Reklama

Mateusz leży nieprzytomny

Kierowca uderzył w chłopca
    Mateusz leży nieprzytomny
    Chłopiec nie zachował należytej ostrożności i jakaś część winy też leży po jego stronie, ale otarł się o śmierć przede wszystkim dlatego, że na przystanku w Podobowicach znalazł sie o tym samym czasie, co szaleńczo pędzący seatem, najprawdopodobniej pijany, kierowca z Cerekwicy.

    19 marca 18:00 w Podobowicach (gm. Żnin) na przystanku zatrzymał się autobus liniowy, z którego wysiadło sporo osób. Wśród nich był 12-letni mieszkaniec tej miejscowości, Mateusz G. Towarzyszył mu tata. Chłopiec wyszedł zza autobusu, chcąc przejść na drugą stronę jezdni. Jednak drogą nadjeżdżał z dużą prędkością "seat toledo", który uderzył w chłopca. Kierujący samochodem nie zatrzymał się i pomknął dalej.
    - Jakaś wina chłopca jest. Jednak każdy kierowca musi wiedzieć, widząc autobus na przystanku, że zza niego może wyłonić się nagle nieostrożny pasażer. Trzeba mieć ograniczone zaufanie do innych użytkowników drogi. Zwalnianie przed autobusem na przystanku powinno być odruchem bezwarunkowym. Tymczasem ten kierowca miał nadmierną prędkość, bo tak zeznało bardzo wielu świadków zdarzenia. Z przykrością muszę też stwierdzić, że w ostatnim czasie to już 3 przypadek po Łysininie i Łabiszynie, gdzie sprawca wypadku nie zatrzymuje się i nie udziela pomocy ofiarom spowodowanego przez siebie wypadku. To dodatkowe, negatywne zjawisko - powiedział komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej policji w Żninie.
    Na miejsce przyjechało pogotowie. Stan Mateusza był poważny. Doznał przede wszystkim groźnych obrażeń głowy. Przewieziono go do bydgoskiego szpitala im. Biziela. Jak udało nam się dowiedzieć w czwartek rano wciąż leżał nieprzytomny.
    Informacje uzyskane od świadków pozwoliły policjantom przyjąć tezę, iż sprawcą wypadku może być 35-letni Krzysztof K. z Cerekwicy. Policjanci nie znaleźli go w domu. Jednak już po niecałych 2 godzinach znaleźli Krzysztofa K. w domu jego znajomych, też w Cerekwicy. Badanie alkomatem wykazało, że ma 2,30 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Wszystko wskazuje na to, że i w momencie spowodowania wypadku nie był trzeźwy. Komisarz Krzysztof Jaźwiński przyznał, że nie udało się odnaleźć "seata toledo" należącego do Krzysztofa K. - Podejrzany gdzieś go ukrył. Jednak sprawa, gdzie jest samochód pewnie się wyjaśni, gdy przeprowadzimy z podejrzanym wszystkie przewidziane czynności - powiedział oficer.
    Teraz jeszcze, pijany wczoraj w sztok Krzysztof K., trzeźwieje w policyjnej izbie dla osób zatrzymanych w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie i będzie mógł być przesłuchany dopiero wtedy, gdy alkohol z niego wyparuje.

Karol Gapiński, 20 III 2008
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości