Książka pod tytułem "Megalityczny grobowiec kultury amfor kulistych z Kierzkowa na Pałukach - milczący świadek kultu przodków z epoki kamienia" opowiada o tym miejscu wszystko, czego dotąd dowiedzieli się archeolodzy i badacze innych specjalności. Jest fascynująca. Przeczytasz w niej nawet, z jakich okolic Szwecji pochodzą kamienie, użyte pięć tysięcy lat temu do budowy miejsca spoczynku tych, którzy tu mieszkali przed nami.
Tak rytmicznie jak u Mickiewicza, to nie będzie, ale dajmy na początek opis geograficzny: Gdy będziesz podążać od Kierzkowa do Wójcina, z góry zjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie przed mostkiem, na rozstajach i wejść na wzgórek, by się przypatrzyć jezioru.
Z okolic grobowca megalitycznego w Kierzkowie, któremu poświęcona jest najnowsza książka wydana przez Muzeum Archeologiczne w Biskupinie, widok na północ, południe i zachód jest niezwykły. Osad ludzkich widać niewiele, dominuje niebieska płachta Jeziora Kierzkowskiego, wokół niej - zarośla, laski, kępy drzew, a na horyzontach - pola. Zieleń, szarość, żółć - w zależności od pory roku.
Książka pod długim tytułem Megalityczny grobowiec kultury amfor kulistych z Kierzkowa na Pałukach - milczący świadek kultu przodków z epoki kamienia pod redakcją Szymona Nowaczyka, Łukasza Pospiesznego i Iwony Sobkowiak-Tabaki opowiada o tym miejscu wszystko, czego dotąd dowiedzieli się archeolodzy i badacze innych specjalności. Jak na monografię przystało, zawiera mnóstwo nudnych opisów, tabel i trudnych słów. Ale zawiera też to, co osoba zainteresowana historią regionu bezskutecznie próbuje wydobyć z ogólników popularnych opracowań.

Komora grobowa w trakcie badań, fot. Tadeusz Wiślański
Wiemy więc rzecz pierwszą - czynniki kształtujące ten niezwykły krajobraz. Że był to lodowiec - wiemy. Ale czy wiemy, że obie rynny - żnińską i chomiąsko-wolicką (tworzące widoczną na mapie literę V, lub - jak to ujmują twórcy legend pałuckich - nanizane na sznur rzeczułek korale jezior) utworzyły wody roztopowe płynące z dużym ciśnieniem pod masą lądolodu? Dowiemy się tego z rozdziału napisanego przez Szymona Nowaczyka (Muzeum Archeologiczne w Biskupinie).
Dowiemy się rzeczy jeszcze ciekawszej. Czy chodząc wzdłuż pozostałości grobowca, opierając się ręką o granitowe głazy, z których został zbudowany, przyszło nam kiedyś do głowy pytanie, skąd je ten nasz lodowiec przywlókł na swoim grzbiecie? Nie raz! I dziś - proszę bardzo - otwieramy rozdział Marii Górskiej-Zabielskiej z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego (Kielce) i wiemy, że pięć granitowych głazów pochodzi ze stuprocentową pewnością z rejonu Småland (na południowy wschód od jeziora Wetter w południowej Szwecji). Na budowę zużyto około stu kamieni o przeciętnej wadze pół tony, a budowniczowie starali się zgromadzić jak najwięcej materiału o czerwonej barwie.
Wyobraźmy więc sobie, że przenosimy się pięć tysięcy lat w przeszłość. Na Krecie powstaje kultura minojska, w Egipcie - pierwsi faraonowie tworzą państwo. U nas - rozkwit neolitu. Wszyscy używają krzemiennych siekierek (przywożonych do nas z prężnego okręgu przemysłowego w Krzemionkach Opatowskich), na polach dzisiejszego Kierzkowa i Wójcina pasie się bydło. A na wyniesionym kilkanaście metrów nad taflę jeziora tarasie mniej więcej co dwadzieścia lat odbywa się pogrzeb. Z rozdziału napisanego przez Łukasza Pospiesznego z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN wiadomo nawet dokładnie, kiedy to było: między 3.180 a 2.760 rokiem przed naszą erą. Przez czterysta lat
Kogo tam chowano? Zajęły się tym Alicja Budnik (Zakład Biologii Człowieka UKSW w Warszawie), Marta Krenz-Niedbała i Sylwia Łukasik (obie z Zakładu Biologii Ewolucyjnej Człowieka UAM w Poznaniu). Wnioski: co najmniej 27 osób. Jedenaścioro dzieci (poniżej 14 roku życia), dwóch młodzieńców i czternastu dorosłych (powyżej 20 lat życia). Czy był to grobowiec wodzów? Tego opracowanie niestety nie mówi. Ozdoby są skromne - nieco bursztynu (korale?), zawieszka z kła dzika.
Pogrzeb obejmował składanie do grobu wraz z aprowizacją złożoną w misach, amforach, wazach i dzbanie. Chemicy z Uniwersytetu w Bristolu - Mélanie Roffet-Salque, Borys Banecki i Richard P. Evershed - przeanalizowali ślady tłuszczów, jakie pozostały na naczyniach. Było to mleko, a naczyń używano do wielokrotnego przetwarzania mleka. Wiele oznak wskazuje na to, że kultura amfor kulistych była kulturą pasterską, a wśród kości zwierzęcych, złożonych w grobowcu, wyraźnie dominują kości bydła. Możemy więc sobie wyobrazić, że mieszkali tu pasterze bydła, przemieszczający się z pastwiska na pastwisko. Przetwarzali mleko, więc jedli i sery (oscypki?).
Książka zaczyna się jak thriller: Przy pomocy spychacza zepchnięto 5 metrów nasypu od strony południowi-wschodniej, przemieszczając przy tym 8 głazów z kamiennej obstawy grobowca - to o działalności spółdzielni rolniczej Złoty Kłos, która w 1982 roku zapragnęła pozyskać pod uprawę zakrzaczony nieużytek, co stało się impulsem do badań.
Wykopaliska, które posłużyły za materiał do książki, realizował w latach 1983-1984 profesor Tadeusz Wiślański z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Poznaniu, niestety przedwczesna śmierć nie pozwoliła mu ich opracować. Pozyskane zabytki i wykonana dokumentacja przez prawie 30 lat przeleżały na półkach archeologicznych magazynów. Zadania tego podjęła się grupa badawcza oparta o kadry Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Poznaniu oraz Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, która otrzymała w 2015 roku od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego fundusze na opracowanie i publikację wyników badań kierzkowskiego megalitu.

Wizualizacja wyglądu grobowca megalitycznego na przełomie IV i III tys. p.n.e. wyk. A. Brzegowy
Tak więc przejeżdżając drogą ze Żnina do Szczepanowa przystańcie (nie powodując zagrożenia w ruchu!) pod grobowcem, podejdźcie na wzgórze, popatrzcie na neolityczny krajobraz, poszukajcie czerwonych głazów. Aby poczuć dreszcz dawności, nie musimy od razu jechać na Kretę, czy do Egiptu.
Dominik Księski, Pałuki nr 3/2018
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze