Jurand Świerc przeprosił za słowa skierowane do Bogny Adamskiej na sesji, przestrzegał radnych przed kacem moralnym, jaki wywoła sprzedaż lasów gminnych.
Jurand Świerc przekazał za pośrednictwem burmistrza Marka Szarugi kwiaty dla wiceburmistrz Bogny Adamskiej w ramach przeprosin za słowa skierowane do niej podczas październikowej sesji fot. Sylwia Wysocka RÓŻE DLA WICEBURMISTRZ
Mieszkaniec Górek Zagajnych Jurand Świerc wystąpił na czwartkowej sesji z bukietem róż. Było to efektem słów skierowanych do wiceburmistrz Bogny Adamskiej na październikowej sesji. Przypomnijmy, że wówczas Jurand Świerc przestrzegając radnych przed sprzedażą lasów gminnych powiedział do wiceburmistrz: - Pani dużo brakuje jako kobiecie. To stwierdzenie spowodowało reakcję przewodniczącego Rady Miejskiej Zbigniewa Witczaka, który nakazał wyłączyć mikrofon i zarządził przerwę w obradach. W trakcie przerwy po kilkunastu minutach do sali weszli policjanci i po długim siłowaniu się z Jurandem Świercem na sali, w korytarzu ratusza, na parkingu i ulicy ostatecznie zabrali mieszkańca Górek Zagajnych na komisariat, a dalej do komendy w Nakle. Tam osadzony został w areszcie i wypuszczony następnego dnia. Jurand Świerc nie poddał się dobrowolnej karze, która między innymi polegać miała na pracach społecznych, i oczekuje na termin rozprawy sądowej.
Jak Jurand Świerc mówił na sesji, mimo że nikt go nie zmusza, nie ma też takiego nakazu z sądu, to postanowił przeprosić Bognę Adamską za słowa, jakie do niej skierował.
W chwili przeprosin na sali obrad nie było już Bogny Adamskiej. Jurand Świerc zapewniał, że nie chciał urazić Bogny Adamskiej 27 października, a wyszło tak w potoku słów. - Przewodniczący Zbyszek Witczak przeszkodził mi, bo bym z tych słów prawdopodobnie wyszedł inaczej. Nie chciałem Bogny Adamskiej obrazić, znam jej rodziców, często tam bywałem, wiem, że rodzice wychowali ją w patriotyzmie, pracowitości, z samą Bogną Adamską byliśmy po imieniu, a na sesji wyszło, jak wyszło - mówił Jurand Świerc. Zwrócił się do burmistrza Marka Szarugi z wnioskiem o przekazanie Bognie Adamskiej w jego imieniu róż w związku z jej nieobecnością spowodowaną wyjazdem służbowym.
Z widowni padły oklaski, a burmistrz po chwili zastanowienia przyjął od Juranda Świerca bukiet kwiatów.
NIE MA PRETENSJI DO POLICJI
Korzystając z okazji Jurand Świerc zabrał głos w sprawie lasów zaczynając od tego, że nie ma pretensji do komendanta policji Piotra Smolińskiego. Zaznaczył, że w Kcyni w policji jest wspaniała kadra młodych ludzi, ale prawo jest takie, że pomniejsza nieraz wartość policji. - Wiem, że na komendanta była nałożona duża presja pewnych radnych, którzy wnioskowali o moje zapuszkowanie na 48 h. Zawsze marzyłam o tym, by poznać, jak tam jest - mówił Jurand Świerc. Mówił też o zapowiedzi radnego z jego wsi Bartłomieja Muzolfa, który przed październikową sesją ostrzegał go, że wcześniej czy później zostanie za słówka złapany.
PONOWNIE O SPRZEDAŻY LASU
Zapewnił, że każdy ma w sobie lokalny patriotyzm, dlatego dziwi się, że tak łatwo poszły radnym ręce do góry w sprawie sprzedaży lasów. Ta decyzja za jakiś czas u radnych, jak mówił, odbije się wyrzutami sumienia, kacem moralnym i refleksją, co zrobili. Powołując się na słowa radnego Jana Kuranta pytał radnych, co dalej po sprzedaży lasów. - Byłem ostatnio w lesie gromadzkim w Górkach, jest tam dąb 90-letni, a w I klasie kubik tartaczny dębu kosztuje 3.200 zł, w gorszej klasie 930 zł i trzeba uczciwie powiedzieć, że w lesie w Górkach Zagajnych są potężne pieniądze. To tak samo, jakby rolnik sprzedawał przyczepę za 10.000 zł nie zważając, że na przyczepie jest jeszcze rzepak za kilkanaście tysięcy złotych - mówił Jurand Świerc.
Przyznał, że kontaktuje się z nim wiele osób w sprawie październikowych wydarzeń, dużo osób z nim rozmawia, doradza. Zapewnił, że gdyby sołtysi zebrali podpisy przeciwko sprzedaży lasów, to by je skierował do Gdańska i nadał sprawie odpowiedni tok.
- Biada, ostrzegam przed sprzedażą lasów w Górkach Zagajnych, piękna enklawa, ostrzegam, że w przeciwnym razie będę musiał wypełnić wolę części społeczeństwa przy następnym rozdaniu kart i wtedy będę żądał rozliczenia tych, co sprzedali lasy, radnych i komisję rewizyjną. Zastanówcie się, bo to jest tylko gonitwa za pieniędzmi - mówił Jurand Świerc.
Zapewnił, że przy kolejnym pomyśle, jakim może być sprzedaż gmachu Urzędu, by jednorazowo uzyskać większą kwotę, a budynek dzierżawić od prywatnego właściciela, pisze się na jego kupno, bo z wynajmu spłaci kredyt i jeszcze mu zostanie. Mówił też, że Lasy Państwowe są dobrym gospodarzem, ale nie ma gwarancji, że za kilka lat nie padnie pomysł ich sprzedaży w prywatne ręce.
Bogna Adamska zapytana, czy przyjęła przeprosiny, powiedziała, że nie było jej w tym momencie na sali, dlatego też nie mogła przyjąć, ani przeprosin, ani kwiatów. Nie chciała też komentować całej tej sytuacji.
Film w zakładce Filmy.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1303 (5/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze