Nie jest historykiem a pracownikiem kultury, ale jego zainteresowanie przeszłością rodzinnej miejscowości wyrasta ponad przeciętność. Nie może być zresztą inaczej, bo historia Krotoszyna i ludzi z nim związanych też jest ponadprzeciętna. Sporo rzeczy, które planował udało mu się już zrealizować, ale przed nim kolejne. Niedawno udało mu się nawiązać kontakt z prawnukiem ostatniego, przedwojennego dziedzica Krotoszyna. To prawdopodobnie otworzy możliwości na nowe informacje o Erazmie, Wandzie i innych przedstawicielach rodu Brzeskich.
Bartłomiej Buzała to postać nietuzinkowa i śmiało można powiedzieć, że jedna z najważniejszych dla barcińskiej kultury w ostatnich kilkunastu latach. Mimo, że zwykle pozostaje w cieniu, jego działalność jest niezwykle istotna dla krzewienia pamięci o ukochanym Krotoszynie i postaci z nim związanych, a ważnych z punktu widzenia historii i tożsamości kulturowej gminy Barcin i nie tylko.
Dość powiedzieć, że obecne osiedle bloków w Barcinie znajduje się na terenach dawnego Krotoszyna. Jeszcze w połowie XX w. faktyczna granica Barcina od strony południowej przebiegała wzdłuż cieku wodnego, który popularnie zwany jest w tym mieście Sraliwką.
Na wschód od obecnego placu w Parku Wolności, na którym odbywają się imprezy kulturalne i festyny, jak np. Dni Miodu istniało w tamtej okolicy oczko wodne, nazywane potocznie przez ówczesne dzieci i młodzież z Barcina Kaczym Dołkiem. Na środku tego akwenu dryfowała duża opona, która była wykorzystywana podczas zabaw kąpiących się tam dzieci w upalne dni. Do Kaczego Dołka można było dojść ścieżką od ul. 4 stycznia, która schodziła zaraz za mostem przez ciek wodny. Przed II wojną światową mówiono o tym cieku Struga. Tak go nazywa choćby Wanda Brzeska w swoim opowiadaniu Pali się, drukowanym w odcinkach w Dzienniku Kujawskim, a w 2023 r. opublikowanym też przez Miejski Dom Kultury w Barcinie, w formie książkowej (do czego jeszcze w tym tekście wrócimy). Obecnie cały teren jest porośnięty wysoką trzciną. Dawna Struga została w II połowie XX w. określona przez mieszkańców Sraliwką i ta nazwa została. Owa Struga de facto stanowiła granicę Barcina. Tereny w kierunku Rydzka oraz obecnej ul. Pakoskiej to było już dominium Brzeskich, a wieki wcześniej - Krotoskich.
Zaznaczmy, że obecne położenie Barcina - w większości na lewym brzegu Noteci - jest takie od drugiej połowy XIX w. Otóż od 1859 r do 1874 r. zaborcy pruscy przeprowadzili regulację rzeki. Dokonany przekop zlikwidował zakole wrzynające się w łąki i spowodował, że tak, jak kiedyś Barcin niemal w całości leżał na prawym brzegu rzeki, tak od tamtej pory rozpościera się przede wszystkim po stronie lewobrzeżnej Noteci.
Barcin jako miasto zaistniał dzięki właścicielom Krotoszyna, czyli Krotoskim. Ale Bartłomiej Buzała starał się kilkanaście lat temu odkryć głębszą przeszłość swej miejscowości. Dlatego w 2011 z jego pomysłu zorganizowano na boisku wiejskim festyn z okazji 650-lecia Krotoszyna. Młody człowiek, jakim był wtedy Bartłomiej Buzała (ur.w 1990 r.) oparł ten jubileusz na informacji o sprzedaży przez klasztor Cystersów w Łeknie dóbr krotoszyńskich, w tym Barcina (wówczas Barczino lub Barthino) Zbylutowi z Danaborza. Miało to miejsce w 1361 r., więc faktycznie w 2011 r. minęło od tamtej daty 650 lat. Tyle tylko, że informacja źródłowa dotyczyła sprzedaży dóbr, które przecież istniały już wcześniej. Bartłomiej Buzała później odnalazł zapis w Słowniku Królestwa Polskiego o założeniu Krotoszyna w 1282 r., więc miejscowość jest starsza. Swój pierwszy złoty wiek miał Krotoszyn w XVI w. Dzięki Krotoskim działała w Barcinie znana w całej Wielkopolsce szkoła Braci Czeskich. Jan Krotoski - wojewoda inowrocławski był w 1570 r. pierwszym posłem z Korony (po Unii Lubelskiej i powstaniu Rzeczypospolitej Obojga Narodów, którą tworzyło królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie) do Moskwy. Tamto poselstwo nie odniosło wielkich sukcesów. Natomiast według niektórych badaczy Jan Krotoski miał być też potencjalnym kandydatem różnowierców na elekcyjnego króla Polski i Litwy po śmierci Zygmunta II Augusta.

Fotografia z albumu Brzeskich: pałac w Krotoszynie od frontu w dwudziestoleciu międzywojennym
Rodzina Bartłomieja Buzały to krotoszynianie od kilku pokoleń. Mieszkali tam już przed II wojną światową, a po wojnie Feliks Buzała, dziadek Bartłomieja kupił posesję w innej części wsi, przy wjeździe od szosy inowrocławskiej. Przodkowie Bartłomieja Buzały uczęszczali do ówczesnej szkoły w Krotoszynie. Przez pierwsze lata nauki w tej szkole tak samo uczyły się córki Brzeskiego. Ten ród z kolei to ostatni, przedwojenni właściciele Krotoszyna. Bartłomiej Buzała gromadzi informacje również o nich. Tym bardziej, że w dzieciństwie, z rozmów ze starymi mieszkańcami miał jeszcze okazję dowiadywać się o tym, jak przedwojenny Krotoszyn wyglądał, jakie były relacje dworu z mieszkańcami. Władysława, babcia Bartłomieja Buzały i żona wspomnianego Feliksa w czasach panieńskich podawała pannom Brzeskim piłki tenisowe, gdy one wylatywały przez płot otaczający park dworski z kortem, który tam wtedy istniał.

Fotografia z albumu Brzeskich, elewacja ogrodowa pałacu w Krotoszynie w dwudziestoleciu międzywojennym
Ród Brzeskich włożył sporo zasług dla Barcina i Pałuk, ale nie tylko. Ostatnim przedwojennym właścicielem majątku w Krotoszynie był Erazm, syn Juliana Brzeskiego herbu Oksza (ur. 1849–1929) i Józefy z hrabiów Węsierskich herbu Belina (1855–1928)
Erazm zasłużył się podczas Powstania Wielkopolskiego. Jak mówi Bartłomiej Buzała, z opowieści, które przekazywali starsi wiekiem krotoszynianie wynika, iż Erazm Brzeski u progu Powstania Wielkopolskiego wszedł w posiadanie jakimś sposobem munduru niemieckiego oficera. Przebrany w ten mundur udał się do Barcina na pocztę, gdzie telegraficznie złożył fałszywy meldunek, z którego wynikało, że walki w Barcinie z Polakami toczą się dla Niemców pomyślnie i nie potrzebują oni dostaw broni.
Oczywiście ten blef mógł wprowadzać w błąd Niemców tylko przez krótki czas. Później nieuchronnie musieli się zorientować, że Niemcy wcale nie mają się dobrze w Barcinie, a 4 stycznia 1919 r. stracili to miasto na rzecz Polaków. Bez względu jednak na to, czy zaborcy mieli wiedzę o sytuacji w Barcinie, czy skutecznie zostali wprowadzeni w błąd, to i tak pomoc niemiecka nie miała jak dotrzeć do miasta. Otóż Erazm Brzeski polecił pracownikom swego majątku rozebrać częściowo tory pomiędzy Barcinem a Jadownikami. W ten sposób Niemcy stracili możliwość dowiezienia tamtędy składu z bronią, amunicją, czy żołnierzami z kierunku Szubina i Żnina (stolica Pałuk w tamtych dniach przeszła ponownie we władanie Niemców i teoretycznie taka dostawa była wtedy możliwa).
Bardzo ciekawą postacią była siostra Erazma Brzeskiego, Wanda (razem było ich dziesięcioro rodzeństwa). Bartłomiej Buzała zajmuje się od lat przywracaniem świadomości o jej zasługach. Ta bowiem w Barcinie i okolicach była niewielka. Tymczasem Wanda Brzeska, która zmarła w 1978 r. i jest pochowana w Jabłonowie Pomorskim to autorka powieści, dr filozofii, etnografka, etnolożka i działaczka społeczna. Jej zasługi w zakresie etnografii i kultury ludowej dotyczą przede wszystkim Kaszubów i Słowińców. To nimi bowiem zajmowała się od lat 30-tych w swojej pracy naukowej, najpierw na Uniwersytecie Poznaniu, a po wojnie w Toruniu. Jeszcze przed wojną była zaangażowana w organizację Muzeum Kaszubskiego w nowym mieście portowym II RP, jakim była Gdynia.
Swoje zainteresowania naukowe potrafiła też przekazywać artystycznymi środkami wyrazu, a więc w powieściach, satyrach, opowiadaniach, wierszach, sztukach teatralnych. Swoją edukację zaczynała w szkole sióstr urszulanek w Karłowicach pod Wrocławiem. Ponoć, gdy wracała ze szkoły na wakacje do domu, to miała na szyi zawieszoną tabliczkę z napisem Endstation Barschin, by kolejarze mogli dziewczynkę na stacjach przesiadkowych pokierować do odpowiednich pociągów. Była wtedy na tyle młoda, że mogła sobie z tym sama nie poradzić.
Jako nastolatka i młoda kobieta wystawiała własnego autorstwa sztuki teatralne w salkach ludowych w okolicy swojego rodzinnego Krotoszyna, m.in. w Barcinie, Pakości, Żninie, Szubinie.
Od października 1933 r. w Pałuczaninie publikowane były w odcinkach powieści Wandy Brzeskiej Pali się! oraz Zatopione wesele.Są to fabuły opierające się na opowieściach ludowych z Pałuk. Autorka opisywała w nich życie na pałuckiej wsi, czy rzeczywistość małych miasteczek, jak Barcin, czy też Pakość. Pod koniec życia przebywała w Zgromadzeniu Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej w Jabłonowie Pomorskim, gdzie uczyła siostry języka niemieckiego i francuskiego, a także wiele pisała, w tym również biografię Marii Karłowskiej, założycielki zgromadzenia.
Bartłomiej Buzała z zawodu jest kucharzem i pracował w przeszłości w tej branży w Żninie, Młodocinie i Barcinie. Od 2018 r. pracownikiem Miejskiego Domu Kultury w Barcinie. Zajmuje się tam organizacją imprez. W 2023 r. zdołał zainteresować ówczesnego dyrektora MDK Artura Jakubowskiego postacią Wandy Brzeskiej. Dzięki temu Dom Kultury wydał dwie krótkie powieści tej autorki rodem z Krotoszyna - właśnie Pali się i Zatopione wesele w jednej książce, zatytułowanej Opowieści stąd. We wrześniu 2023 r. odbył się wyjątkowy wieczór przed dworem w Krotoszynie poświęcony promocji tej książki i samej Wandzie. Podczas tej Nocy wspomnień i poezji nie zabrakło również muzyki. Utalentowane wokalistki związane z barcińską sceną muzyczną, a mianowicie Anna Ratajczak i Olga Gwizdała zaśpiewały wtedy wiersze Wandy Brzeskiej do muzyki skomponowanej przez Piotra Dąbrowskiego. To lider bandu, który akompaniuje barcińskim wokalistom na koncertach poświęconych mistrzom piosenki polskiej.
Podczas tamtego wieczoru w Krotoszynie zaprezentowana została efektowna iluminacja dawnego dworku Brzeskich. Jej pomysłodawcą był znany w Barcinie także jako utalentowany aranżer światła - nie kto inny, jak Bartłomiej Buzała. To on również odpowiada za światło na innej imprezie swego pomysłu, którą od kilku lat organizuje w lipcu MDK w Parku Miejskim w Barcinie. To wydarzenie nazywa się Luna, wino i śpiew. Inną imprezą cykliczną, którą zainicjował Bartłomiej Buzała, tym razem we współpracy z Jakubem Wojciechowskim jest Chill Trip Festiwal, który co roku zamyka sezon wakacyjny w Barcinie.
Sam Bartłomiej Buzała ma nadzieję, że jeszcze uda się powrócić do wieczorów poetyckich w Krotoszynie. Tymczasem udało mu się nawiązać kontakt z osobą bardzo cenną dla jego eksploracji dotyczących przedwojennego Krotoszyna oraz rodu Brzeskich. Jest to prawnuk Erazma Brzeskiego, ks. Mikołaj Konarski, który pochodzi z Poznania. Tam mieszkał w ostatnich latach życia Erazm Brzeski, którego krotoszyński majątek został znacjonalizowany. Ze stolicą Wielkopolski byli też związani inni członkowie rodu. Renata Brzeska w 1919 r. otrzymała dyplom z podziękowaniami od naczelnego dowódcy Powstania Wielkopolskiego Józefa Dowbora-Muśnickiego jako współfundatorka sztandaru dla pułku ułanów.
Ks. Mikołaj Konarski pełni obecnie posługę w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Kaźmierzu w powiecie szamotulskim. Ksiądz ten posiada w swoim archiwum sporo zdjęć i dokumentów z historii rodziny, w tym z Krotoszyna.
Śladem po Józefie i Julianie Brzeskich jest też ołtarz podarowany przez nich do budowanego na początku XX w. w.kościoła św. Jakuba Większego w Barcinie. A nadmieńmy przy tym, że Brzescy wcale nie byli parafianami tego kościoła, lecz jak cały wtedy Krotoszyn, należeli do parafii św. Bartłomieja Apostoła w Szczepanowie.
W najbliższych miesiącach Bartłomiej Buzała wybierze się do księdza - prawnuka dawnego dziedzica Krotoszyna, który chce się podzielić swoimi archiwaliami. Być może efektem będzie - o czym też Bartłomiej marzy - jakaś wystawa tych zdjęć i dokumentów, którą można by zaprezentować w Krotoszynie, w pałacu i parku. Póki co materialnym i trwałym upamiętnieniem samej Wandy Brzeskiej jest w Krotoszynie skwerek z obeliskiem jej poświęconym. Potrzeba jednak, jego zdaniem więcej.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze