Przetarg, gmina Kcynia, lokale, radni, sprzedaż
Lokale Pod Arkadami i Bis pod młotek
Burmistrz zapewnił, że nie obniży wartości ustanowionej przez biegłego rzeczoznawcę na gminne lokale, nawet jeśli dojdzie do kolejnego przetargu. Wartości czynszu za mienie publicznie nie podał tłumacząc to tajemnicą handlową, radni taką informację mogą jednak uzyskać.
Radni Rady Miejskiej w Kcyni rozważali możliwość sprzedaży dwóch lokali użytkowych w budynku wielorodzinnym położonym w Kcyni przy Rynku 9. Chodzi o supersam Pod Arkadami i księgarnię Bis. Nieruchomości te otrzymały status zbędnych dla gminy w uzasadnieniu uchwały o sprzedaży, a ich sprzedaż przynieść na znaczne korzyści finansowe. Zbycie tych lokali, jak czytamy w uzasadnieniu, z przeznaczeniem na działalność handlową jest prawnie i gospodarczo uzasadnione, gdyż środki finansowe przeznaczane dotychczas ma remonty i konserwację budynków będzie można przeznaczyć na inne cele.
Radna Anna Borkowska zapewniła, że po obradach na komisji dochodzi do wniosku, że sprzedaż lokali przynoszących wysoki czynsz jest działaniem krótkowzrocznym, że w ciągu 6-7 lat z czynszów uzyska się kwotę, za jaką zostaną sprzedane. Radna zwróciła się do przewodniczącej Rady o podanie wysokości miesięcznego czynszu z wynajmu tych gminnych lokali. W odpowiedzi usłyszała od burmistrza Piotra Hemmerlinga, że wysokość czynszu stanowi tajemnicę handlową. Radna zapewniła, że radni wartość tę znają i w związku z tym będą jako klub radnych PSL przeciwni sprzedaży.
Radny Marek Grewling przypomniał, że podobna dyskusja była kilka lat temu i wówczas stwierdzono, że lokale nie zostaną sprzedane. - W tej chwili mamy taki moment, do którego sami doprowadziliśmy, że musimy skorzystać z tego, co mamy na czarną godzinę. Do spłacenia kupa kredytów, sądzę, że jednogłośnie powinniśmy podjąć decyzję w sprawie sprzedaży. Byliśmy przeciwni temu cztery lata temu, ale sytuacja finansowa była inna - mówił radny.
Burmistrz Piotr Hemmerling zapewnił, że sugerowanie politycznego działania, które zauważyła radna Borkowska, jest nie na miejscu, tym bardziej, że o sprzedaży decydowano, kiedy radna była wiceprzewodniczącą Rady, a wówczas do sprzedaży nie doszło, bo nie było takiej potrzeby. - Niedobory były likwidowane zaciąganiem kolejnych kredytów, chcielibyśmy by z tego naszego, gminnego zasobu jak najmniej sprzedawać z uwagi na to, że lepiej jak ten majątek jest w posiadaniu, ale nie można zjeść ciastko i mieć ciastko. Jesteśmy prawdopodobnie w obliczu zwrotu potężnej kwoty za skandalicznie zrealizowaną inwestycję kanalizacyjną i poza tym jest oczywistym, że w przyszłym roku przez powiat będzie gruntownie modernizowana ulica Wyrzyska i jesteśmy zobowiązani do tego czasu wykonać instalacje wodną, deszczową i kanalizacyjną, co jest oszacowane na blisko 2.000.000 zł - stwierdził burmistrz. Proponował, by pokazać mu źródło finansowania tej inwestycji, bo obecnie nie widzi możliwości sfinansowania tego zadania w inny sposób niż zbycie nieruchomości. Przyznał, że lokale przynoszą korzyści, ale wymagają też nakładów. Wartości czynszu nie podał, ale zapewnił radnych, że taką informację mogą otrzymać bez problemu.
Lokale poddane zostaną wycenie biegłego rzeczoznawcy, ale dopiero po podjęciu uchwały o zbyciu. Burmistrz zapewnił też, że w prawie miejscowym nie ma zapisu mówiącego o prawie pierwokupu przez dzierżawcę danego lokalu, nieruchomości czy działki i dlatego po podjęciu uchwały ogłoszony zostanie publiczny przetarg, do którego przystąpić mogą wszyscy chętni. - Uważam takie rozwiązanie za demokratyczne, przejrzyste i eliminujące domniemania stronniczości - zapewniał Piotr Hemmerling.
Radny Ryszard Hanioszyn mówił o ogłaszaniu kolejnych przetargów w sytuacji, kiedy w poprzednim nieruchomość nie zostanie sprzedana i że za tym idzie obniżanie ceny nieruchomości. Zaproponował inne rozwiązanie - sprzedaż lasów. Proponował rozmowy z przedstawicielami Lasów Państwowych, przeprowadzenie analiz, bo gmina ma ponad 200 ha lasów, a lasy przynoszą odroczone w czasie dochody, a lokale bieżące wpływy.
Burmistrz przyznał, że analizował sprzedaż leśnego zasobu, podjął nawet kroki celem sprzedaży zwartych części zasobu, ale nie było na nie chętnych. - Publicznie wobec wszystkich zgromadzonych powiem, że nie będę korzystał ze swoich uprawnień polegających na obniżeniu kwoty w drugim przetargu i procedowaniu następnych elementów przewidzianych prawem, nie będzie negocjacji, nie będzie drugiego przetargu. Jeśli pierwszy przetarg zakończy się brakiem rozstrzygnięcia, nie będę obniżał kwoty podanej przez biegłych. Cena biegłego będzie ceną pierwszego przetargu i jeśli będzie następny, to tylko z tą samą ceną. To publicznie oświadczam - zapewnił burmistrz. Przewodnicząca Rady Gabriela Repczyńska stwierdziła, że przed laty była przeciwna sprzedaży, dziś jej zdanie jest inne.
W głosowaniu 9 radnych opowiedziało się za zbyciem lokali wraz ze zbyciem udziału we współwłasności gruntu w częściach ułamkowych, trzech radnych było przeciwnych, a dwóch wstrzymało się od głosu.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1114 (25/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze