Reklama

Łoś to nie jeleń

Strzelał świadomie czy nieumyślnie?
    Łoś to nie jeleń
    Myśliwy z Belgii za ustrzelenie łosia podczas polowania, które odbyło się 29 grudnia minionego roku w szubińskich lasach, musi zapłacić 4.000 zł odszkodowania do Skarbu Państwa. Ponadto czeka go rozprawa sądowa. Zgodnie z polskim prawem Belgowi grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat oraz przepadek broni i cofnięcie pozwolenia na jej posiadanie.

     Od 27 do 30 grudnia 14-osobowa grupa dewizowców - myśliwych z Belgii, zakwaterowana w szubińskim hotelu TRAMP, polowała w lasach na terenie gminy Szubin w Ośrodku Hodowli Zwierzyny podlegającym bezpośrednio pod Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego w Warszawie. Jak poinformował Piotr Siuda, komendant Straży Leśnej Nadleśnictwa Szubin, w OHZ żyją m.in. jelenie, sarny i dziki. Ponadto przez teren Ośrodka przechodzą łosie, które swoje ostępy mają za Nakłem. Organizatorem polowania dewizowców był Krzysztof G., przedstawiciel Zarządu Głównego PZŁ, zamieszkujący na terenie gm. Szubin. Myśliwi mogli polować na jelenie - byki, łanie i cielęta, jak również na sarny, kozy i koźlęta oraz na wszystkie dziki, a także lisy i jenoty.

    - Łosie są pod całoroczną ochroną. Wynika to z rozporządzenia ministra leśnictwa wydanego 10 kwietnia 2001 r. 29 grudnia myśliwi z Belgii polowali w leśnym trójkącie znajdującym się między drogą wiodącą z Szubina do Nakła oraz z Nakła do Kcyni. Śmiercionośny strzał do łosia padł w okolicy wsi Dąbrowa (gm. Szubin). Myśliwy belgijski, znajdujący się podczas zbiorowego polowania na swoim stanowisku, zaliczył wędrującego łosia do zwierzyny płowej i uznał, że wolno do niego strzelić, tak jak do jeleni i saren. Okazało się, że Belg, rocznik 1943, nie znał obowiązującego w Polsce rozporządzenia dotyczącego ochrony łosi - stwierdził komendant Piotr Siuda. Dodał również, że ta pomyłka, a raczej nieznajomość polskiego prawa łowieckiego, drogo będzie myśliwego kosztowała. Belg za zabicie łosia musi zapłacić 4.000 zł odszkodowania na rzecz Skarbu Państwa. Ponadto czeka go rozprawa sądowa.

Reklama

    Nieco inne zdanie na ten temat ma prokurator Dariusz Mańkowski. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że tłumacz i organizator polowania zapoznał myśliwych z obowiązującym prawem myśliwskim w Polsce. Belgowie wiedzieli, że nie wolno polować na łosie. Z wyjaśnień uczestników łowów wynika, że kiedy padł łoś, myśliwi zdumieni i zdenerwowani zbiegli się i krzyczeli do swojego kolegi: "Coś ty zrobił? Ustrzeliłeś łosia!" Sami zawiadomili Straż Leśną i Komisariat Policji w Szubinie. Policja myśliwemu, który zabił łosia, postawiła zarzut kłusownictwa, to jest nielegalnego, świadomego odstrzelenia łosia. Belg tłumaczył, że stało się to nieumyślnie. Bardziej prawdopodobne jest to, że pomylił zwierzynę - powiedział prokurator.
    Postępowanie wyjaśniające trwa.
    Broń myśliwego została zatrzymana przez policję jako dowód w sprawie. Belg po przesłuchaniu i wpłaceniu 9.000 zł kaucji zabezpieczającej postępowanie opuścił Polskę. Zobowiązał się stawić na rozprawę w sądzie. Pechowy myśliwy zagrożony jest karą pozbawienia wolności do 5 lat. Ponadto sąd może orzec mu przepadek broni i cofnięcie zezwolenia na posiadanie broni myśliwskiej.

Aurelia Kaszewska

Reklama

Pałuki

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości