W Łabiszynie w czasie wojny niektóre chodniki wykładane były macewami. Po wojnie chodniki i krawężniki wykonane z macew rozebrano. Do dziś niektórzy mieszkańcy przechowują w swoich ogródkach pozostałości po nich.

Kazimierz Klajbor fragment macewy znalazł na swojej działce. Nie wyklucza, że pod ziemią znajdują się kolejne, zwłaszcza, że swego czasu na działkę zostało nawiezionej sporo ziemi. fot. Magdalena Kruszka 
Ryszard Lewandowski także trzyma macewy w ogródku, boi się jednak, że ktoś je ukradnie albo zupełnie się zniszczą fot. Magdalena Kruszka
Macewa to żydowska stela nagrobna, najczęściej w formie pionowo ustawionej nagrobnej płyty kamiennej. O zwyczajach żydowskich i o Żydach zamieszkujących Łabiszyn przed wojną wspomniał Marek Szymanowski, łabiszynianin z pochodzenia, który przybył do miasta, aby opowiedzieć o wynikach swoich badań historycznych. Opowiadał, że w czasie drugiej wojny światowej na porządku dziennym było wykładanie chodników tablicami z grobów żydowskich. Po wojnie usunięto je z chodników. Uczestnicy spotkania mówili, że niektórzy macewy przechowują do dziś.
- Ten ogródek należał do mojego teścia, a potem to ja tę tablicę znalazłem w ziemi i piorun wiem, kto to tu przywlókł - mówi Kazimierz Klajbor, który ma działkę na ul. Parkowej w Łabiszynie. - Nie zdążyłem teścia zapytać, czy on może wie, skąd ona się tu wzięła. A może zdążyłem, ale nie pamiętam, co odpowiedział.
Macewa, którą przechowuje Kazimierz Klajbor jest niekompletna. Zachowała się tylko jej dolna część. Widoczne są napisy z obu stron, z jednej strony hebrajskie, z drugiej niemieckie. Widoczna jest też data 19 października 1882. Wspomina, że dwa lata temu zjawił się człowiek, który chciał tablicę zabrać i zadbać o miejsca pochówku Żydów, ale człowiek się nie zjawił, tablica została, a dwa cmentarze żydowskie, jakie znajdowały się w gminie Barcin, są już całkowicie zapomniane.
- Ja zgłosiłem, że ta tablica u mnie jest, byli tu ludzie z Urzędu i ten człowiek zainteresowany zbieraniem pamiątek, porobili zdjęcia, obejrzeli, powiedzieli, że tablicę zabiorą, dwa lata minęły, a ich nie ma - mówi Kazimierz Klajbor. - A jakby to ktoś chciał, to ja chętnie oddam, bo po co ja mam to tutaj trzymać.
Burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek wspomina, że sprawą odnawiania łabiszyńskich cmentarzy zainteresowany był Marcin Dudek ze Szczepanowa. Jeden z cmentarzy znajdował się w Arnoldowie, więc Marcin Dudek załatwiał z leśnictwem, żeby umożliwiło wyznaczenie na nowo miejsca na cmentarz, zwłaszcza, że teraz śladu po nim nie ma.
- My nawet przekazaliśmy mu płyty chodnikowe, żeby mógł wyłożyć je na tym cmentarzu. Ale to był młody człowiek. On potem zniknął, już się tu nie pojawił i sprawa się urwała - mówi burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek.
Jedną całą i dwa fragmenty macew w swoim ogródku przechowuje także Ryszard Lewandowski, znany z tego, że historia miasta szczególnie leży mu na sercu i z tego, że jego archiwum pamiątek i dokumentów dotyczących Łabiszyna jest imponujące. On także wspomina, że Marcin Dudek swego czasu miał plany, z których się wycofał.
- To się wszystko z czasem rozjechało, a ja się tym już nie będę zajmował - mówi zniechęcony Ryszard Lewandowski. - Ja nie mogę wszystkiego u siebie przechowywać. Gdzie ja mam to pomieścić? Nie będę przecież cały czas pilnował tego, czy ktoś nie ukradnie.
W Łabiszynie przed wojną społeczność żydowska miała swoje ważne miejsce. Była tu synagoga i szkoła żydowska. Były także dwa cmentarze. Oprócz tego w Arnoldowie, jeden znajdował się także w mieście przy obwodnicy. Teraz w tych miejscach nie ma po nich nawet śladu, a jedynymi osobami, które zachowują pamięć o minionych czasach pozostają mieszkańcy Łabiszyna, którzy często przypadkowo natrafiają na te skrawki historii.
Z Marcinem Dudkiem nie udało nam się skontaktować. Jak poinformował Marcin Bartoszewicz, rzecznik prasowy Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, być może przebywa on w tym czasie w Izraelu i pod koniec tygodnia będzie już uchwytny. Marcin Bartoszewicz zobowiązał się także sprawdzić, jakie są plany fundacji co do macew znajdowanych przez łabiszynian.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1002 (17/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze