Gmina Szubin, PKS, połączenia, linia autobusowa
Ludzie liczą na PKS, a PKS liczy kasę
Od 1 września ludzie nie mogą się doprosić, aby PKS przywrócił kilka połączeń na linii Szubin - Bydgoszcz. Przewoźnik twierdzi, że mu się nie opłaca, a mieszkańcy organizują sobie dojazdy do podszubińskich wsi.
Dyrektor PKS Bydgoszcz Wojciech Dziuba (z lewej): o kursach autobusów decyduje rynek. Burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński (z prawej): gmina do kursów dla PKS-u nierentownych dopłacać nie będzie.
Wojciech Dziuba, dyrektor PKS Bydgoszcz (z prawej) i Zbigniew Pasiciel pozbawili złudzeń tych, którzy liczyli na dodatkowe kursy autobusów. Przedstawiciele przewoźnika przedstawili dane małej liczbie pasażerów na niektórych liniach. Beata Waligóra mieszka w Turze, a pracuje w Bydgoszczy na trzy zmiany. Od początku września ubiegłego roku ma problemy, aby z popołudniówki wrócić do domu. Zmienił się bowiem rozkład jazdy autobusów na trasie Bydgoszcz - Szubin. Wcześniej wracała kursem, który z dworca w Bydgoszczy wyjeżdżał o 22:25, a jego punktem docelowym była Kcynia. Autobus dojeżdżał do Zamościa i skręcał na Tur, przejeżdżał przez Samoklęski Małe, wracał do Szubina i potem już prostą drogą przez Zalesie i Mycielewo docierał do Kcyni. Po zmianach autobus z Bydgoszczy do Kcyni jedzie, ale omija Zamość, Tur i Samoklęski. Jedzie przez Rynarzewo do Szubina i stamtąd dalej do Kcyni. Beata Waligóra po zmianie trasy wysiada w Zamościu i na własną rękę musi organizować sobie dojazd do Turu, oddalonego od Zamościa o około 6-7 kilometrów.
- Wynajmuję kogoś, kto mnie podwiezie - mówi Beata Waligóra.
Kolejny problem pojawia się wtedy, gdy mieszkanka Turu musi jechać do pracy na nocną zmianę. Ostatni autobus z Turu do Bydgoszczy ma o 17:00. Jak dojedzie na miejsce, to aż do 22:00 musi sobie zorganizować czas. - Muszę po mieście chodzić - mówi. W związku z tymi problemami Beata Waligóra jakopierwsza czekała w poniedziałek przed drzwiami sali narad Urzędu Miejskiego w Szubinie. Tego dnia odbyło się spotkanie mieszkańców Zamościa, Turu i Ciężkowa z radnymi, burmistrzem Szubina Ignacym Pogodzińskim i przedstawicielami PKS Bydgoszcz. Przewoźnika reprezentował sam dyrektor Wojciech Dziuba oraz kierownika bazy w Bydgoszczy Zbigniew Pasiciel.
Mieszkańcy Zamościa i Turu, którzy pracują na trzy zmiany w Bydgoszczy, prosili dyrektora o rozważenie możliwości zmiany trasy autobusu z Bydgoszczy do Kcyni, tak by przejeżdżał przez obie te miejscowości.
Wojciech Dziuba przytoczył dane, z których wynikało, że w Turze o tej godzinie wysiadają 2-3 osoby i kurs autobusu tą trasą specjalnie dla tych kilku osób nie jest opłacalny. Więcej pasażerów korzysta z połączeń o 6:20 i 14:00. Dyrektor dodał, że pasażerowie z Kcyni nie chcą korzystać z autobusu, który jedzie dłużej i kosztuje drożej. Ich interesuje jak najszybszy powrót do domu.
Andrzej Kozłowski wskazywał na brak wieczornych kursów sobotnio-niedzielnych przez Tur, z których mogliby korzystać właściciele działek rekreacyjnych. „Działkowicze przyjeżdżali, a teraz przestaną przyjeżdżać. Tak ich załatwiliście” - mówił.
„Najbardziej nam zależy na kursie wieczornym do Zamościa i Turu” - mówiła Emilia Czubek - Nie widzę przeszkód, żeby prywatny przewoźnik te dwie osoby pyknął busikiem - stwierdził dyrektor.
Sołtys Zamościa i radna Rady Miejskiej Teresa Stachowiak chcieli wiedzieć, ile jest kursów z Bydgoszczy w kierunku Szubina po godzinie 22:00.
- Jeśli są dwa autobusy, to jeden może jechać przez Zamość. Gros osób wraca w tym czasie z pracy i nie są to dwie, trzy osoby. Nieraz widziałam, że autobus na trasie Zamość - Tur miał pełną obsadę. Widziałam też, że wysiada z niego dużo ludzi - powiedziała Teresa Stachowiak.
Okazało się, że po 22:00 w kierunku Szubina jadą trzy autobusy. Dwa PKS Bydgoszcz i jeden PKS Inowrocław. Dyrektor zaproponował, aby mieszkańcy przygotowali listę osób, które zadeklarują, iż będą korzystać z połączenia relacji Bydgoszcz - Zamość - Tur - Szubin - Kcynia i wykupią bilety miesięczne. Jeśli znajdzie się ponad 10 osób, które będą dojeżdżać do Zamościa lub Turu, to PKS rozważy możliwość zmiany trasy autobusu.
Sołtys Ciężkowa Zbigniew Staszałek pytał o możliwość dodatkowego kursu z Retkowa do Ciężkowa po godzinie 17:00. Wojciech Dziuba odpowiedział, że na kolejny kurs na tej trasie nie ma szans. Żaden z kursów nie jest opłacalny, do każdego trzeba dokładać, a nie ma już z czego. Wojciech Dziuba wyjaśnił, że kiedyś 5 kursów, które przynosiły wysokie dochody, zarabiało na 5 słabo opłacalnych. Teraz nie ma już kursów, które przynoszą takie dochody, które pozwalałyby utrzymywać kursy nierentowne. Dodał, że obecnie zdecydowana większość przewoźników koncentruje się na trasach, na których są pasażerowie, a nikt - ze względów finansowych - nie chce obsługiwać tras, na których nie zarobi.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1047 (10/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze