Reklama

Las po wysypisku

Za 2 miliony złotych
     Las po wysypisku
     Na akceptację przez Starostwo Powiatowe w Żninie i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy czeka dokumentacja w sprawie rekultywacji wysypiska śmieci w Załachowie. Łabiszyn wyda na nią 2.000.000 zł. Planuje się, że po 30 latach gmina przestanie mieć kontrolę nad tym terenem. Powstanie tam las.

    Gminne wysypisko śmieci dla Łabiszyna znajdowało się w Załachowie. Nie spełniało jednak odpowiednich standardów, bo nawet nazwa wysypisko (a nie składowisko) wyklucza ten teren jako obszar, na którym można składować odpady komunalne w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Wysypiska w ogóle nie mają prawa istnieć. Bez różnicy, czy byłyby zarządzane przez samorząd, czy też nie. Odpady mogą być przechowywane jedynie na składowiskach, posiadających europejskie normy jakości (odpowiednia niecka, zapewniona segregacja wstępna odpadów itp.).
    Wysypisko w Załachowie zostało w br. zamknięte. Obecnie nie można tam składować jakichkolwiek odpadów. Pracują w tym miejscu dwaj pracownicy zatrudniani przez Urząd Miejski. Ich zadaniem jest pilnowanie, aby na teren byłego wysypiska nie były wwożone żadne odpady, a te, które się już tam znajdują, nie mogą wydostać się poza otaczającą ów teren siatkę. Wysypisko śmieci działało od 1974 r. W związku z jego zamknięciem gmina zleciła wykonanie planu rekultywacji tego terenu. Zajęła się tym firma Green-Key z Poznania. W tej chwili dokumentacja czeka na weryfikację przez Starostwo Powiatowe w Żninie i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Projekt zakłada rekultywację wysypiska - i powstanie lasu - za 2.000.000 zł. Las w sposób naturalny ma wkomponować się w istniejący już kompleks leśny.
    - Dopiero za 30 lat gmina Łabiszyn - według projektu - zostawi ten zalesiony i posiany trawą obszar własnej wegetacji. Chcę powiedzieć jednak, że planowane 2.000.000 zł na rekultywację wysypiska w Załachowie to być może nie ostateczny koszt. Wszystko zależy, czy i jakie poprawki ewentualnie nakaże do projektu starostwo, bądź WIOŚ - powiedział burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek.
Około 75% zakładanej w projekcie sumy zostanie wydane w latach 2011-2012. Pieniądze te pochłoną prace ziemne, polegające na rozparcelowaniu terenu. Obszar będzie przesypywany warstwami ziemi o różnych frakcjach. Najlepsza ziemia - ta pod nasadzenia drzew - będzie rzecz jasna na wierzchu. Między poszczególnymi warstwami zostaną umieszczone maty niepozwalające mieszać się wyselekcjonowanym pokładom śmieci. Maty będą jednocześnie przepuszczały wilgoć.
    Na tym terenie wykonana zostanie komora (coś w rodzaju studni) z urządzeniami do sprawdzania emisji biogazów z przywracanego naturze terenu. Jednocześnie przy pomocy piezometrów monitorowane będą substancje pojawiające się w glebie.
    Dotychczas na wysypisku gromadzone były odpady komunalne. Burmistrz zdaje sobie sprawę z tego, że mogą się tam zdarzać jakieś niebezpieczne substancje, ale jeśli już, to w niedużych ilościach. - Ot, mogły to być zużyte baterie, których - rzecz jasna - wywożący to z kontenerami już później nie zdołali ich wyszukać i wysegregować - mówi włodarz Łabiszyna.
    Prace rekultywacyjne po wyłonieniu firmy wykonawczej ruszą najprawdopodobniej wiosną w 2011 r. Tak przynajmniej zakłada ratusz w oparciu o dokumentację przygotowaną przez Green-Key. Obecnie wywóz śmieci w Łabiszynie odbywa się na zamówienie konkretnego klienta, który ma obowiązek podpisać umowę z dowolną firmą. Rynek śmieciowy w Łabiszynie dzielą między sobą przede wszystkim firmy Świdnica w Świątkowie (powiat Żnin) i Remondis (z Bydgoszczy). Remondis ma w zasadzie monopol na gospodarkę selektywną (pojemniki ze śmieciami posegregowanymi).
    Burmistrz przyznaje, że Łabiszyn nie do końca radzi sobie z postępkami nieuczciwych mieszkańców, wyrzucających śmieci na dzikie wysypiska. Pod tym względem najgorsza sytuacja jest w samym Łabiszynie - na granicy lasu wzdłuż ul. Powstańców Wielkopolskich i ul. Pogodnej, a także w lesie przy drodze do Ostatkowa oraz w obszarze leśnym między Władysławowem i Annowem. Choć oczywiście nielegalne zrzuty śmieci na terenie gminy zdarzają się praktycznie wszędzie - to jednak nie wzdłuż dróg wojewódzkich, gdzie ruch samochodowy utrudnia niecne uczynki. W ostatnich dniach ktoś wyrzucił nielegalne śmieci w Jeżewie. Wprawdzie nie było ich dużo, ale powstała groźba, że mała kupka odpadów przerodzić może się w kolejne dzikie wysypisko.

Karol Gapiński
Pałuki nr 948 (15/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości