Reklama

Maszt bez decyzji

Przy ulicy Kl. Janickiego w Żninie
     Maszt bez decyzji
     Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję Zbigniewa Jaszczuka, w której zgodził się na budowę masztu telefonii komórkowej przy ul. Klemensa Janickiego w Żninie. Wniosek inwestora nie zawierał tzw. decyzji środowiskowej i w takim kształcie w ogóle nie powinien zostać rozpatrywany. A był.

     Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy wydał wyrok w tej sprawie 15 grudnia. W połowie stycznia decyzja WSA dotarła do mieszkańców bezpośrednio zainteresowanych  budową stacji bazowej telefonii komórkowej przy ul. Klemensa Janickiego w Żninie. Są to Wojciech Smaruj i Jerzy Mikulski, którzy zaskarżyli do WSA decyzję wojewody kujawsko-pomorskiego i starosty żnińskiego.
     Na łamach Pałuk ten temat przedstawialiśmy szeroko w lipcu ubiegłego roku. Cofnijmy się zatem o niecały rok wstecz. W lutym 2009 roku firma Polkomtel wystąpiła z wnioskiem do starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka o wydanie pozwolenia na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej. Stacja miała powstać na prywatnej działce. Po przyjęciu wniosku w starostwie powiatowym wszczęte zostało postępowanie, którego celem było wydanie decyzji pozwolenia lub odmowy pozwolenia na budowę. Osoby, których działki przylegały do terenu planowanej inwestycji, zostały powiadomione o wszczęciu postępowania. Zainteresowani mieli możliwość wypowiedzenia się na temat zebranych dowodów i materiałów w tej sprawie. Na tym etapie do starostwa nie dotarły żadne pisma od powiadomionych stron, więc 13 marca 2009 roku starosta wydał decyzję pozwalającą na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej.
     Mieszkańcy z ul. Klemensa Janickiego, w szczególności ci z budynków położonych naprzeciwko budynku szkolnego, a także lokatorzy bloków, jeszcze przed wydaniem decyzji postanowili sprzeciwić się zamiarom budowy stacji bazowej. Sporządzili protest i podpisali się pod nim. Jednak na listach zabrakło adresów. Kiedy do starostwa trafiły w końcu kompletne listy, okazało się, że starosta zdążył już wydać decyzję zezwalającą na stawianie masztu. Nie zraziło to mieszkańców z Kl. Janickiego, którzy od decyzji starosty postanowili się odwołać. W kwietniu napisali pismo do wojewody, w którym wyrazili swój sprzeciw w sprawie planowanej budowy stacji. Do protestu została dołączona lista z około czterdziestoma podpisami. Najważniejszy argument, na który zwracali uwagę mieszkańcy, to troska o stan zdrowia.
     Pod koniec czerwca wojewoda kujawsko-pomorski wydał dwie decyzje dotyczące odwołań od marcowego pozwolenia na budowę. W pierwszym piśmie odpowiedział mieszkańcom bloków, że nie są stroną w tej sprawie, bo obiekt, czyli stacja bazowa nie będzie na nich oddziaływać. Wojewoda na podstawie danych i pomiarów gęstości oraz kierunku fal promieniowania elektromagnetycznego stwierdził, że promieniowanie o wyższej gęstości nie będzie docierać do bloków. Wojewoda nie dopatrzył się naruszenia prawa w tej sprawie.
     Osobno, w drugim piśmie, wojewoda odpowiedział Wojciechowi Smarujowi. Utrzymał zasadność jego skargi, a to dlatego, że promieniowanie elektromagnetyczne o zwiększonej gęstości dotyczy jego działki, więc jest stroną w sprawie. Jednocześnie wojewoda wyjaśnił, że promieniowanie to będzie występować, ale na wolnej przestrzeni i na wysokości 50 metrów, a tak wysokiego domu na tej ulicy wybudować nie można ze względu na zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Dlatego i tu nie dopatrzył się naruszenia prawa.
Decyzje wojewody były ostateczne, a zainteresowanym pozostała ostatnia deska ratunku w postaci Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
     I pismo do WSA trafiło. Jerzy Mikulski i Wojciech Smaruj powołali się na twierdzenia Parlamentu Europejskiego, który podnosił, że instalowanie w pobliżu domów mieszkalnych, szpitali i szkół stacji bazowych budzi szczególny niepokój parlamentarzystów. Osoby narażone na promieniowanie nie mają dostępu do rzetelnych informacji na ten temat, co jest sprzeczne z Prawami Człowieka. Podnosili, że prawo przewiduje udział społeczeństwa w sprawie oceny oddziaływania stacji na środowisko, a gdyby stacja nie miała szkodliwego oddziaływania, to udział mieszkańców nie byłby konieczny. Zwracali uwagę, że promieniowanie oddziałuje negatywnie również w okolicznych domach i mieszkaniach. Promieniowanie wnika do ciała, powodując schorzenia. Zakaz budowy stacji bazowych w uzdrowiskach jasno wskazuje na to, że nie są one bezpieczne. Wskazali również na to, że tzw. inwestycja o celu publicznym godzi w właśnie publiczny interes i nie znajduje społecznej akceptacji.
     Trzyosobowy skład sędziowski uznał, że skarga zasługuje na rozpatrzenie. WSA rozstrzygnął m.in. kogo można uznać za stronę w tym postępowaniu i czy decyzje wydane zostały zgodnie z przepisami.
     Sąd stwierdził, że w ustaleniu stron nie ma znaczenia, czy działki graniczą bezpośrednio z nieruchomością, na której zaprojektowano stację, bo obszar jej oddziaływania może obejmować dalej położone tereny. Sąd uznał, że taki obszar oddziaływania powinien być na samym początku procedury wyznaczony dla każdego obiektu indywidualnie. Osoby w granicach tego obszaru, które posiadają tytuł prawny do danej działki, są stroną i mają prawo do czynnego udziału w postępowaniu. Wojewoda (czyli organ drugiej instancji) nie zapoznał wszystkich stron z dokonanymi ustaleniami i naruszył tym samym kodeks postępowania administracyjnego. Naruszony przez wojewodę przepis zapewnia udział zainteresowanym na każdym etapie postępowania, nawet odwoławczym. Sąd uznał to uchybienie za znaczące i mające wpływ na rozstrzygnięcie.
     Sędziowie sądu administracyjnego mieli uwagi również do organu pierwszej instancji postępowania, czyli do starosty żnińskiego. Zwrócili uwagę na to, że w dokumentacji znajdowała się mało czytelna mapka terenu. WSA zwrócił uwagę, że już na początku powinien być rozpatrzony problem, czy budowa stacji bazowej nie wpłynie na ograniczenie prawa do zabudowy. Prawo to określa miejscowy plan.  Poza tym pominięto uregulowania ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, która obowiązuje od 3 października 2008 roku.
     Wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach następuje przed uzyskaniem pozwolenia na budowę - czytamy w uzasadnieniu. Decyzję środowiskową inwestor powinien dołączyć do wniosku o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę. Jednym słowem, starosta nie mając jej w aktach, nie powinien wydawać jakiejkolwiek decyzji, a wydał. I to pozytywną. Sąd dokładnie wskazał, co powinien zawierać wniosek o wydanie decyzji środowiskowej i kto przeprowadza ocenę oddziaływania danego przedsięwzięcia na środowisko. Ocenę oddziaływania inwestycji na środowisko przeprowadza ta sama instytucja, która wydaje decyzję środowiskową, a więc w tym wypadku burmistrz Żnina. Jak się dowiedzieliśmy, inwestor nie wystąpił do burmistrza o wydanie decyzji, ponieważ na terenie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Dlatego Polkomtel złożył wniosek o pozwolenie na budowę bezpośrednio w starostwie i to tam winna zapaść ocena tego, czy dokumentacja jest pełna lub czy wymaga uzupełnienia.
     Ponadto w tej sprawie swoje opinie musi wydać Państwowa Inspekcja Sanitarna oraz regionalny dyrektor ochrony środowiska. Sąd jasno stwierdził, iż nie było decyzji i nie było oceny oddziaływania na środowisko. Zdaniem WSA, istotne było również określenie mocy promieniowania anten na maszcie, czego w pierwszej instancji w ogóle nie próbowano wykonać, a próbowano w drugiej.
     Mieszkańcy ul. Klemensa Janickiego są bardzo zadowoleni z decyzji sądu. Jerzy Mikulski powiedział, że wiele osób nie dawało im dużych szans w starciu z Polkomtelem. - Mówili, że nas zduszą, a tu się okazało, że nie - powiedział Jerzy Mikulski
     WSA uchylił decyzję starosty i późniejsze decyzje wojewody. Zanim to nastąpiło już w ubiegłym roku Polkomtel wybudował stację bazową. Co zatem stanie się z masztem skoro wszystkie wcześniejsze decyzje zostały uchylone? Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Zbigniew Napierała powiedział, że nie zna dokładnie sprawy, ponieważ wyrok sądu do niego nie dotarł. Stwierdził, że w tej chwili należy przeprowadzić postępowanie, które odpowie na pytanie, czy maszt został postawiony legalnie. Na razie wszystko wskazuje, że tak, bo budowany był w oparciu o decyzje, które w trakcie inwestycji były legalne. Ponadto trzeba sprawdzić, czy inwestycja realizowana była zgodnie z dokumentacją. Jeśli okaże się, że maszt postawiony został niezgodnie z prawem, to konieczne będzie wszczęcie procedury legalizacyjnej.
     Jerzy Mikulski powiedział, że kwestię legalności budowy będą chcieli zgłosić do prokuratury.

Remigiusz Konieczka

Reklama

Pałuki nr 937 (4/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości