie Waldemar Różycki
napisał do wójta Gąsawy i burmistrza Łabiszyna pisma, w których prosi
obu włodarzy o podjęcie działań organizacyjnych i dyscyplinarnych, aby
przypadki dystrybucji podręczników szkolnych przez szkoły w bieżącym
roku szkolnym na terenie gmin Gąsawa i Łabiszyn nie miały miejsca.
Wiceprezes zapowiada, że w przypadku powtórzenia się sytuacji w bieżącym
roku Izba Księgarstwa Polskiego zmuszona będzie wystąpić z wnioskiem do
organów karno-skarbowych o wszczęcie postępowania i do komisji
dyscyplinarnej dla nauczycieli przy wojewodzie kujawsko-pomorskim.
Skąd ten list i podejrzenia, że w szkołach tych gmin nauczyciele
pośredniczą w sprzedaży podręczników? W sierpniu ubiegłego roku Henryk
Tokarz, właściciel żnińskiej księgarni i jednocześnie prezes Izby
Księgarstwa Polskiego w Warszawie, otrzymał od rodziców dzieci uczących
się w szkole w Lubostroniu informację, że mieli oni kupić sami jedynie
książki do religii i języka niemieckiego, a pozostałe książki miała
załatwić szkoła. Podobnie miało być w szkole w Laskach Wielkich.
CZEGO NIE MOŻNA
Zgodnie z prawem, nauczyciele czy szkoła nie mogą pośredniczyć
w sprzedaży podręczników. Nauczyciel nie może proponować uczniom, że
załatwi im książki, że nie będą musieli szukać książek w księgarniach,
mówić, że w szkole kupią taniej i bez zbędnego załatwiania.
Waldemar Różycki wspomina w piśmie, które wystosował przed miesiącem do
wójta Kuczmy i burmistrza Kaczmarka: Nauczyciel wchodząc w układ
z przedstawicielem wydawnictwa na zakupione pakiety otrzymał rabat
powyżej 15% plus gratisy i inne argumenty za. (...) Pomimo osobistej
interwencji jednego z członków naszej Izby u dyrektora szkoły pana Pawła
Brzykcego i wójta Gąsawy pana Zdzisława Kuczmy, nie zaniechano
procederu handlu podręcznikami w tej szkole. Pod koniec ubiegłego roku
podjęto się ponownie sprzedaży ćwiczeń do zerówki. Pomimo zapisów
ustawowych dotyczących podręczników szkolnych.
CO MOŻNA
Szkoły mogą udostępniać księgarniom swoje mury, by przeprowadziły
kiermasz nowych książek. Zazwyczaj taka forma jest korzystna dla
uczniów, ponieważ księgarnie oferują rabaty przy zakupie książek.
Szkoła może też przeprowadzić kiermasz książek używanych. Organizacją
kiermaszu używanych podręczników może zająć się też rada rodziców
i uczniowie.
TYLKO Z KSIĘGARNIĄ PAŁUCKĄ I PRZEZ INTERNET
Henryk Ciesielczyk, dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty, Kultury i Kultury
Fizycznej w Gąsawie mówi, że dystrybucja podręczników na terenie szkół
nie jest stosowana. Zwraca uwagę, że duża część uczniów z klas I-III
(około 40% wszystkich uczniów) korzysta z wyprawki szkolnej, gdzie
należy się okazać fakturą imienną na zakup wskazanych podręczników. Były
natomiast organizowane kiermasze książek przy współpracy dyrekcji szkół
z Księgarnią Pałucką. Taki kiermasz odbywał się co roku w Gąsawie i w
2009 roku w Laskach Wielkich.
Paweł Brzykcy, dyrektor Szkoły Podstawowej w Laskach Wielkich zapewnia,
że opisane przez wiceprezesa Izby Księgarstwa Polskiego fakty nie miały
w szkole miejsca. I dodaje: - Pracownicy szkoły nie zajmowali się
sprzedażą podręczników w roku ubiegłym, a także w obecnym roku szkolnym.
Nauczyciele z naszej szkoły nigdy nie otrzymywali żadnych rabatów
i gratisów od wydawnictw. Osobiście wyjaśniałem to panu Henrykowi
Tokarzowi, właścicielowi Księgarni „Pałuckiej” w Żninie
i przewodniczącemu Kujawsko-Pomorskiej Izby Księgarstwa. Przez ostatnie
cztery lata nigdy w naszej szkole nie odbywały się kiermasze książek,
z wyjątkiem 2009 roku. Wtedy to właśnie został zorganizowany kiermasz
podręczników szkolnych, który przeprowadziła Księgarnia „Pałucka”. Paweł
Brzykcy zapewnia, że nauczyciele nie zbierali w ubiegłym roku szkolnym
pieniędzy od rodziców na podręczniki i ich nie sprzedawali. Dowiedział
się natomiast, że rodzice zakupili podręczniki w sklepie internetowym
i oszczędzili około 30 zł na zakup zeszytów i innych przyborów szkolnych
dla dzieci.
BURMISTRZ: TO POMÓWIENIE
Pismem, które wpłynęło do Urzędu w Łabiszynie oraz do łabiszyńskich
szkół, jest oburzony burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek. Wyjaśnia,
że w ubiegłym roku sprawa ta była poruszana i uznał, że wszystko
zostało wyjaśnione, dlatego zdziwiło go pismo, które w połowie maja
wpłynęło. Uznał, że jest ono niesmaczne i narusza dobre imię szkół
w gminie Łabiszyn. Stwierdził też, że kwalifikuje się ono do powództwa
za pomówienie.
Burmistrz podkreśla, że nie stwierdził ani jednego przypadku
bezpośredniego zaangażowania się dyrektorów szkół czy nauczycieli
w sprzedaż podręczników.
- Całość tematu nakręca pan Tokarz, który nie ma odwagi, więc chowa się
za jakiegoś wiceprezesa czy za Izbę Księgarską, której nota bene jest
prezesem, ale sam nie podpisuje tego pisma - mówił burmistrz Jacek Idzi
Kaczmarek. - Wiadomo, o co chodzi, o maksymalne zwiększenie obrotów
w jego księgarni. Przysyła do nas pisma, w których sugeruje działalność
przestępczą na terenie naszych szkół, co jest w moim odczuciu
niedopuszczalne. Jeżeli zna takie fakty, to niech nie kieruje informacji
nie do mnie, ale do odpowiednich organów ścigania, tak policyjnych, jak
i skarbowych. Pana Tokarza boli to, że niektórzy rodzice wykorzystują
różne mechanizmy kupna i sprzedaży, między innymi internetowe, a nie
kupują w jego księgarni. A ja ze sprzedającym książki nie będę
rozmawiał, bo po co. Ja nie mam interesu do pana Tokarza. Jak pan Tokarz
ma interes do mnie, to ja przyjmuję w każdy wtorek między 9 a 15.
OBLALI EGZAMIN
Henryk Tokarz powiedział, że nie będzie się ustosunkowywał do wypowiedzi
burmistrza, gdyż wyznaje zasadę, że poniżej pewnego poziomu w relacji
obywatel - urząd nie należy schodzić. Podkreśla, że faktem bezspornym
jest, że na terenie gminy Łabiszyn, a w szczególności w szkole
w Lubostroniu, o czym pisaliśmy przed rokiem w Pałukach, dochodziło do
nieprawidłowości w zakresie dystrybucji podręczników dla całej szkoły.
I dodaje: - Za to, co się dzieje w szkole, odpowiada dyrektor szkoły,
a nadzór nad dyrektorem szkoły sprawuje organ prowadzący w osobie pana
burmistrza Łabiszyna. Zarówno pani dyrektor Szkoły Podstawowej
w Lubostroniu Alina Borkowska, jak i burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi
Kaczmarek oblali swój egzamin. Jak będzie w tym roku, czas pokaże. Jako
Izba mamy nadzieję, że zarówno statut szkoły, jak i ustawa o systemie
oświaty w szkole w Lubostroniu, jak i pozostałych szkołach, będą
przestrzegane. Izba również stoi na stanowisku, że to rodzic winien
decydować, gdzie kupić może podręczniki. Może to być księgarnia,
Internet, a na pewno nie nauczyciel w szkole. Życzę panu burmistrzowi,
żeby sumiennie wykonywał swe obowiązki, a od prowadzenia śledztw są inne
organy.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1010 (25/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze