Reklama

Lekarz wezwany do awantury domowej

Leżała i płakała
     Lekarz wezwany do awantury domowej
     - Po pierwsze, podczas tego wyjazdu nastąpiła obraza lekarza, a po drugie był to wyjazd do awantury domowej, a dziewczyna nie wymagała pomocy - komentuje rzecznik żnińskiego szpitala jedną z lekarskich interwencji w Pniewach, podczas których lekarz - według rodziny - uderzył w twarz będącą w szoku dziewczynę.

     Siedemnastoletnia Patrycja z Pniew mówi, że od czerwca nie może się pozbierać psychicznie. Przeżyła wtedy śmierć chłopaka. Kilka tygodni później była świadkiem śmiertelnego wypadku. - Widziałam to wszystko. Złożyłam zeznania. To było straszne - dodaje. W niedzielę Patrycja zaczęła tak płakać, że rodzina nie umiała jej uspokoić.
     LEŻAŁA I PŁAKAŁA

     W niedzielę [23 sierpnia - przyp. rk] siostra źle się poczuła - relacjonuje jej brat Dariusz. - Wpadła w szok. Leżała na podłodze i płakała. Postanowiłem wezwać pogotowie. Odebrała pani w dyspozytorni. Chciała, żebym podał numer. Nie pamiętam numeru. Później połączyła mnie z lekarzem, który powiedział, żebym nie robił sobie jaj, bo zapłacę. Zapytałem, czy dostaniemy pomoc, że nie robię sobie jaj, a on odłożył słuchawkę. Nie mogłem dogadać się na pogotowiu, więc wezwałem policję, która przyjechała dość szybko na miejsce i oni zadzwonili na pogotowie. Siostra leżała i głośno płakała, a mama ją trzymała. Przyjechało pogotowie po około 20 minutach. Były trzy osoby. Weszli ubrani po cywilnemu, jakby z wielką obrazą. Po chwili lekarz kazał nam wyjść i wyszliśmy.
     - Mama wyszła do pokoju obok. Lekarz został ze mną. Wziął, szarpnął za ręce, rzucił na łóżko i uderzył w twarz. Mama to widziała przez uchylone drzwi - twierdzi dziewczyna.- Zapytałam, jak może córkę bić i odepchnęłam go od niej - dodaje matka.- Ja jeszcze wołałam tatę, ale policja nie chciała go puścić z kuchni - mówi Patrycja.- Jakby policjant mnie nie przytrzymał, to nie wiem, co by było - powiedział ojciec dziewczyny.

Reklama

     LEKARZ - FUNKCJONARIUSZ PUBLICZNY
     Dr n. med. Tomasz Zwolenkiewicz, który jest rzecznikiem Pałuckiego Centrum Zdrowia, na podstawie rozmów z personelem biorącym udział w zdarzeniu, ustalił: - Karetka została wezwana do Pniew po godz. 22, powodem wezwania było „ krzyczy i wije się”. W mieszkaniu  znajdowali się dwaj funkcjonariusze policji wezwani do awantury domowej. Pacjentka, do której była wzywana wizyta była przytrzymywana przez matkę i wyrywając się obrzuciła na wejściu słowami niecenzuralnymi wchodzącego lekarza. Lekarz dodał, że całemu zajściu przypatrywali się policjanci, którzy za bardzo nie wiedzieli co mają w tej sytuacji robić. Zachowanie dziewczyny zostało zakwalifikowane jako napad histerii. Lekarz nie uderzył jej w twarz, tylko wstrząsnął nią, co spowodowało pewne uspokojenie i umożliwiło podanie leku uspokajającego. Przyznaję, że popełnił błąd. Polegał on jednak na tym, że nie zgłosił  tego dyrektorowi. Powinien opowiedzieć o zdarzeniu, następnie dyrektor nadaje sprawie odpowiedni bieg. Lekarz, tak jak policjant na służbie, jest funkcjonariuszem publicznym. Nie można rzucać pod jego adresem obelg za to tylko, że wszedł do mieszkania. Po pierwsze podczas tego wyjazdu nastąpiła obraza lekarza, a po drugie był to wyjazd do awantury domowej, a dziewczyna nie wymagała pomocy zespołu ratunkowego pogotowia, który ma służyć ratowaniu życia. Obecnie dyrekcja szpitala rozważa pozwanie osoby, która znieważyła lekarza do sądu. Obecność w trakcie zdarzenia funkcjonariuszy policji pozwoli z łatwością ustalić obiektywny przebieg wydarzeń - powiedział Tomasz Zwolenkiewicz.
     RODZINA MA PRETENSJE
     Z relacji rodziny wynika, że policja słyszała wszystko, ale na prośbę lekarza nie wypuszczała z kuchni brata dziewczyny i ojca.
     Patrycja opowiada: - Siedzieli [pracownicy pogotowia - przyp. rk] może z 15 minut. Później poczułam się lepiej. Potem wyszli [z pokoju - przyp. rk], ale jeszcze nie zdążyli odjechać.Poszłam do kuchni. Powiedziałam policjantom, że lekarz mnie uderzył. Jeden z nich chciał zobaczyć, jak mnie pobił, bo nie wierzył. Później poszedł porozmawiać z lekarzem. Wrócił, ale nic nie zrobił. Uderzenie było takie, że poczułam palec na twarzy. Głowa mi się wykręciła, aż zaniemówiłam w pewnej chwili. Bolało mnie. W poniedziałek miałam nawet opuchnięte - mówi dziewczyna. - Policjanci powiedzieli nam, że nie można tego tak zostawić.
     Brat z siostrą pojechali, mimo późnej pory, do Przychodni Rodzinnej w Żninie. Tam przyjęła ich lekarka dyżurna. Mieszkańcy Pniew chcieli, aby lekarka przeprowadziła obdukcję. Lekarka napisała informację, że na twarzy zasinień nie stwierdza. Na dolnej wardze zauważalne było niewielkie pękniecie śluzówki na około 1,5 cm, a w jego przedłużeniu obrzęk. Lekarka dyżurna zaznaczyła, że zaświadczenie wypisała na prośbę zainteresowanych.
     Mieszkańcy Pniew mają pretensję do pracowników pogotowia i do policjantów, którzy nie dopuścili rodziców do swojej córki.
     Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie Krzysztof Jaźwiński potwierdził, że taka interwencja policji miała miejsce. - Policjanci nie stwierdzili, aby doszło do naruszenia prawa. Z relacji lekarza wynikało, że nastąpiło to w celu ocucenia. Strony zostały pouczone i to wszystko - mówi rzecznik.
     Rzecznik Praw Pacjenta przy NFZ  Bydgoszczy Mariola Tuszyńska powiedziała, że w przypadkach kiedy pacjent czuje się w jakiś sposób pokrzywdzony przez lekarza, to w pierwszej kolejności powinien sprawę zgłosić do niej i szczegółowo wszystko opisać. Rozstrzygnięcie tego, czy lekarz przekroczył granicę, należy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, który funkcjonuje przy Bydgoskiej Izbie Lekarskiej i jemu dany problem również mogą zgłosić pacjenci.
     - Oczywiście, do każdego przypadku, jak to w medycynie, należy podchodzić indywidualnie. Kolokwialnie mówiąc, diabeł tkwi w szczegółach i one najczęściej rozstrzygają o sprawie - mówi rzecznik praw pacjenta.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 916 (35/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości