Żnin, lis, strażnik, utylizacja
Lis zdechł i spalili go bez badania
Gdy strażnicy przyjechali na miejsce, lis już zdychał. Zwierzę zostało zabrane do utylizacji, a dlaczego zdechło - nie wiadomo, bo Urząd Miejski nie zlecił wykonania żadnych badań na obecność wścieklizny czy innych chorób.
Po 15:00 w poniedziałek Komenda Powiatowa Policji w Żninie poinformowała straż miejską, że na ul. Słonecznej niedaleko dawnego Żefamu, na boisku osiedlowym znajduje się lis. Zwierzę było żywe, ale słaniało się na nogach i przewracało.
Przemysław Pankowski, komendant straży miejskiej poinformował, że po przyjeździe na ul. Słoneczną strażników, lis jeszcze żył, ale już zdychał. Po chwili rzeczywiście zdechł. Strażnicy zabezpieczyli miejsce, by nikt z ludzi nie zbliżał się do padłego zwierzęcia. Pilnowali tego miejsca do czasu przyjazdu firmy, która na rzecz gminy Żnin realizuje usługę usuwania i utylizacji padłych na ulicach zwierząt. Przemysław Pankowski bowiem przekazał sprawę do Urzędu Miejskiego.
Tadeusz Kosiara z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie wyjaśnił, iż sanepid jest informowany o zdarzeniach, gdy z chorym zwierzęciem miał kontakt człowiek: np. gdy zwierzę kogoś ugryzło czy zadrapało lub gdy ktoś miał kontakt z wydzieliną zwierzęcia. Takie sygnały przychodzą z zakładów opieki zdrowotnej, gdy poszkodowanemu udzielana jest pomoc. Przypadek z lisem w poniedziałkowe popołudnie takim nie był, stąd sanepid nie otrzymał żadnego zgłoszenia z ośrodka zdrowia czy szpitala.
Podobnie informacja o tym lisie nie trafiła do Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Żninie. Prawdopodobnie dlatego, że było już po 15:00, nikt nie odbierał telefonów z Urzędu Miejskiego do inspekcji weterynaryjnej. Maciej Joachimowski, który jest powiatowym lekarzem weterynarii przyznał, że nic o sprawie lisa nie wiedział. Poinformował również, że w naszym powiecie, podobnie jak w całym województwie kujawsko-pomorskim, wścieklizny nie ma. Ostatnie przypadki wystąpiły 10 lat temu i później sytuacja była monitorowana. Zdarzają się natomiast przypadki, że zwierzęta dziko żyjące w poszukiwaniu żywności, trafiają w obręb miasta. W Żninie jednak są to przypadki sporadyczne. Częściej bywają odnotowywane np. w Barcinie czy Łabiszynie.
Ponieważ nadal nie zdołaliśmy ustalić, czy ktokolwiek zbadał lisa znalezionego na ul. Słonecznej na obecność wścieklizny lub innej choroby, o wyjaśnienia poprosiliśmy Pawła Sikorę, rzecznika burmistrza Żnina. Ten przekazał, iż lis został zabrany przez firmę sprzątającą padłe zwierzęta na zlecenie gminy Żnin. Ustaliliśmy, że czyni to schronisko dla zwierząt w Pile. Rozalia Wieczorek, kierownik tego schroniska potwierdziła, że lis rzeczywiście został przez pracowników usunięty z ul. Słonecznej w Żninie i zabrany do utylizacji przez firmę, z którą schronisko ma umowę. - Nikt z gminy Żnin nie zgłosił nam w zleceniu, że ten lis ma być zbadany, więc takiego badania my też nie zleciliśmy - powiedziała Rozalia Wieczorek.
Ponieważ bardzo często bezpańskie zwierzęta znalezione na ulicach Żnina odrobacza i trzyma w swej lecznicy do czasu zabrania do schroniska Stanisław Plewa, postanowiliśmy sprawdzić, czy może ten lekarz weterynarii zbadał lisa z ul. Słonecznej.
Stanisław Plewa przekazał, że nie miał informacji o tym lisie. Dopiero we wtorek zadzwoniła do niego jedna z mieszkanek ul. Słowackiego, która powiedziała, że spaceruje z psem w okolicy, w której dzień wcześniej widziała strażników miejskich pilnujących lisa. Zaniepokoiło ją to, że wcześniej do jej psa zbliżał się inny pies, maści rudej. Prawdopodobnie ma on jakiegoś właściciela, a rozmówczyni Stanisława Plewy spróbuje go ustalić. W każdym razie kobieta - jak przekazał lekarz weterynarii z ul. Jasnej - była zaniepokojona, bo rudy pies zachowywał się nietypowo. Po sytuacji z lisem kobieta nabrała podejrzeń, że jej pupil mógł mieć do czynienia z jakąś chorobą. Stanisław Plewa uspokoił swą rozmówczynię, bo słysząc, że na miejscu była straż miejska, był też przekonany, że ciało lisa wysłano do zakładu higieny weterynarii, by je zbadać.
Stanisław Plewa potwierdził, że od około 10 lat wścieklizny w naszym regionie nie ma. Jego zdaniem przyczyniły się do tego szczepionki zrzucane z samolotów nad terenami przyległymi do lasów.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1210 (16/2015)
Komentarz
Lis nie zawsze zdycha w godzinach urzędowania
Po to obowiązują procedury zgłaszania przypadków pojawiania się dziko żyjących zwierząt w mieście, by je wdrażać w przypadku zagrożeń. Urzędnicy Żnina, otrzymując tego typu zgłoszenie, jak to z poniedziałku o słaniającym się, zdychającym lisie na ul. Słonecznej, powinni procedury te uruchamiać automatycznie. Powinni poinformować powiatowego lekarza weterynarii o sytuacji i potwierdzić, że ten faktycznie informację odebrał. Nie można opierać się na tym, że strażnik miejski w biegu powie coś jakiemuś urzędnikowi (który akurat zbiera się już z pracy do domu) i założy, iż ten przekaże informacje dalej. To, iż rzecz dzieje się po południu, nie w godzinach pracy urzędów, więc nie można do kogoś szybko dotrzeć z informacją, nie jest według mnie usprawiedliwieniem. W końcu istnieją telefony, jest też gminny sztab zarządzania kryzysowego. Są lekarze weterynarii w mieście, którzy dyżurują pod telefonem nie tylko od 7:30 do 15:30. Wystarczy zadzwonić, poprosić o pomoc.
Zabranie padłego lisa do utylizacji bez uprzedniego wykonania badań jest błędem ludzkim. Moim zdaniem sytuacja, w której lis dociera do miasta i tutaj zdycha, stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa sanitarnego. Błąd wyniknął według mnie z lenistwa i chęci pójścia na łatwiznę. W tym przypadku zdecydowano szybko wezwać firmę, która lisa zabierze i zutylizuje. Tak według mnie problemów się nie rozwiązuje. To nic innego, jak zamiatanie śmieci pod dywan.
Uważam, że w takich sytuacjach na łatwiznę iść nie można. Lis mógł przywlec do Żnina jakieś choroby z lasu, a urzędnicy sami pozbawili się szansy na sprawdzenie tego. A przecież chodziło o nasze bezpieczeństwo. Nie da się o nie dbać tylko od 7:30 do 15:30, gdy pracują urzędy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1210 (16/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze