Reklama

Kto kłamie, kto popełnił błędy?

Gąsawski przedsiębiorca Przemysław Jagodziński udostępnił gminie Gąsawa swój teren w celu wykonania przyłączy kanalizacyjnych. Z jego relacji wynika, że w zamian gmina miała podłączyć do kanalizacji nieruchomość, na której prowadzi działalność. Wójt Błażej Łabędzki zapewnia, że nie składał takiej deklaracji.

Przemysław Jagodziński na terenie swojej nieruchomości, gdzie były prowadzone prace związane z przyłączami kanalizacyjnymi. Miejsce wykopów jest widoczne, gdyż nie wyrosła jeszcze na nim trawa. fot. Arkadiusz Majszak

    Przemysław Jagodziński prowadzi działalność gospodarczą w Gąsawie od 2001 roku. Kupił teren po dawnej Spółdzielni Kółek Rolniczych, na którym powstał Bosch Service. Przez blisko 20 lat firma się rozwinęła. Obecnie Przemysław Jagodziński zatrudnia 14 pracowników i szkoli 10 uczniów.
     ZAPEWNIENIA
     W zeszłym roku w maju gmina Gąsawa podłączała kanalizację do sąsiadującego z firmą Przemysława Jagodzińskiego budynku mieszkalnego. By skanalizować budynek mieszkalny, z nitką kanalizacyjną trzeba było przejść przez teren firmy Bosch Service. Właściciel zakładu wyraził zgodę na dokonanie rozkopów i instalację rur na jego terenie. Z początkiem kwietnia tego roku Przemysław Jagodziński był u wójta Błażeja Łabędzkiego w gabinecie, gdzie został zapewniony, że jako podatnik i przedsiębiorca, który zatrudnia sporą ilość pracowników, zostanie podłączony do nowej nitki kanalizacji. - Wójt powiedział dosłownie, cytuję: „Panie Jagodziński, płaci pan duże podatki, zrobimy“ - mówi nam przedsiębiorca.
     Dzień później na terenie zakładu Przemysława Jagodzińskiego doszło do spotkania przedsiębiorcy z wójtem i kierownikiem Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie Leszkiem Kuchcińskim.
      - Przeprowadziliśmy wizję lokalną, podczas której wójt pytał, cytuję: „Gdzie tutaj idą media i prąd, żebyśmy mogli tutaj tę kanalizację zrobić - wyjaśnia Przemysław Jagodziński.
     Minął kwiecień, a na terenie Przemysława Jagodzińskiego w związku z budową kanalizacji nie zjawił się żaden pracownik Zakładu Robót Publicznych. W końcu przedsiębiorca postanowił dowiedzieć się, dlaczego roboty nie są prowadzone. 8 maja telefonicznie kontaktował się w tej sprawie z wójtem. Tego dnia włodarz nie miał czasu na spotkanie. Do rozmowy telefonicznej doszło tydzień później.
     - Wójt poinformował mnie, że zapadła ostateczna decyzja, że gmina nie wykona mi tego przyłącza kanalizacyjnego. Zadałem więc pytanie, czy coś się zmieniło w przeciągu miesiąca, że decyzja została zmieniona. Wójt odpowiedział, że kanalizacja, o którą proszę, przebiega przez moją działkę i to jest moja sprawa - relacjonuje przedsiębiorca. Przemysław Jagodziński podkreśla, że kiedy wyrażał zgodę na podłączenie kanalizacji do budynku mieszkalnego przez jego teren, informował, że również oczekuje podłączenia do nowej sieci kanalizacyjnej po zakończeniu robót. Dodaje, iż nie zawarł z gminą żadnej umowy pisemnej. Nie było też dokumentacji na wykonanie robót.
     - Chciałem po prostu w dobrej wierze pomóc, nie pogarszając żadnej sytuacji. Miałem zapewnienia, że zostanę podłączony za darmo, tak jak sąsiedni budynek. Jego mieszkańcy nie musieli płacić za podłączenie do kanalizacji. Obecnie nadal mam jednak problem z odprowadzaniem ścieków, ponieważ stara kanalizacja jest niesprawna, ulega częstym awariom i korzystanie z niej jest bardzo utrudnione, a na parterze budynku niemożliwe. Ja na własną rękę radziłem sobie z jej udrażnianiem - mówi Przemysław Jagodziński. I dodaje, że prowadzi działalność od blisko 20 lat i nigdy - jak dotąd - nie miał żadnych problemów ze strony gminy.
     PISMO OD RADCZYNI
     Przemysław Jagodziński skontaktował się w tej sprawie z radczynią prawną Moniką Kuss. Radczyni zwróciła się do wójta o wyjaśnienie sprawy.
     Wnoszę o wskazanie przyczyn odmowy podłączenia do nowej sieci kanalizacyjnej oraz udostępnienia pełnomocnikowi dokumentu, z którego wynika zgoda pana Przemysława Jagodzińskiego na zajęcie jego nieruchomości i wybudowanie na jego terenie instalacji kanalizacyjnej.
     Właściciel nieruchomości wielokrotnie zwracał się do państwa o podłączenie jego budynków do nowej sieci kanalizacyjnej wybudowanej na jego nieruchomości. Warunkiem budowy na jego terenie sieci kanalizacyjnej było wybudowanie przez gminę przyłącza kanalizacyjnego nieruchomości pana Przemysława Jagodzińskiego do nowej sieci kanalizacyjnej na koszt gminy Gąsawa. Umów należy przestrzegać (również tych ustnych), ponieważ jest to podstawą zaufania i budowania poprawnych relacji. Tymczasem wbrew poczynionym ustaleniom w trakcie budowy nowego przyłącza kanalizacyjnego na terenie nieruchomości mojego mandanta nie wykonano przyłącza kanalizacyjnego do jego budynków. Taki był warunek udostępnienia nieruchomości przez pana Jagodzińskiego. Zwracam również uwagę na fakt, że budowa nowej linii sieci kanalizacyjnej była wykonywana w celu podłączenia do niej budynku sąsiadującego z nieruchomością pana Jagodzińskiego. Właściciele tego budynku nie ponieśli żadnego kosztu budowy przyłącza kanalizacyjnego łączącego ich budynek z siecią kanalizacyjną. Przyczyną podłączenia tej nieruchomości do nowej sieci kanalizacyjnej były powtarzające się awarie starej sieci. (...) Budowa sieci kanalizacyjnej stanowi zadanie własne gminy. Jeśli w celu wykonania tego zadania zajęli państwo nieruchomość bez wywiązania się z ustalonego z właścicielem obowiązku wybudowania przez przedsiębiorstwo kanalizacyjne przyłącza do nowej sieci na koszt przedsiębiorstwa i nadal stanowisko odmowne będzie powielane, należy liczyć się z żądaniem przez mojego mandanta ustanowienia odpłatnej służebności przesyłu. (...) Dążąc do porozumienia w niniejszej sprawie wnoszę o realizację wcześniejszych ustaleń i wykonanie na koszt gminy, której zadania w powyższym zakresie wykonuje Zakład Robót Publicznych w Gąsawie - czytamy w piśmie radczyni prawnej.
     Przemysław Jagodziński podkreśla, że czeka na odpowiedź wójta.
     GMINA POWINNA POMÓC
     Pismo radczyni prawnej trafiło do wiadomości gąsawskich radnych. Przewodniczący Rady Gminy Mariusz Kazik przyznaje, że temat zna dobrze, gdyż w sytuacji powtarzających się od lat awarii kanalizacji w dawnym bloku SKR-owskim na prośbę jego mieszkańców zajmował się sprawą. Dodaje, iż był z wójtem w piwnicach tego budynku, gdzie cofały się fekalia.
     - Sytuację trzeba było szybko ratować, bo był to dramat epidemiologiczny. Szybko i sprawnie utworzono ponadstumetrowy bypass kanalizacyjny, który przebiega m.in przez posiadłość pana Jagodzińskiego. Wszyscy byli wówczas zadowoleni z rozwiązania problemu. Przykre jest to, że temat wraca teraz w innym kontekście. Skoro wydano tyle pieniędzy na budowę tej długiej nitki i jest posadowiona studnia, to można było przy okazji przyłączyć obiekt pana Jagodzińskiego, skoro zgodził się na ponad 75-metrowy odcinek rury na swojej działce i nie byłoby dzisiaj problemów. Ustaleń dotyczących zgody na wejście w teren nie znam, nie byłem świadkiem rozmów. Teraz jest słowo przeciwko słowu. Należy to załatwić inaczej, a nie udowadniać teraz publicznie, kto ma rację, kto kłamie, a kto popełnił błędy. Niepotrzebna sytuacja - uważa Mariusz Kazik.
     Radny Adam Adamczyk w rozmowie z Pałukami zwraca uwagę, że skoro Przemysław Jagodziński udostępnił swój plac, by umożliwić gminie wykonanie kanalizacji, to gmina powinna mu teraz pomóc w podłączeniu się do kanalizacji. Radny zaznacza również, że dzięki udostępnieniu swojej działki przez Przemysława Jagodzińskiego, gmina zaoszczędziła. W opinii radnego, gdyby przedsiębiorca nie udostępnił swojego terenu, to gmina musiałaby wystąpić do powiatu z wnioskiem o zajęcie pasa ruchu i ponosić opłatę. Przez ulicę Trzemeszeńską, przy której mieści się nieruchomość, przebiega droga powiatowa w kierunku Szelejewa.
     - Moim zdaniem powinni mu pomóc się podłączyć. To sprawa dobrej woli ze strony gminy i Zakładu Robót Publicznych. Gdyby tak się stało, to właściciel nie domagałby się teraz opłat za zajęcie jego działki - mówi Adam Adamczyk.
     DOKUMENTACJA
     Kierownik Zakładu Robót Publicznych Leszek Kuchciński na połączonym posiedzeniu komisji stałych Rady Gminy w Gąsawie powiedział, że został przebudowany odcinek kanalizacyjny od budynku mieszkalnego za dawnym SKR-em do oczyszczalni przy ul. Trzemeszeńskiej. Na tym odcinku - jak powiedział kierownik - został wykonany przykanalik ze studzienką rewizyjną do Przemysława Jagodzińskiego, by mógł się odłączyć od starego systemu. - Nie rozumiem tego, dlaczego od gminy się wymaga, żebyśmy budowali na prywatnej ziemi przyłącz. Nie było żadnego uzgodnienia, że jak przejdziemy tą linią, to będziemy cokolwiek robić. Nie widzę powodu, by robić przyłącz na koszt gminy. Ja mówię tak, jaki był fakt. Ja mówiłem, że jak przejdziemy przez jego teren, to będzie miał możliwość przyłączenia się do nowej kanalizacji - wyjaśnił Leszek Kuchciński.
     Według kierownika ZRP podłączenie firmy Przemysława Jagodzińskiego do nowej kanalizacji kosztowałoby gminę kilkanaście tysięcy złotych.
     Wójt Błażej Łabędzki zaprzecza, by składał deklarację, że gmina podłączy budynki Przemysława Jagodzińskiego na własny koszt. - Tam jest przyłącz do tego bloku. On musi się podłączyć na swój koszt. Gmina nie może komuś robić. Nie mówiłem mu, że zrobimy. Żadnej deklaracji nie było - zaznacza wójt. I dodaje, że w budynku mieszkalnym przy ul. Trzemeszeńskiej była stara instalacja, która działała wadliwie, w wyniku czego wylewały się fekalia w piwnicy.
     - Zostało zrobione na wniosek przewodniczącego Rady Gminy. Pan przewodniczący wnioskował, żeby to wykonać - mówi wójt. Włodarz przyznaje, że gdyby Przemysław Jagodziński nie udostępnił swojego terenu pod inwestycję, to gmina musiałaby wystąpić z wnioskiem do powiatu o zajęcie pasa ruchu przy drodze powiatowej. - W tej sytuacji możemy płacić panu Jagodzińskiemu służebność. Czekam na opinię w tej sprawie - wyjaśnia Błażej Łabędzki.
     Leszek Kuchciński zapytany przez nas, czy roboty były zgłoszone do starostwa w Żninie wyjaśnił, że nie było takiej potrzeby, ponieważ prace polegały na wykonaniu przyłącza odprowadzającego ścieki z budynków. - To była linia przyłączeniowa do tych dwóch posesji, czyli budynku mieszkalnego i zakładu pana Jagodzińskiego - mówi kierownik. I zaznacza, że linia została przeprowadzona przez teren prywatny.
     - To nie szło przez tereny należące do powiatu. Pan Jagodziński wyraził zgodę i mieszkańcy budynku również wyrazili zgodę. Nitka przyłączeniowa była doprowadzana do dwóch posesji. Mieszkańcy wnioskowali u przewodniczącego i to była jego inicjatywa. Zrobione to zostało tak, żeby pan Jagodziński miał możliwość podłączenia się do kanalizacji i mieszkańcy budynku mieszkalnego - relacjonuje Leszek Kuchciński.
     Wójt zapytany przez nas, czy jest dokumentacja na wykonane prace, odpowiedział, że nie wie i odesłał nas do Leszka Kuchcińskiego. Kierownik powiedział nam, że została wykonana tylko wycena robót przez wykonawcę. Prace wykonała firma z Zalesia.
     Starosta Zbigniew Jaszczuk wyjaśnia, że bez względu, czy prace prowadzone są na terenie prywatnym czy państwowym, to na wykonanie przyłączy musi być zgłoszenie robót budowlanych. - Wszystkie przyłącza wodociągowe idą na zgłoszenia - mówi starosta. Do żnińskiego starostwa takie zgłoszenie z Zakładu Robót Publicznych nie wpłynęło. - Zgłoszenia w starostwie nie ma, ale mogli to zgłosić do gestora sieci - wyjaśnił starosta.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1319 (21/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości