Reklama

Lekarz też ma prawo zachorować

Dyrektor SPZOZ w Barcinie Alicja Wiczewska szczegółowo wyjaśniała, skąd biorą się problemy z opieką zdrowotną fot. Magdalena Kruszka Dyrektor SPZOZ w Barcinie Alicja Wiczewska szczegółowo wyjaśniała, skąd biorą się problemy z opieką zdrowotną fot. Magdalena Kruszka

Barcin, apteki, pacjenci, kolejki, lekarze
     Lekarz też ma prawo zachorować
     Dyrektor Alicja Wiczewska podkreśliła, że sytuacja w służbie zdrowia jest zła i trudno liczyć, że będzie lepsza: - Przykro mi, że pacjenci się nie dostają, ja też byłabym niezadowolona - mówiła dyrektor barcińskiego SPZOZ.

     Problemy z dostępem do aptek w nocy i z dostępem do lekarzy podczas wzmożonego okresu zachorowań zostały poruszone na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie. Podczas składania interpelacji i zapytań radny Krzysztof Harenda zaznaczył, że w ostatnim czasie ma dużo zgłoszeń od mieszkańców dotyczących braku dyżurów nocnych aptek w gminie Barcin.
     - Wynika to chyba z pory roku - mówił radny Harenda. - U nas niestety nie ma takich aptek funkcjonujących w porze nocnej. Wiem, że nie możemy jako gmina czy radni zmusić farmaceutów, żeby apteki były otwarte w nocy czy święta. Ale może są jakieś sposoby, które zachęcą ich do nocnych dyżurów, na przykład mniejsze opłaty. Może powiat tutaj mógłby jakoś pomóc.
     Radny zwrócił także uwagę na ośrodek zdrowia, w którym są spore kolejki do lekarzy, zwłaszcza w okresie kiedy jest więcej zachorowań. Wspomniał także o problemach z dostaniem się do medycyny pracy, co sygnalizowali przedsiębiorcy. Pytał, czy można tę sytuację jakoś poprawić.
     Podobne problemy zgłosił radny Witold Antosik, który sugerował, że w okresie jesienno-zimowym, czyli w okresie wzmożonych zachorowań, można by zatrudnić dodatkowo pediatrę.
     - Gdyby to był jeden przypadek, to pewnie bym na sesji tego nie poruszał, ale akurat do mnie zgłosiło się z tym problemem kilka matek - mówił radny. - Nie może być sytuacji takiej, a przynajmniej nie powinna się zdarzać, że matka z małym dzieckiem, które ma wyższą temperaturę, nie jest przyjmowana, bo już nie ma miejsca i odsyła się ją na godzinę 18:00.
     Radny apelował, żeby pomyśleć nad rozwiązaniem tego problemu. Ponadto podniósł kwestię problemu z rejestracją telefoniczną. Choć przyznał, że jak on osobiście dzwoni, to nie ma problemu z połączeniem się z rejestracją w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej, ale niejednokrotnie spotkał się z uwagami, że o 7:00 jest ciężko uzyskać połączenie, a o 7:15 nie ma już miejsc do lekarzy. Radny Witold Antosik skrytykował także stronę internetową SPZOZ. - Nie ma żadnej informacji, jacy są specjaliści w ośrodku zdrowia, w jakich godzinach w ogóle ośrodek jest czynny. Pewnie niewielkim kosztem można byłoby umieścić na tej stronie więcej informacji, niż tylko numer do rejestracji. Jak się dzwoni do ośrodka, to automatyczna sekretarka mówi, żeby wybrać numer tonowy. Jeżeli ktoś nie wie, jaki jest numer tonowy do jakiego specjalisty, to się nie dodzwoni - stwierdził radny.
     Burmistrz Barcina Michał Pęziak wyjaśniał, że kwestią funkcjonowania aptek w porze nocnej zajęła się już komisja zdrowia, a jej przewodniczący Remigiusz Paszkiet podjął inicjatywę, aby zorganizować posiedzenie komisji, na które zaproszeni zostali szefowie aptek barcińskich. Takie posiedzenie ma się odbyć dziś, 3 marca.
     - Po raz kolejny jest podjęta próba rozwiązania tego problemu, aczkolwiek dowiedziałem się właśnie od naszej dyrektorki SPZOZ i radnej powiatowej, że nawet w Żninie nie ma w tej chwili dyżuru nocnego apteki, tylko jest na telefon - mówił burmistrz Barcina i przyznał, że z tym jest ogromny problem i dopóki nie zapadną jakieś centralne rozstrzygnięcia i nie zobowiąże się aptekarzy, żeby wprowadzili dyżury, to nie rozwiąże się tej sytuacji, bo w tej chwili aptekarze twierdzą, że nie ma zbyt dużo klientów w nocy, więc nie opłaca im się utrzymywać pracownika i płacić mu wyższą stawkę za pracę w nocy.
     Alicja Wiczewska, dyrektor SPZOZ W Barcinie, która była swego czasu radną Rady Miejskiej, przypomniała, że spotkania z właścicielami aptek na temat ich funkcjonowania odbywały się regularnie co dwa - trzy lata. Na tych spotkaniach sugerowano, żeby te dyżury odbywały się na zmianę tygodniami lub dniami, żeby ułatwić sprawę aptekarzom, ale żaden się na to nie zgodził i żaden nie widział w tym zysku. - To jest działalność gospodarcza - mówiła Alicja Wiczewska. - Poza tym od stycznia tego roku w Żninie nie funkcjonuje żadna apteka w godzinach nocnych otwarta całą noc. Jest podany telefon i nie można wtedy prosić o odręczną sprzedaż, tylko są realizowane recepty i to tylko te recepty, które zostały wystawione najpóźniej w danym dniu.
     Burmistrz poprosił dyrektor SPZOZ w Barcinie, żeby odniosła się do pozostałych problemów dotyczących ośrodka zdrowia. Przyznała ona, że problemy zgłaszane przez radnych ożywają w okresie jesienno-zimowym, kiedy mieszkańcy są narażeni na zwiększoną ilość zachorowań, a z takimi samymi problemami boryka się nie tylko SPZOZ, a wszystkie przychodnie funkcjonujące na ternie gminy Barcin. Dwa tygodnie temu odbyło się spotkanie wiceburmistrz Lidii Kowal z wszystkimi dyrektorami placówek zdrowia funkcjonujących na terenie gminy i przedstawili oni już wówczas swoje problemy, obawy i zagrożenia.
     Dyrektor Alicja Wiczewska w pierwszej kolejności odniosła się do problemów związanych z zarejestrowaniem się do ośrodka. Przypomniała, że już wcześniej pokazywała radnym po cztery-pięć stron formatu A4 z listą zarejestrowanych rozmów telefonicznych czy listą prób zarejestrowania się w poradni z czterech kolejnych dni.
     - W ubiegłym tygodniu też to analizowałam i było po 130 rozmów do godziny 9:00, po 98 rozmów, a to był okres przedświąteczny, gdzie tych telefonów powinno być mniej - mówiła szefowa barcińskiego SPZOZ-u. - Chcę pokazać, że telefony są odbierane, rejestracja się odbywa. Państwo się nie mogą dodzwonić, ja się z tym zgadzam. Skoro pokazujemy, że jest tyle rozmów w ciągu dwóch godzin, to znaczy, że w tym czasie ktoś inny dzwoni i połączenia nie uzyskuje. Rozumiem frustrację i niezadowolenie pacjentów, bo sama dzwoniłam dziś do poradni chorób zakaźnych, dzwoniłam i dzwoniłam, aż w końcu zrezygnowałam, bo nie mogłam się dodzwonić, żeby pomóc jednemu pacjentowi się zarejestrować.
     Alicja Wiczewska tłumaczyła ponadto, że nie jest konieczne zatrudnianie lekarzy pediatrów, ponieważ są teraz specjalizacje z medycyny rodzinnej i lekarz ma uprawnienia do leczenia także dzieci, tak samo jak pediatra. Przyznała również, że występuje problem z zatrudnieniem dodatkowego lekarza na sezon jesienno-zimowy. Zapowiedziała, że mogą być problemy nawet z obstawieniem opieki nocnej.
     - Od wczoraj obdzwaniamy lekarzy, którzy kiedyś młodzi zgłaszali się do nas i chcieli przyjść na opiekę nocną czy dodatkowe dyżury w poniedziałki lub piątki - mówiła dyrektor SPZOZ. - W tej chwili nie otrzymałam żadnej opinii pozytywnej, że oni chcą przyjść. I to nie chodzi o kwoty. Kiedyś problemem były pieniądze. Dziś finanse nie są problemem, tylko jest problem kadrowy. Nie ma lekarzy, którzy chcą podejmować pracę w POZ, a musimy liczyć się z tym, że my nie jesteśmy w Bydgoszczy, gdzie lekarze mogą sobie dojść.
     W Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Barcinie nie udało się także znaleźć specjalisty neurologa. Trzykrotne konkursy nie zakończyły się zawarciem umowy, choć gmina Barcin z własnej kieszeni wyłożyła pieniądze na funkcjonowanie poradni neurologicznej w barcińskim ośrodku zdrowia.
     - Proszę państwa, jest okres przeziębieniowy i też chorują lekarze - oświadczyła Alicja Wiczewska. - W tej chwili mam lekarza trzy dni na zwolnieniu. No niestety, nie ma lekarza.
     Problemy z dostępem do aptek w nocy i z dostępem do lekarzy podczas wzmożonego okresu zachorowań zostały poruszone na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie. Powoduje to jednak kolejne kolejki i sytuacje, że po 18:00 także jest dużo ludzi chcących uzyskać pomoc lekarską. - Przykro mi, że pacjenci się nie dostają, ja też byłabym niezadowolona - przyznała Alicja Wiczewska.
     Dyrektorka barcińskiego SPZOZ-u zaznaczyła, że chorzy mogą przyjść po godzinie 18:00 i skorzystać z opieki nocnej, a skorzystać z niej mogą nie tylko mieszkańcy gminy, ale każdy, kto potrzebuje pomocy.
     Odniosła się także do uwag dotyczących utrudnionego dostępu do medycyny pracy. Wyjaśniła, że pani doktor jest raz w tygodniu, chyba że jest sygnał o tym, że będzie większa liczba pracowników, wówczas można umówić się na wykonanie badań w dodatkowym dniu. Bywają także sytuacje, że specjalista medycyny pracy udaje się do pracodawcy i tam bezpośrednio załatwia pracownikom kwestię wymaganych badań. Alicja Wiczewska przypomniała przy tej okazji, że pracodawca ma obowiązek dać pracownikowi dzień wolny na badania okresowe.
     - Na dole tutaj u nas dąży to wszystko do tego, żeby pacjent tę drogę do lekarza miał - szczególnie w nocy i w święta - trochę dłuższą, niż ma teraz - skwitował burmistrz Michał Pęziak. - To nie jest do końca wina POZ ani samorządu. To są regulacje, które się wprowadza odgórnie, co dla nas jest bulwersujące. Jest duży problem.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1255 (9/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości