W tym roku siewy buraka zaczęły się wcześnie, bo w pierwszej połowie marca. Warunki wilgotnościowe pozwalały na wjazd w pole, a okresowe ocieplenia sprzyjały ogrzewaniu się gleby. Zanosi się jednak na to, że nie będzie to łatwy rok dla plantatorów tej rośliny. Zapowiadana niższa cena, wycofywanie niektórych substancji czynnych ze środków ochrony roślin, kwietniowe przymrozki czy wiatry powodujące zasypywanie wschodzących buraków - wszystko to spędza sen z powiek plantatorów buraków. Jak by tego było mało w ostatnich dniach rolników obiegła informacja o pojawieniu się groźnego szkodnika - szarka komośnika.
W tym roku siewy buraka zaczęły się wcześnie, bo w pierwszej połowie marca. Warunki wilgotnościowe pozwalały na wjazd w pole, a okresowe ocieplenia sprzyjały ogrzewaniu się gleby. Zanosi się jednak na to, że nie będzie to łatwy rok dla plantatorów tej rośliny. Zapowiadana niższa cena, wycofywanie niektórych substancji czynnych ze środków ochrony roślin, kwietniowe przymrozki czy wiatry powodujące zasypywanie wschodzących buraków - wszystko to spędza sen z powiek plantatorów buraków. Jak by tego było mało w ostatnich dniach rolników obiegła informacja o pojawieniu się groźnego szkodnika - szarka komośnika.
Burak to gatunek pochodzący z południa Europy, więc nie lubi zimna. Niestety pogoda w dniach od 5 do 10 kwietnia była dla wschodzących roślin bardzo niekorzystna. Temperatura rzędu -5 czy -6 stopni przy gruncie sprawiła, że istniało realne zagrożenie wymarznięcia. Przymrozek, oprócz wypadania roślin, może też wywołać występowanie na plantacji większej liczby tzw. jednopędowych pośpiechów. Takie rośliny niestety nie mają wartości przerobowej. Poza tym silny wiatr, a miejscami nawet burza piaskowa, dodatkowo osłabiły lub nawet zasypały wschodzące buraki, zwłaszcza te zasiane na bardziej piaszczystych glebach. Niektórzy rolnicy zdecydowali nawet o przesianiu z tego powodu plantacji.
W ostatnich dniach, kiedy temperatura wreszcie wzrosła i przymrozki się skończyły, rolnicy wykonali pierwsze zabiegi środkami chwastobójczymi, które nie są już tak skuteczne w związku z wycofywaniem zawartych w ich składzie wielu substancji czynnych. W tym roku pod znakiem zapytania stoi opłacalność uprawy buraków, ponieważ ich cena uległa niestety znacznej obniżce, w porównaniu do lat ubiegłych, o około 30%.
Buraki są jeszcze bardzo małe, niektóre dopiero wschodzą, a już czyha na nie kolejne zagrożenie - szarek komośnik. To szaro-czarny chrząszcz o długości około 1,5 cm, występujący w Polsce dopiero od kilku lat (w woj. kuj-pom. od 2019 r.). Ten bardzo groźny szkodnik w ciągu kilku dni doprowadzić może do całkowitego zniszczenia uprawy buraka cukrowego. Najbardziej zagraża młodym roślinom, począwszy od końca fazy kiełkowania - do ok. 6 liści, doprowadzając do zamierania całej rośliny przez zniszczenie liści, liścieni i stożka wzrostu. W ubiegłych latach wiele plantacji trzeba było z tego powodu przesiewać. Szarek zimuje w postaci osobnika dorosłego, wytrzymuje mrozy i wiosną przemieszcza się na nowe zasiewy buraka, by tam złożyć jaja. Sposobem ograniczania zagrożenia jest głęboka orka po zbiorze buraków.
W ostatnim czasie plantatorzy, np. cukrowni w Kruszwicy, otrzymali powiadomienia o wzmożonym żerowaniu szarka i konieczności lustracji plantacji. W przypadku stwierdzenia obecności chrząszcza, którego próg szkodliwości to 1 osobnik na 10 mkw. plantacji, należy niezwłocznie zastosować preparat owadobójczy.
Dorota Kapłońska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze