Reklama

Meble, sedesy, martwe koty i lisy

Jeśli mieszkańcy Łabiszyna nie zdyscyplinują się i nie zaczną wrzucać do pojemników umiejscowionych w poszczególnych gniazdach odpowiednich odpadów, system gospodarki odpadami w gminie może ulec diametralnej zmianie. Wyższa będzie cena za wywóz odpadów lub właściciele nieruchomości będą je gromadzić na własnych posesjach.

Radni zdegustowani oglądali zdjęcia zniszczonych gniazd, a także odpadów, które do nich trafić nie powinny fot. Magdalena Kruszka

     Temat został poruszony na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Łabiszynie. Radni otrzymali zdjęcia różnych gniazd, na których widać było, jak bardzo mieszkańcy nie dbają o porządek w tych gniazdach i w jakim stopniu trafiają do nich nie te odpady, które powinny. Jedno z gniazd znajdujące się we Władysławowie zostało nawet spalone.
     - Są to zdjęcia naszych gniazd, w których powinny się znaleźć odpady tak zwane wysegregowane, ze wskazaniem tych, które są do poszczególnych kontenerów przewidziane - mówił burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek. - Natomiast jak państwo widzicie, tu znajduje się po prostu wszystko, począwszy od odpadów budowlanych, mebli, sedesów, są przypadki kotów, lis ostatnio się znalazł. Wszystkie te odpady powinny mieć swój finał w PSZOKU-u, który znajduje się na ul. Przemysłowej przy oczyszczalni ścieków i który bezpłatnie przyjmuje każdy odpad.
     Firma, która zajmuje się odbiorem odpadów na terenie gminy Łabiszyn, czyli ZOM Świdnica, nie jest zobowiązana odbierać tych odpadów, które nie są segregowane. Gmina może to zlecić za dodatkową płatnością. Jednakże gmina uporządkowanie tego typu niewłaściwych zrzutów realizuje własnymi siłami, co także wiąże się z kosztami. Do mieszkańców gminy wysłane zostały kurendy, w których mowa jest o tego typu problemie.
     Burmistrz zapowiedział, że jeżeli nadal do gniazd trafiać będą odpady, które nie powinny się tam znaleźć, to w gminie Łabiszyn wprowadzona zostanie segregacja u źródła. Oznacza to, że każdy właściciel posesji otrzyma worki do odpowiedniej segregacji i w domu będzie musiał odpady segregować. Odpady te będą zabierane już nie z gniazd, ale spod domów.
     - Musimy mieć pełną świadomość, ze to nie będzie za 6-7-8 zł. Będzie tak, jak jest w wielu innych gminach, za kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt złotych - zaznaczył burmistrz i dodał, że to jest najtrudniejszy obszar, z którym gmina codziennie się mierzy.
     Umowa ze Świdnicą obowiązuje do końca 2017 roku. W drugiej połowie tego roku gmina będzie ogłaszała nowy przetarg. Burmistrz zapowiedział, że jeżeli tego typu sytuacje będą się powtarzać, to trzeba będzie zmienić formułę przetargu i wprowadzić nowe, kosztowniejsze zasady odbierania odpadów.
     Radny Eugeniusz Rzymyszkiewicz, przewodniczący komisji porządku i bezpieczeństwa zwrócił uwagę na to, że jedynym sposobem, aby namierzyć osoby wrzucające nieodpowiednie odpady do gniazd jest zamontowanie kamer. - Na pewno w pobliżu gniazda jest jakieś drzewo, jakaś stara szopa, wystarczy kamerkę ładnie zamontować, taka kamerka ładnie wszystko nagra. Znajdzie się winowajcę, wyślemy zdjęcia do policji i takiego gościa można złapać. Pocztą pantoflową pójdzie informacja, że Kowalski czy Nowak dostał potężną karę za niszczenie środowiska. Następni się wystraszą i tego nie będą robić.
     Burmistrz zaznaczył, że monitoring może obsługiwać tylko policja i straż miejska, a straży miejskiej w Łabiszynie nie ma. Poza tym zauważył, że gmina ma w sumie 70 gniazd i nie przy każdych gniazdach znajdują się słupy, na których można by zamontować kamerę. Wiele z nich mieści się w szczerym polu, gdzie nie ma zasilania.
     Z kolei radny Bogusław Senska proponował, aby pojemniki ogrodzić, gdyż w Lubostroniu w nocy obce osoby odpady dowożą i podrzucają. Burmistrz stwierdził, że nie ma sensu podrzucanie odpadów do innych gmin, skoro w każdej gminie są PSZOK-i, gdzie przyjmowane są w ramach opłaty wszystkie odpady. Zauważył, że niektóre z tych gniazd znajdują się przy ogrodach działkowych w Annowie, w cichym, oddalonym miejscu, o którym tylko miejscowi wiedzą, a i tak problem tam występuje. Ponadto burmistrz uznał, że zamykane pojemniki mogłyby się sprawdzić przy blokach, ale trudno byłoby wprowadzić to w obszarach wiejskich, jak choćby w Ojrzanowie, gdzie jest kilka gniazd. Mieszkańcy nie zawsze do tego samego gniazda wrzucają swoje odpady.
     - Edukujmy i uświadamiajmy, starajmy się wpływać, bo inaczej finał będzie taki, że ustalona zostanie stawka 15 zł i wtedy wrzucać będzie można wszystko, a firma to zabierze, ale wtedy nie wystarczy 7 czy 8 zł - podkreślił burmistrz Łabiszyna.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1316 (18/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości