Żnin, spółdzielnia Rolnik, walne, prezes, głosowanie
Męskie dyskusje na zebraniu spółdzielni Rolnik
29 maja członkowie Spółdzielni Rolniczo-Handlowej Rolnik w Żninie zmienili statut, pozbawili praw członkowskich Sewerynę Sucharską, której Rada Nadzorcza postawiła zarzut działania na szkodę spółdzielni oraz udzielili zarządowi absolutorium.
Art. 35 par. 1 Prawa spółdzielczego mówi, iż organami spółdzielni są:
1. walne zgromadzenie
2. rada nadzorcza
3. zarząd
Paragraf 2 tegoż artykułu wyjaśnia, że wybory do organów spółdzielni, o których mowa w paragrafie poprzedzającym, dokonywane są w głosowaniu tajnym spośród nieograniczonej liczby kandydatów. Odwołanie członka organu następuje także w głosowaniu tajnym.
STABILNA SPÓŁDZIELNIA
Prezes Spółdzielni Rolniczo-Handlowej Rolnik w Żninie Maciej Wysocki przedstawił sprawozdanie z działalności firmy w 2001 r. Zdaniem prezesa ubiegły rok wypełniony był intensywną pracą. Podjęto w nim wiele bardzo ważnych decyzji dotyczących kierunków i przyszłości spółdzielni.
- Doszliśmy do wniosku, by dalej się rozwijać i spółdzielnia była firmą stabilną. Zbędny majątek w części udało się sprzedać. Wszystkie płatności są na bieżąco regulowane. Kupiono i wyremontowano sklep w Podobowicach, który wcześniej był własnością komunalną. Wyremontowaliśmy również sklep w Jaroszewie. Wyposażono biura w sprzęt niezbędny do funkcjonowania firmy. Wymieniliśmy centralne ogrzewanie na ogrzewanie gazowe, co jest bardziej ekonomiczne. Wypłaciliśmy 2 premie dla pracowników, gdyż tyle udało nam się wygospodarować nadwyżki - powiedział Maciej Wysocki.
Prezes dodał, że pieniądze pozyskane ze sprzedaży majątku zainwestowano w firmę. Według Macieja Wysockiego, majątek stały spółdzielni jest prawie taki sam jak przed sprzedażą części majątku.
POSZUKIWANIE NOWYCH SZANS
Maciej Wysocki przedstawił ponadto kierunki działania firmy w bieżącym roku. Zdaniem prezesa, będzie to kontynuacja przyjętych wcześniej założeń. Zarząd spółdzielni zamierza zająć się bieżącym jej reformowaniem, dostosowaniem firmy do potrzeb rynku i konkurencji. Prezes twierdzi, że to proces skomplikowany, gdyż dotyczy bezpośrednio ludzi i odbywa się ewolucyjnie.
- Nasze działania skupią się również na szukaniu nowych szans dla spółdzielni. Ten kierunek będzie decydował o przyszłości spółdzielni. Obecnie działalność spółdzielni opiera się na handlu detalicznym, prowadzeniu piekarni, wynajmu nieruchomości i handlu artykułami masowymi. Ta działalność jest punktem wyjścia do szukania dróg rozwojowych. Sieć sklepów własnych powoduje bezpieczne i elastyczne wejście na rynek produktów piekarni i cukierni - powiedział prezes.
Maciej Wysocki zauważa, że w Żninie występuje duża podaż lokali do wydzierżawienia. Ale mimo to spółdzielnia inwestuje w rynek nieruchomości, gdyż to rynek przyszłości. Prezes podkreślał, że budynki Rolnika mają dobrą lokalizację i warto w nie inwestować, gdyż w przyszłości owe inwestycje przyniosą zysk. Maciej Wysocki ma na myśli nowe instytucje, które powstaną po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Prezes zakłada, że instytucje te będą poszukiwały lokali i nieruchomości. Ponadto prezes zdradził, iż w tym roku spółdzielnia zamierza wybudować cukiernię.
- Kierunki rozwoju firmy uwzględniają ludzi, budynki i urządzenia. Najważniejsze jest uwierzyć w to, że jesteśmy w stanie to robić. Chodzi o przełamanie starych schematów, że za złą sytuację w Polsce odpowiada rząd, Żydzi i Balcerowicz. Tak naprawdę najwięcej zależy od nas samych - wyjaśnia Maciej Wysocki.
KOMPUTERYZACJA
Przewodniczący Rady Nadzorczej Janusz Chudzik przedstawił sprawozdanie z działalności w ubiegłym roku, a główna księgowa Małgorzata Czarniak bilans spółdzielni. Wynika z niego, że w zeszłym roku spółdzielnia zanotowała stratę 74.839,40 zł.
Tadeusz Sobczyński pytał o oszczędności spółdzielni na odsetkach oraz kwestię rozwijania komputeryzacji.
Główna księgowa wyjaśniła, że gdy firma miała kredyt, płaciła 4.000 zł miesięcznie z tytułu prowizji i odsetek. Ponadto firma kupiła 6 komputerów i 2 drukarki. Główna księgowa podkreśliła również oszczędności na dokonywanych przelewach. Wcześniej spółdzielnia przesyłała przelewy tradycyjnie, a obecnie drogą elektroniczną, dzięki czemu koszty spadły dwukrotnie.
W ZŁĄ STRONĘ
Członkowie spółdzielni podjęli dyskusję na temat kontrowersyjnych - ich zdaniem - projektów uchwał oraz zmian w statucie dotyczących członkostwa w spółdzielni. Dotychczas statut zakładał, że członkami spółdzielni mogą być pracownicy. Projekt statutu przedłożony przez zarząd spółdzielni przewiduje, że członkami spółdzielni mogą być jej pracownicy lub rolnicy. Wiele cierpkich słów padło także podczas dyskusji nad odwołaniem Seweryny Sucharskiej z członkostwa w spółdzielni. Rada Nadzorcza postawiła jej zarzut działania na szkodę spółdzielni. Mąż Seweryny Sucharskiej wybudował konkurencyjny wobec spółdzielni sklep, co dało Radzie Nadzorczej podstawy do usunięcia z członkostwa w spółdzielni jego żony. W kwietniu b.r. pracę w spółdzielni straciła córka Seweryny Sucharskiej. W tym samym miesiącu Rada Nadzorcza postanowiła wykluczyć z członkostwa w spółdzielni Sewerynę Sucharską. Była jej członkiem od 30 lat. Seweryna Sucharska przybyła na walne zgromadzenie, gdyż odwołała się od decyzji Rady Nadzorczej licząc, że walne zgromadzenie decyzję zmieni.
Zbysław Pilarski ocenił, iż jego zdaniem sprawy w spółdzielni idą w złą stronę. Podał przykład, że może stać się tak, że jeśli dany członek spółdzielni kupi węgiel nie w Rolniku, lecz gdzie indziej - przestanie być członkiem spółdzielni. Zdaniem Zbysława Pilarskiego projekt zmiany w statucie dotyczący członkostwa w spółdzielni doprowadzi do tego, że jej członkami zostaną tylko pracownicy, a ci, którzy kiedyś ją budowali, pójdą ze spuszczonymi głowami.
Maciej Wysocki wyjaśnił, że budowanie nowoczesnej firmy opiera się na ludziach, którzy pracują dla jej dobra. Włączanie pracowników do grona współwłaścicieli ma na celu stworzenie silnej firmy opartej na ludziach bezpośrednio związanych z nią.
- Jeśli jest zapis o działaniu na szkodę firmy i jeśli ktoś będzie działał na jej szkodę, to nie będę się wahał z egzekwowaniem tego - powiedział Maciej Wysocki.
MAŁO JASNE SPRAWOZDANIE
Władysław Kiszka zarzucił Maciejowi Wysockiemu, że niczego nie dowiedział się o firmie z przedstawionego przez prezesa sprawozdania.
- Jako członek i współwłaściciel tej spółdzielni chciałbym wiedzieć, co zostało sprzedane, za ile i co z tego wyniknęło. Dużo dyskutowaliśmy o przyszłości spółdzielni. Mówiliśmy, że pan prezes obiecywał zawsze zysk. A tu się okazuje, że jest nadal strata działu rolniczego, który przynosił największe straty. Kiedy się go pozbywaliśmy mówiono, że będzie wynikał z tego zysk, a tu rok zamknął się stratą - powiedział Władysław Kiszka.
Główna księgowa Małgorzata Czarniak wyjaśniła, że firma sprzedała w zeszłym roku majątek za 789.000 zł. Prezes dodał, że firma mogła bez żadnego problemu wykonać zysk, gdyby zrezygnowała z 10% inwestycji. A są one zdaniem prezesa niezbędne dla rozwoju spółdzielni.
PÓJŚĆ Z TORBAMI
Członkowie spółdzielni zarzucali prezesowi złą politykę cenową w sklepach oraz zbyt wysoką stratę.
Prezes wyjaśnił, że każdy sklep wymagał remontu. Ponadto zostały one wyposażone w nowe meble, kasy fiskalne oraz okna.
- To wszystko kosztuje, stąd ta strata. Wcześniej do tych norek nikt nie chciał przychodzić. Remonty w sklepach były niezbędne, by przyciągać klientów i podnosić obroty - uważa prezes.
Eugeniusz Kwieciński powiedział, że nowy statut przewiduje, że jeżeli ktoś się narazi prezesowi, to przestanie być członkiem spółdzielni. Zdaniem Eugeniusza Kwiecińskiego wszyscy czują się zastraszeni przez prezesa.
- Jeżeli miałbym takie straty na sklepach, to poszedłbym z torbami - dodał Eugeniusz Kwieciński.
- Jeżeli pan będzie mówił źle o firmie w publicznych miejscach, to wtedy będzie pan działał na niekorzyść firmy jako współwłaściciel - ripostował prezes.
CO DLA ROLNIKÓW?
Zbysław Pilarski zauważył, że Rada Nadzorcza zarzucała poprzedniemu prezesowi, iż nic nie robi dla rolników.
- Ja dziwię się, że rolnicy, którzy tu siedzą dzioba nie otworzą. Co zostało zrobione dla rolników? - pytał Zbysław Pilarski.
Prezes wyjaśnił, że firma zbudowała urządzenia do pasz sypkich oraz wprowadziła masę nowych produktów. Zbudowała ponadto kontrakt na dostawę tuczników, z dobrą firmą zainwestowała w punkt skupu żywca oraz organizowała spotkania z różnymi przedstawicielami.
- Kupę pieniędzy kosztem ludzi i czasu wydaliśmy. Proszę pokazać mi jakąkolwiek drugą firmę, która się rozwija i ma wizję rozwoju - bronił się Maciej Wysocki.
Zdaniem prezesa nazwy i marki firm nie zawsze identyfikują się idealnie z kierunkiem, który w danym czasie funkcjonuje w firmie.
- "H. Cegielski" rozpoczynał od produkcji maszyn rolniczych, a dzisiaj specjalizuje się w urządzeniach dla przemysłu okrętowego. Ponadto wiele uczelni np. Akademia Techniczno-Rolnicza, która z nazwy specjalizuje się w przygotowywaniu kierunków rolniczych i typowo technicznych szkoli studentów w zakresie zarządzania przedsiębiorstwami i nie zmienia nazwy pod ten dział, którego większe zapotrzebowanie jest na czasie. Nazwy i znaki towarowe są pewnym dorobkiem firmy, które nie zmieniają się w zależności od sezonu. Dobre nazwy przetrwają nawet zmiany ustrojowe. Charakter firmy nie musi wynikać z samej nazwy, a z tego jak większość członków decyduje o jej kierunku - wyjaśnia Maciej Wysocki.
WYDANY WYROK
Seweryna Sucharska z Gorzyc powiedziała, że do dnia dzisiejszego działalność spółdzielni opiera się tylko na sprzedaży. Obrany przez prezesa kierunek zmierza - zdaniem Seweryny Sucharskiej - do likwidacji spółdzielni i przekształcenia jej w spółkę prawa handlowego. Seweryna Sucharska odniosła się również do kwestii odwołania jej z członkostwa w spółdzielni: - 12 kwietnia bieżącego roku otrzymałam pismo Rady Nadzorczej o wykluczeniu mnie ze spółdzielni. Nigdy jako członek spółdzielni nie działałam na jej szkodę. Pracowałam tam 30 lat i tyleż byłam jej członkiem. Uchwała Rady Nadzorczej jest bez uzasadnienia i podstaw, gdyż nie ja otwierałam sklep. Czy nie za wcześnie i zaocznie wydaje pan prezes na mnie wyrok? Decyzję o odwołaniu z członkostwa podejmuje walne zgromadzenie. Pan prezes zbierał podpisy w celu wykluczenia mnie z członkostwa od pracowników strasząc ich utratą pracy. Prezes zaczął zmieniać i rzucać pracownikami jak piłeczkami. Mąż został zmuszony do otwarcia sklepu, gdyż moja córka została zwolniona przez prezesa.
Seweryna Sucharska w rozmowie z Pałukami powiedziała, że bezpodstawnie zarzuca się jej działalność na niekorzyść spółdzielni, gdyż sklep w Gorzycach, będący powodem odwołania, konkurencyjny wobec sklepu spółdzielni, otworzył jej mąż, a nie ona. Dodała, że w geesowskim sklepie w Gorzycach prezes stosował ceny dumpingowe. Zdaniem Seweryny Sucharskiej, piwo Tyskie kosztowało w sklepie spółdzielni 1,50 zł, a papierosy były o 1 zł tańsze. - I doprowadził sklep gorzycki do 8.000 zł strat w pierwszym kwartale - wyjaśniła Seweryna Sucharska.
ZMNIEJSZYŁA OBROTY
Maciej Wysocki stwierdził, że każdą sprawę można tak skrajnie przedstawić, iż z człowieka łatwo zrobić tyrana. Prezes dodał, że kiedy Seweryna Sucharska przejęła sklep w 1999 r. otrzymała nagrodę za zwiększenie obrotów. Potem po przejęciu sklepu przez córkę Seweryny Sucharskiej obroty zaczęły dramatycznie spadać.
- Po przejęciu sklepu przez córkę obroty w Gorzycach spadały, w tym samym czasie wszędzie gdzie indziej rosły - wyjaśnił prezes.
Pracownik spółdzielni Maria Jarmuż dodała, że Seweryna Sucharska po przejęciu sklepu zwiększyła jego obroty w pierwszych czterech miesiącach o 20%, a w 2000 r. gdy przekazała sklep córce Beacie, obroty tego sklepu spadły o 22%.
Prezes odniósł się do kwestii odmowy dostaw chleba konkurencyjnemu sklepowi: - Odmówiłem dostaw chleba do sklepu pani Sucharskiej, bo mam w Gorzycach swoją jednostkę. Nie będę dostarczał chleba jednostce, która jest przeciwko nam.
Maciej Wysocki wyjaśnił też, że nie zbierał podpisów pracowników spółdzielni o odwołanie Seweryny Sucharskiej: - Sam wnioskowałem o to. Cała kadra kierownicza się pod tym podpisała. Kierownicy chodzili i sami zbierali podpisy w swoich działach. Póki będę prezesem, każde działanie na szkodę firmy, które będzie udowodnione, zostanie wyegzekwowane.
Prezes dodaje, że sklep państwa Sucharskich został uruchomiony w grudniu 2001 r., a ich córka została zwolniona w kwietniu b.r.
- I dziwię się argumentacji i usprawiedliwianiu, że sklep otwarty jest na męża, a dodatkowo we wspólnym domu pani Sucharskiej, a resztę niech każdy sobie dopowie. Utrzymanie sklepu to miejsca pracy dla naszego pracownika bezpośrednio na sklepie i jeszcze w innych działach. A odnośnie tak długiego stażu, to tym bardziej zobowiązuje to do lojalności i dawania dobrego przykładu - powiedział Maciej Wysocki.
LUDZIE BIEDNIEJĄ
Część członków spółdzielni przekonywała, że sklep otworzył mąż Seweryny Sucharskiej. - Dlaczego ją się wyklucza? Jest to nieuzasadnione i niezrozumiałe. Jeżeli sprawa dojdzie do sądu, wygrana spółdzielni jest wątpliwa - twierdzi część członków.
Maria Jarmuż uważa, że Seweryna Sucharska też jest odpowiedzialna za otwarcie sklepu.
Prezes dodał, że córka Seweryny Sucharskiej otrzymała korzystne warunki wypowiedzenia.
- Została zwolniona bez wypowiedzenia z możliwością natychmiastowego otrzymania zasiłku dla bezrobotnych - wyjaśnił Maciej Wysocki.
Seweryna Sucharska uważa, że jej córka dobrze pracowała i niesłusznie została zwolniona.
- Jeżeli są dwa sklepy: prywatny i spółdzielni, i jeśli w prywatnym paczka kawy jest tańsza o 1 zł, to gdzie ludzie pójdą? Ta dziewczyna pracowała dobrze, tylko że towary w sklepach spółdzielni są najdroższe na całą okolicę, a ludzie biednieją - dodała Seweryna Sucharska.
Zdaniem Macieja Wysockiego trudno polemizować z oceną pracownika przez prezesa i równoległą oceną matki.
- W tym wypadku dla dobra firmy liczy się ocena kierujących firmą, gdyż to oni odpowiadają za firmę, a w ocenie matki noty córki będą zawsze najwyższe - twierdzi prezes.
WOREK BEZ DNA
Wszelkie wątpliwe kwestie wyjaśnił radca prawny Rafał Gramowski. Jego zdaniem członkiem spółdzielni jest osoba x, a co robi jej rodzina nie jest istotne.
- Wy jesteście organem odwoławczym. Ta ocena należy do państwa. Wy decydujecie o tym, kto może zostać wykluczony. Nie ma jednoznacznego określenia co znaczy działanie na szkodę firmy. Określenie "działanie na szkodę firmy" to worek bez dna. W całokształcie to członkowie firmy oceniają, czy działania takie szkodzą firmie czy nie. Nie do mnie należy ta ocena, lecz do państwa - powiedział radca prawny.
Według Rafała Gramowskiego zapis w statucie o dopuszczeniu pracowników do członkostwa w spółdzielni jest na ich korzyść.
ROZSTRZYGNIĘCIA
Po wyjaśnieniu wszelkich niejasności walne zgromadzenie przystąpiło do podejmowania uchwał. Członkowie przyjęli i zatwierdzili sprawozdanie z działalności spółdzielni w 2001 r. oraz przyjęli i zatwierdzili sprawozdanie Rady Nadzorczej. Ponadto walne zgromadzenie większością głosów podjęło uchwałę dotyczącą zmian w statucie oraz udzieliło zarządowi spółdzielni absolutorium. Sposób głosowania nad absolutorium (głosowano w sposób jawny) podważyła była główna księgowa oraz były członek zarządu spółdzielni Janina Majewska.
- A tak panowie walczyli o tajne absolutorium dla nas. A dziś głosowaliśmy w sposób jawny - powiedziała Janina Majewska.
Prezes wyjaśnił, że prawo spółdzielcze nie określa sposobu głosowania nad absolutorium. Prawo spółdzielcze mówi w jaki sposób przeprowadza się wybory do organów spółdzielni.
- Jeżeli chodzi o pozostałe głosowania, w tym absolutorium, odbywają się jawnie, chyba że wolą walnego zgromadzenia jest, by odbywały się tajnie. Wcześniej faktycznie głosowania nad absolutorium były tajne, gdyż taka była wola walnego - powiedział Maciej Wysocki
Członek spółdzielni Fabian Heinich powiedział, że nikt nie wnosił o tajny sposób głosowania nad absolutorium.
Walne zgromadzenie udzieliło pełnomocnictwa zarządowi spółdzielni na zaciągnięcie kredytu w wysokości do 500.000 zł.
Maciej Wysocki wyjaśnił: - To standardowa uchwała podejmowana od 5 lat. Nie przewidujemy w tym roku żadnego kredytu, ale podejmujemy ją na wszelki wypadek. Uchwała ta jest potrzebna jako forma zabezpieczenia, gdyby nagle kredyt był potrzebny.
Walne zgromadzenie 26 głosami za, przy 9 przeciwnych i 2 wstrzymujących postanowiło skreślić z listy członków spółdzielni Sewerynę Sucharską i podtrzymać w mocy decyzję Rady Nadzorczej. Ponadto członkowie spółdzielni uzupełnili skład Rady Nadzorczej, gdyż po powołaniu na stanowisko głównej księgowej Małgorzaty Czarniak w Radzie Nadzorczej powstał wakat. Maciej Wysocki zaproponował do rady Tadeusza Sobczyńskiego. Jego kontrkandydatem został Władysław Kiszka. W głosowaniu tajnym Tadeusz Sobczyński zdobył 26 głosów, a Władysław Kiszka 12.
Po zakończonym spotkaniu Seweryna Sucharska powiedziała nam, że członkowie powinni głosować nad jej odwołaniem z funkcji członka spółdzielni w sposób tajny, gdyż tak mówi statut. Dodała, że wynik głosowania był taki, a nie inny, ponieważ pracownicy spółdzielni są zastraszani przez prezesa. Seweryna Sucharska zastanawia się, czy sprawy nie skierować do sądu.
- Tajne głosowania są zawsze w przypadku wyborów do organów, np. Rady Nadzorczej. Pozostałe są jawne, ale mogą być tajne w przypadku woli walnego zgromadzenia. W przypadku pani Sucharskiej głosowaliśmy nad odwołaniem od decyzji Rady Nadzorczej. Dlatego głosowanie było jawne - wyjaśnia prezes.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 538 (24/2002)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze