Reklama

Mandat wygasł i ona nie chce bankietów

Rada Miejska w Barcinie
     Mandat wygasł i ona nie chce bankietów
     Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Barcina podjęto uchwałę o wygaśnięciu mandatu radnej Ewy Stankiewicz. Dopóki jednak nie wyczerpie ona całej drogi odwoławczej, wciąż jest radną. Dlatego na zakończenie sesji zaapelowała do burmistrza, żeby ograniczył bankiety dla radnych.

     Zwykle w trakcie sesji Rady Miejskiej w Barcinie przygotowane są w kuluarach dla radnych i gości kawa, herbata, ciasto, owoce, paluszki. Radna Ewa Stankiewicz wyraziła pogląd, że to zbyt drogi poczęstunek. Jej zdaniem, trzeba oszczędzać publiczne pieniądze i dlatego radni nie powinni być w Urzędzie Miejskim goszczeni przy zastawionych suto stołach. Przypomnijmy w tym miejscu, że 6 lat temu, gdy jako burmistrz Barcina Ewa Stankiewicz weszła w konflikt z ówczesną Radą Miejską, wprowadziła na stoły w kuluarach podczas spotkań sesyjnych jedynie wodę i paluszki. Chciałaby, żeby było tak również teraz.
     Radny Jakub Wojciechowski zdziwił się. Zarzucił Ewie Stankiewicz, że przed chwilą bez żadnego skrępowania konsumowała różne rzeczy podane na stole, a teraz wypomina to burmistrzowi. Ewa Stankiewicz odpowiedziała, że całą noc musiała spędzić ze swoim prawnikiem nad dokumentami i stworzeniem linii obrony w związku z projektem uchwały w sprawie wygaśnięcia jej mandatu. Dlatego nie zdążyła zjeść śniadania i była głodna. Przeprosiła za to.
     Ewa Stankiewicz wyrzuciła też burmistrzowi, że sprezentował radnym drogie parkery, co też nie służy oszczędnościom.
     Burmistrz Michał Pęziak na sesji nie odniósł się do uwag radnej. Później jednak poinformował, że poczęstunek dla radnych i gości sesyjnych będzie wyglądał tak, jak dotychczas, czyli z owocami, ciastem, herbatą, kawą. Koszt takiego poczęstunku na sesję, jak przekazał nam Michał Pęziak, to około 200 zł.
     Włodarz przekazał nam również, co myśli w sprawie parkerów. - Pani Stankiewicz (gdy była burmistrzem, czyli do jesieni 2006 r. - przypis kg) uważała za stosowne i oszczędne wydatkowanie środków publicznych na torbę ze skóry, biwuar, pióro i bardzo drogi  - ponad 10.000 zł - komputer dla siebie. Oprócz komputera pozostałe rzeczy nie wróciły do Urzędu Miejskiego. Wydatkowanie środków publicznych na nietrafione projekty za czasów pani Stankiewicz, o czym informowałem na sesji, to jest moim zdaniem marnowanie publicznego grosza (chodzi o zamówione i opłacone projekty niewykonanych  później inwestycji - przypis kg) - przekazał burmistrz Michał Pęziak.

Karol Gapiński
Pałuki nr 990 (5/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości