Wzorowa produkcja zwierzęca w gminie Janowiec
Liczy się dobry pomysł i dobra cena
W konkursie Rolnik Pomorza i Kujaw, organizowanym przez Urząd Marszałkowski, tytuły Rolnika Pomorza i Kujaw przyznano w pięciu kategoriach: produkcja roślinna, produkcja zwierzęca, mleczarstwo i produkcja mleka, drobiarstwo, gospodarstwo agroturystyczne i ekologiczne.
Maria i Roman Siemianowscy fot. Sylwia Wysocka Celem konkursu Rolnik Pomorza i Kujaw jest popularyzacja osiągnięć rolników, zaprezentowanie ich pomysłowości, zaradności i szczególnego przywiązania do regionu i tradycji rolniczych. Co roku laury w konkursie zdobywają najlepsi gospodarze z regionu.
W tym roku dwie nagrody w kategorii produkcji zwierzęcej przypadły rolnikom z gminy Janowiec.
NAD POMYSŁEM OBRADOWAŁA CAŁA RODZINA
Maria i Roman Siemianowscy z Tonowa za swoją pracę i prowadzenie chlewni zarodowej otrzymali Grand Prix konkursu Rolnik Pomorza i Kujaw 2010. Do nagrody nominowała ich Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza.
Gospodarstwo rolne prowadzą od 25 lat. Uprawiają 107 ha (16 ha przekazali synowi Tomaszowi, który dalej powiększa swój areał).
Oprócz produkcji roślinnej zajmują się hodowlą zarodową w nowoczesnej chlewni, która podzielona została na kilka sektorów: od sektora krycia macior, sektora macior luźnych, porodówki, warchlakarni po tuczarnię. Chlewnię zarodową prowadzą od prawie trzech lat, rozpoczęli 26 lutego.
- Pierwsze porody mieliśmy we wrześniu, pierwszy miot słaby, kolejne były znacznie lepsze. Mamy 230 macior, zapładniamy je sztucznie - mówi Maria Siemianowska, która zajmuje się produkcją od zapłodnienia po odchowanie prosiąt; tucz pozostawia mężowi. Państwo Siemianowscy zajmują się hodowlą zarodową amerykańskiej rasy PIC. Loszki poddawane są krytycznej selekcji przez wykwalifikowanych selekcjonerów. Te, które pomyślnie przejdą selekcję, odbiera przedstawiciel rasy PIC, część sprzedawana jest też indywidualnie hodowcom. Rasę PIC od tonowskich hodowców nabywają rolnicy w regionie i oceniają ją bardzo wysoko. Sztuki, które nie przeszły selekcji, poddawane są tuczowi z przeznaczeniem na ubój.
Zdzisława i Marcin Tomczakowie fot. Sylwia Wysocka Ogromną wagę wyróżnieni rolnicy przykładają do sterylności i higieny, do świniarni nie wpuszczają osób postronnych, stado jest pod ścisłą kontrolą doktora weterynarii i specjalistów rasy PIC. - Pomysł przyniosła żona, ona zaraziła się nowym kierunkiem i chlewnią zarodową, zmianą tradycyjnej chlewni na to co mamy dziś - opowiada Roman Siemianowski. Pani Maria wyjaśnia, że pomysł był jej, ale nad jego wcieleniem w życie i ogromną inwestycją związaną z budową i przeróbkami obradowała cała rodzina. Hodowcy nie kryją, że cieszą się z wyróżnienia i zapewniają, że praca dostarcza im wiele satysfakcji.
USTABILIZOWANIE CENY RYNKOWEJ
Zdzisława i Marcin Tomczakowie z Juncewa prowadzą czterdziestohektarowe gospodarstwo. Zajmują się hodowlą macior wyselekcjonowanych rasy Polska Biała Zwisłoucha. Za tę działalność otrzymali wyróżnienie w postaci Grand Prix Konkursu Rolnik Pomorza i Kujaw 2010. Do nagrody nominował ich Polsus.
Stado zarodowe państwa Tomczaków liczy przeciętnie 60 loch. Rocznie odstawiają około 300 wyselekcjonowanych loszek. Chlewnię zarodową prowadzą od ponad 20 lat. Stawiają na zdrowotność chlewni i najwyższą selekcję, dokonywaną przez specjalistów w ocenie rasy. Prosięta odsadzane są od macior w 3 tygodniu, kiedy ważą ok. 8 kg. Loszki karmione są inna paszą, zapewniającą wolniejszy przyrost i sprzedawane są w 6, 7 miesiącu życia. - Sami szukamy sobie odbiorców, jednak nie mamy z tym problemu. Mamy nabywców z okolic Wrześni, Piły, Olsztyna, jak i w regionie - zapewnia Marcin Tomczak. Swój dorobek hodowlany prezentują na wystawach i targach w Poznaniu, Minikowie i Żninie. - Sztuka, która wyjedzie na wystawę, mimo że odniesie sukces, wyróżnienie, jest podziwiana przez innych hodowców i selekcjonerów, to już do naszej chlewni nie wraca. Często znajduję nabywcę na targach - stwierdza Zdzisława Tomczak.
Sztuki, które nie przejdą pomyślnie selekcji, kierowane są na tucz. W przyszłości gospodarstwo przejmie syn Bartłomiej, który - jak mówią rodzice - bardzo angażuje się w prowadzenie hodowli.
- Cieszy nas wyróżnienie, jednak w imieniu wszystkich hodowców apeluję o ustabilizowanie ceny rynkowej, obecna źle wróży hodowcom - dodał Marcin Tomczak.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 989 (4/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze