Medycy skuszeni pieniędzmi
Lekarze przeszli na kontrakty
Szubińscy lekarze zmienili formę zatrudnienia. Z umowy o pracę ze szpitalem przeszli na kontrakty. Obecnie świadczą usługi medyczne jak firmy i nie dotyczą ich nowe przepisy dotyczące czasu pracy lekarzy.
Przypomnijmy, że z początkiem roku weszły w życie nowe przepisy określające czas pracy lekarzy. Zgodnie z ustawą lekarz zatrudniony w szpitalu lub przychodni nie powinien pracować więcej niż 48 godzin w tygodniu. Do tego wliczany jest normalny czas pracy, dyżury i ewentualne nadgodziny.
W styczniu lekarze zatrudnieni w Nowym Szpitalu w Szubinie i Nakle zgodzili się pracować dobrowolnie dłużej. To pozwoliło placówce na normalne funkcjonowanie. W tym czasie trwały negocjacje z dyrekcją szpitala w sprawie podwyżek lub zmiany formy zatrudnienia. Ostatecznie lekarze przeszli na kontrakty i nie wiąże ich z zakładem umowa o pracę.
- Pracodawca zaoferował atrakcyjne warunki finansowe, czym skusił lekarzy do zmiany formy zatrudnienia - mówi Marek Domżała, zastępca dyrektora szpitala do spraw medycznych i ordynator oddziału dziecięcego. - Obecnie każdy z lekarzy działa jako osobna firma i może pracować tyle godzin, ile chce. To rozwiązuje problem dyżurów. Zabezpieczona jest całodobowa opieka nad pacjentami - zapewnia.
W szubińskiej placówce lekarze najczęściej biorą średnio 8-10 dyżurów miesięcznie. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie stawki za godzinę dyżuru kształtują się od 28 do 35 zł. Rekordzista w szpitalu nakielskim dyżurował 25 razy w jednym miesiącu. Grafik ustalają ordynatorzy oddziałów, który następnie przedstawiają dyrektorowi szpitala. - Mimo że indywidualną sprawą każdego lekarza jest to, jak długo chce i może pracować, to jednak ordynatorzy powinni układać grafik dyżurów przede wszystkim z myślą o pacjentach. Możliwości kondycyjne lekarzy są ograniczone, dlatego liczba i terminy dyżurów muszą być dzielone rozsądnie - uważa Marek Domżała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze